Rower był dla pani Zofii jak druga noga
— Bez roweru czułam się jak bez nogi, byłam uwięziona w domu jak w więzieniu — opowiada pani Zofia. — Ani na zakupy, ani do kościoła nie mam siły chodzić z balkonikiem czy o kuli. Ten rower może był stary i nic niewarty, ale dla mnie bardzo ważny i potrzebny do normalnego życia ze względu na nie do końca zdrową nogę.
Starsza kobieta, mimo trudności z poruszaniem się, musiała wracać do domu pieszo. O całej sytuacji opowiedziała reporterowi “Faktu”, apelując do złodzieja o zwrot ukochanego roweru.
Policja potraktowała sprawę kradzieży roweru poważnie
Policjanci z lokalnego komisariatu przyjęli zgłoszenie o kradzieży telefonicznie, dzięki czemu pani Zofia nie musiała osobiście pojawiać się na posterunku. Funkcjonariusze zapewnili, że sprawę potraktują bardzo poważnie.
— Może ktoś przeczytał mój apel do złodzieja w gazecie i zadzwonił na policję z informacją — zastanawia się pani Zofia.
Szczęśliwy finał i powrót do codzienności
W czwartek rano policjanci zapukali do drzwi pani Zofii i przywieźli jej skradziony rower. — Zanim policjanci wyjęli rower z samochodu, od razu go rozpoznałam — mówi wzruszona emerytka. Jedyną stratą okazał się brak koszyka na zakupy, który był zamontowany z tyłu roweru.
Pani Zofia nie kryje radości i już planuje kolejną wizytę w kościele. — W niedzielę wybieram się do kościoła i mam nadzieję wrócić do domu rowerem. Koło kościoła jest taki solidny trzepak, mam łańcuch i zamierzam moją damkę do niego przywiązać — zapowiada.
/6
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Pani Zofia znów pojedzie do kościoła.
/6
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Rower był jej niezbędny po złamaniu nogi.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







