Spowiedź byłej gosposi proboszcza spod Gliwic. “Krewny księdza mnie molestował, kazał mi się zabić”

0
2

Karolina poznała proboszcza Andrzeja w duszpasterstwie akademickim. Gdy przyszła pandemia i zamknięto jej główne miejsce zatrudnienia, proboszcz zaproponował, by pomagała jako gospodyni. — Przez pierwsze dwa lata był cudownym człowiekiem, czułam się tam jak w rodzinie — mówi Karolina.

Karolina była “prawą ręką księdza”

Prowadziła gospodarstwo i pilnowała kalendarza. Na początku jeździła kilka razy w tygodniu do niewielkiej parafii pod Gliwicami. — Gotowałam, sprzątałam, prałam nawet gacie księdza. Najpierw płacił mi ok. 700 zł do ręki. Nie było żadnej umowy — opowiada Karolina. — Później, gdy ksiądz trafił do placówki rekolekcyjnej w jednym z dużych miast na Śląsku, obowiązków mi przybyło: odbierałam też telefony, umawiałam grupy, dokonywałam rezerwacji. Wynagrodzenie wzrosło do ok. 1000 zł miesięcznie plus dodatki, ale wciąż “na lewo”. Zawsze byłam jego “prawą ręką”.

Krewny księdza zgotował jej piekło

Jakiś czas temu na plebanii pojawił się kuzyn księdza — Mieczysław z Białorusi. Wtedy zaczął się horror. — Ten kuzyn bardzo lubił alkohol. Potrafił już do południa wypić, a potem włóczył się po domu i mnie zaczepiał. Gdy nocowały grupy rekolekcyjne, bywało, że kuzyn pojawiał się “pod wpływem” przy gościach.

Najgorsze przyszło później. — Krewny księdza był coraz bardziej nachalny, dotykał mnie, łapał za pośladek, ocierał się. Gdy protestowałam, śmiał się. Poskarżyłam się proboszczowi, ale on bagatelizował moje skargi. Jedyne co zrobił, to kazał mu “przywalić”. Mam do niego ogromny żal, tyle razy interweniowałam, a on to ignorował — opowiada “Faktowi” Karolina.

Co jakiś czas kuzyn proboszcza wracał na Białoruś, wtedy znów było normalnie. Gdy ksiądz objął parafię w Kozłowie k/Gliwic, trzeba było przeprowadzić gruntowny remont na plebanii, która uległa spaleniu. Wtedy krewny księdza znów się pojawił. Karolina, oprócz dotychczasowych obowiązków gosposi, zajęła się projektowaniem wnętrz i nadzorem nad remontem. — Kuzyn proboszcza zaczął podważać wszystko, co zrobiłam. Zdarzały się prowokacje, że wkładał brudne naczynia do szafki, potem pokazywał księdzu i mówił: ‘”patrz, jak sprząta gospodyni’ — wspomina Karolina.

Ze strony krewnego księdza, jak mówi dziewczyna, narastała przemoc psychiczna. — Wciąż mnie wyzywał, że “jestem nikomu niepotrzebna”, że źle sprzątam, i wszystko robię nie tak, a proboszcz nie reagował.

Karolina targnęła się na swojej życie

16 czerwca ub. roku Karolina przyjechała na plebanię wieczorem. Początkowo kuzyn proboszcza nie chciał jej wpuścić, ale po telefonie do księdza weszła do swojego pokoju. Zaczęła się awantura. — Chciałam zabrać swoje rzeczy, ale krewny proboszcza zaczął mnie szarpać. Był bardzo pijany, rzucił mną o szafkę, przewróciłam się. Zdążyłam zadzwonić na policję i powiedzieć, że zostałam pobita, ale nie zdążyłam podać lokalizacji, bo ten kuzyn wyrwał mi telefon, wyłączył go i rzucił nim o podłogę. Ksiądz, widząc to, stwierdził, że mam się uspokoić i poszedł na górę. Jego krewny wepchnął mnie do pokoju, wrzucił sznur i powiedział, że “dla wszystkich będzie lepiej, jak się powiesisz” i zamknął drzwi na klucz.

Karolina twierdzi, że nie miała jak wyjść, ani wezwać pomocy. Czuła się upokorzona, znalazła butelkę alkoholu i zrobiła to. — Zawiązałam sznur na klamce, owinęłam szyję. Pomyślałam: zasnę, nie poczuję bólu. Targnęłam się na swoje życie, bo byłam tak przez tego człowieka wykończona psychicznie — opowiada “Faktowi”.

Życie uratowali jej ratownicy medyczni. Trafiła do szpitala. Z relacji kobiety wynika, że tamtego dnia kuzyn został zatrzymany na 24 godziny. Proboszcz w obecności ratowników przytulił ją. Powiedział, że cieszy się, że Karolina żyje. — Możesz na mnie liczyć — dodał.

“Ksiądz kazał mi wycofać zeznania albo wypier… z plebanii”

Kilka godzin później, już bez świadków, wszystko miało się odwrócić. — Ksiądz przyjechał po mnie do szpitala i w samochodzie usłyszałam, że to przeze mnie ma piekło i co teraz powie parafianom. Na plebanii zażądał, żebym wycofała zeznania. Odmówiłam. Wtedy kazał mi wypier***** z plebanii. Zadzwonił po pogotowie, kłamiąc, że znowu chcę się zabić. Przyjechali. W dokumentacji zapisano, że wezwanie było bezpodstawne — opowiada Karolina.

Sprawa trafiła do prokuratury. W październiku ub. r. Karolina składała zeznania w tzw. niebieskim pokoju, w obecności biegłego psychologa.

— Śledztwo prowadzone jest w sprawie o czyn z art. 151 kk (nakłanianie do targnięcia się na swoje życie. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Gromadzony jest materiał dowodowy, na tym etapie nie udzielamy więcej informacji — powiedziała “Faktowi” Agnieszka Bukowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Krewny księdza wszystkiemu zaprzecza

Odwiedziliśmy plebanię w Kozłowie. Drzwi otworzył nam kuzyn proboszcza. — Ja jej nic nie kazałem i nic nie mówiłem, nikogo nie molestowałem — powiedział “Faktowi” kuzyn proboszcza i zamknął drzwi.

Małorozmowny był również sam proboszcz. — W tej kwestii się nie wypowiadam, bo sprawa jest w organach ścigania — dodał ks. Andrzej i rzucił słuchawką.

O sprawę zapytaliśmy Kurię Diecezjalną w Gliwicach. Oto co na powiedziano: — Ksiądz proboszcz złożył w kurii oświadczenie, ale zanim zajmiemy stanowisko, musimy zweryfikować jego słowa. Dlatego wystąpiliśmy do prokuratury o dostęp do akt — bez nich nie możemy rzetelnie ocenić sytuacji — mówi “Faktowi” ks. Krystian Piechaczek, rzecznik Diecezji Gliwickiej. — Z naszych informacji wynika jedynie, że gospodyni przychodziła na plebanię dwa razy w tygodniu, nie mieszkała tam na stałe, a kuzyn proboszcza pojawiał się czasowo, by pomagać w drobnych pracach. O jakichkolwiek napięciach między nimi nie mieliśmy żadnych sygnałów, dlatego nie mogliśmy zareagować wcześniej. Umowy o pracę w dokumentach nie ma. Jeśli ktoś wykonywał stałe obowiązki, należałoby się takiej umowy spodziewać.

“To nie moja wina” — mówi Karolina

Od czasu czerwcowych wydarzeń Karolina przestała chodzić do kościoła. — Totalnie się odcięłam i jak tylko widzę kościół, to źle się czuję. Raczej tam nie wrócę. Największy żal mam do księdza, który się za mną nie wstawił. To osoba duchowna, której dużo pomagałam. Poświęciłam tyle lat ze swojego życia. Zamiast wyznać prawdę, chroni swego krewnego. Nie usłyszałam nawet słowa “przepraszam”. Gdyby to powiedział, byłoby mi lepiej na duszy — mówi Karolina.

Dziś kobieta czuje się oszukana i psychicznie wykończona. Ma wokół siebie małe, zaufane grono bliskich. — Wciąż powtarzam sobie: to nie była moja wina — mówi Karolina i liczy na sprawiedliwość w śledztwie.

Uciekł z sądu i skoczył z czwartego piętra. Ojciec Patryka C. przerywa milczenie. “Mam wielki żal do policji”

Zabójca księdza z Kłobucka: “Myślałem, że będzie jak w filmie, wystraszy się i odda mi pieniądze


Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, możesz się zgłosić do Ośrodków Interwencji Kryzysowej (OIK), które są w każdym większym mieście. Możesz tam otrzymać pomoc psychologiczną, prawną, materialną. Część OIK-ów jest czynna całą dobę i np. prowadzi noclegownie. POMOC jest bezpłatna! Nie musisz mieć ubezpieczenia.


Jeśli masz uporczywe i silne myśli samobójcze, możesz się także zgłosić do każdego szpitala psychiatrycznego. Tam również nie jest potrzebne ubezpieczenie zdrowotne. W sytuacjach nagłych (o ile powiesz, że to sprawa pilna), lekarz musi Cię przyjąć tego samego dnia.

Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (czynny całodobowo, 7 dni w tygodniu). Dorośli mogą korzystać z bezpłatnego kryzysowego telefonu zaufania 116 123 (czynny 7 dni w tygodniu od 14:00 do 22:00). Spis organizacji pomocowych i więcej informacji znajdziesz na stronie www.samobojstwo.pl.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl