“Przygód z PKP Intercity. Pociąg do podróży ciąg dalszy, czyli jak IC nie realizuje umowy zwanej biletem z wyznaczonym miejscem? Wczoraj wracałem z Budmy z Poznania. [Dla przypomnienia: jadąc do Poznania w IC Malczewski (relacji Kraków— Kołobrzeg) moje miejsce kupione przy stoliku (zamierzałem pracować) okazało się miejscem bez stolika, bo “widocznie inny skład podstawili” — to słowa pani konduktor. Drogę powrotną miałem pokonać również Malczewskim — miejsce i wagon miałem te same (wagon 18 miejsce 63). Jak się domyślałem — pewnie znowu nie będzie stolika. Nie tylko nie ma stolika — nie ma również całego wagonu (a właściwie — jeśli dobrze liczę — nie było trzech wagonów pasażerskich i wagonu Warsa” — rozpoczął swoją opowieść pan Kamil.
PKP. Pasażer kupił bilet, ale nie było jego wagonu
Obawiał się, że zapowiada się prawie 4-godzinna podróż na stojąco w tłumie innych kilkuset osób, “które kupiły miejscówki, a dostały miejsca na szprotkę…”. Zaskakująca była odpowiedź konduktora, która mogła jedynie spowodować jeszcze większą irytację.
Na pytanie pasażerów o nieobecne wagony — konduktor odpowiada, że podstawili skład zastępczy i on nic nie może za to. (…) No więc stoję i czekam, aż ruszymy w tę niesamowicie prestiżową podróż… I nagle na sąsiedni tor wjeżdża EIC Ślęża (niemalże pusty) — do Wrocławia. Malczewski czeka. Przeskakuję do Ślęży — kalkulując, że przynajmniej do Wrocławia pojadę siedząc i skrócę czas podróży na stojąco
opisał pan Kamil.
Czytaj też: Awaria samolotu LOT-u. Musiał wrócić do Warszawy przez usterkę. Ponad 200 osób na pokładzie
Podróż Intercity koszmarem
Niestety okazało się, że to nie był dobry pomysł. We Wrocławiu bowiem wszystkie pociągi były opóźnione przez warunki atmosferyczne i wypadek na torach.
Sprawdzam, że na tablicy jest IC Zefir z Ustki spóźniony trzy godziny i będzie przed Malczewskim, który już złapał 30 minut opóźnienia. Myślę — większe są szanse, że Zefirem dojadę do Zabrza siedząc, niż Malczewskim. Niestety — jak się okazało — to Zefir miał zdarzenie…
— opisał pasażer.
“Wjeżdża więc Malczewski i wracam do punktu wyjścia — będę jechał stojąc. Nici z czytania Dana Browna. Znowu stoję w Malczewskim i nagle… na sąsiedni tor wjeżdża Zefir (tak — ten spóźniony już ponad 200 minut!) — upewniam się, że wysiądę w Zabrzu i przesiadam się, czym prędzej lokując na jednym z wielu wolnych miejsc — przy stoliku. Uff. Ostatecznie w Zabrzu byłem dokładnie 60 minut później niż planowo miałem przyjechać Malczewskim” — relacjonował pan Kamil.
I dodał: z ciekawości sprawdziłem, jaki jest prognozowany czas opóźnienia Malczewskiego — 120 minut! Czyli przyjedzie kolejne 60 minut po tym, jak wysiadłem szczęśliwy w Zabrzu. Dużo nerwów. Ostatecznie jednak całą podróż odbyłem siedząc i od Wrocławia mogłem utonąć w przygodach profesora Langdona w czeskiej Pradze…
Zobacz też:
Seniorkę w Szklarkach Górnych zabił czad. Prokuratura bada sprawę nowego pieca. “Skarżyła się”
Hotel nw Karpaczu z opłatą za prowiant. “To dla nas strata pieniędzy”
/1
Bartosz Jankowski / newspix.pl
Pociąg PKP Intercity (zdjęcie ilustracyjne).
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







