Alarm w przedszkolu w Krokowej. Maluchy zjadły trutkę na szczury

0
2

W jednej z pomorskich placówek doszło do zdarzenia, które nie powinno mieć miejsca w żadnym przedszkolu. Zdarzenie postawiło na nogi ratowników medycznych i policję. Funkcjonariusze sprawdzają, jak niebezpieczna substancja znalazła się w miejscu dostępnym dla dzieci i czy naruszono procedury bezpieczeństwa.

Dzieci przewiezione do szpitala

W czwartek ok. godz. 14 służby ratunkowe otrzymały informację o dwojgu dzieciach, które podczas pobytu w przedszkolu spożyły środek chemiczny. Substancja była przeznaczona do zwalczania gryzoni. Do zdarzenia doszło w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Krokowej w województwie pomorskim.

Rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Pucku, cytowany przez “Dziennik Bałtycki”, potwierdził: — Ok. godz. 14 otrzymaliśmy zgłoszenie o spożyciu przez dwoje sześciolatków trutki na gryzonie.

Po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce skierowano zespół ratownictwa medycznego oraz patrol policji. Dzieci szybko przewieziono do szpitala w Pucku. Obecnie pozostają tam pod stałą kontrolą lekarzy. Nie podano jeszcze informacji, jak duża ilość substancji została spożyta ani jakie mogą być dalsze konsekwencje zdrowotne. Rodzice dzieci zostali poinformowani o zdarzeniu.

Dzieci miały dostęp do trutki? Policja sprawdza procedury

Funkcjonariusze prowadzą czynności wyjaśniające. Główne pytanie dotyczy tego, w jaki sposób trutka na gryzonie znalazła się w zasięgu przedszkolaków. Policja sprawdza, gdzie preparat był przechowywany, kto miał do niego dostęp oraz czy w placówce przestrzegano zasad bezpieczeństwa. Analizowane są też działania personelu w momencie zdarzenia oraz sposób reagowania na zagrożenie.

Na razie nie są znane szczegółowe ustalenia śledczych. Dzieci pozostają w szpitalu w Pucku, gdzie ich stan jest na bieżąco monitorowany przez lekarzy. Wyniki postępowania mają odpowiedzieć na pytania o bezpieczeństwo w placówce.

Źródło: “Dziennik Bałtycki”

Rodzice wezwali karetkę. Lekarze byli przerażeni stanem niemowlęcia

Dwuletnia dziewczynka postrzelona w domu. Broń należała do dziadka

Rodzice wezwali karetkę. Lekarze byli przerażeni stanem niemowlęcia

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl