Awantura o dostęp do sceny w Myszyńcu. Zespół ludowy kontra burmistrz miasta. “Nie pozwolimy nas wyciszyć”

0
2

Miasto, które od lat słynie z ludowego zespołu “Kurpiowszczyzna”, dziś jest podzielone jak nigdy. Po jednej stronie artyści i mieszkańcy, po drugiej burmistrz Sławomir Ceberek — oszczędny w słowach i odpierający zarzuty.

“Kurpiowszczyzna” to zespół z ogromnymi zasługami. Za swoje występy otrzymał jak dotąd największe wyróżnienia, w tym nagrodę Oskara Kolberga. Od dekad występował na festiwalach, dożynkach i oficjalnych uroczystościach miasta. Dla mieszkańców jest wizytówką regionu. Jednak w ostatnim czasie jego członkowie znaleźli się w potrzasku. Nie mogą dojść do porozumienia z obecnym burmistrzem odnośnie do możliwości prowadzenia prób w lokalnym centrum kultury. 30-osobowy zespół skarży się na brak współpracy z jego strony.

— Jesteśmy ignorowani, zbywani albo odsyłani z kwitkiem. Pan Ceberek nie wykazuje chęci współpracy. Chce, żebyśmy po prostu przestali występować, a najlepiej zniknęli. Robi się wszystko, aby uniemożliwić nam możliwość przeprowadzenia prób do występów na scenie w Regionalnym Centrum Kultury w Myszyńcu. Włodarz zabronił nam śpiewać na spotkaniu opłatkowym. Wszyscy mogli, tylko nie my — żali się zespół.

To jednak nie koniec. Jak twierdzą członkowie zespołu włodarz miasta miał przekonywać byłego dyrektora RCKK do jego wyciszenia. — Burmistrz Ceberek rozmawiał z byłym dyrektorem centrum kultury, który jest jednocześnie członkiem naszego zespołu, aby nas wyciszyć. Do tego jednak nie doszło, bo pan Zdzisław Ścibek, który przez 19 lat kierował centrum kultury, nie przystał na te propozycje. Od miesiąca nie pełni już tej funkcji, bo burmistrz rozstał się z nim za porozumieniem stron — opowiadają ludzie z zespołu “Kurpiowszczyzna”.

Trudna współpraca z obecnym burmistrzem?

Reporter “Faktu” pojechał do Myszyńca przyjrzeć się tej sprawie, porozmawiać z mieszkańcami i stronami sporu. Sytuacja jest bardzo napięta. Bogdan Glinka, były burmistrz, który przez 16 lat kierował miastem, nie wypowiada się przychylnie na temat działań obecnego włodarza. — Moja ocena na temat obecnego pana burmistrza nie jest najlepsza. W 2003 r. powołałem go na kierownika Zakładu Gospodarki Komunalnej. Już wtedy uważałem, że obecny pan burmistrz nie ma predyspozycji do zarządzania gminą. Osobiście na niego nie głosowałem. Został wybrany przez mieszkańców i szanuję to, ale nie spodziewałem się, że za jego rządów tak to wszystko będzie wyglądało. Myślałem, że ta gmina będzie nieźle zarządzana. Natomiast pan burmistrz, moim zdaniem, rozwala kulturę. Dla mnie to jest niepojęte, żeby zabraniać komukolwiek korzystania z budynku, który był budowany przez naszych dziadków, rodziców. To było budowane z pieniędzy podatników, również pod moimi rządami rozbudowywane i remontowane. Można powiedzieć, że nie ma się jakiegoś większego budżetu na wsparcie organizacji pozarządowych, ale zabronić im korzystania z obiektu, to już trochę niepoważne — mówi były włodarz miasta.

— Współpraca z obecnym burmistrzem była trudna. To jest moje zdanie. Zespół “Kurpiowszczyzna” istnieje od 50 lat. Kilka lat temu założył stowarzyszenie, więc obecny burmistrz szukał sposobu, żeby się w jakiś tam sposób go pozbyć. Tym sposobem miała być walka ze stowarzyszeniami. Podjął taką, jak gdyby, zasadę, że dla stowarzyszeń będzie przygotowywał regulamin i nie dał sobie przetłumaczyć, że zespół istnieje i zawsze istniał przy Regionalnym Centrum Kultury Kurpiowskiej w Myszyńcu. Tak jest do dziś — mówi Zdzisław Ścibek, były dyrektor Regionalnego Centrum Kultury w Myszyńcu.

Mieszkańcy Myszyńca: burmistrz powinien dbać o zespół

W Myszyńcu ludzie przyglądają się tej kuriozalnej sytuacji i uważają, że o tradycję i kulturę w regionie trzeba dbać oraz ją rozwijać, bo zaczyna zanikać, a nie prowadzić niepotrzebne spory. — Powiem panu tak: to jest absurd. Nie podoba mi się to, że zespół z takimi osiągnięciami i tradycją musi walczyć o możliwość zrobienia próby w naszym domu kultury. Nigdy tu tak nie było. Mieliśmy poprzedniego burmistrza, ale nie przypominam sobie, żeby były jakieś skargi na niego ze strony ludzi zajmujących się kulturą w naszym mieście, tym bardziej do prasy ogólnopolskiej. Cierpi na tym tylko wizerunek miasta — mówi reporterowi “Faktu” mieszkanka Myszyńca.

— Nasz burmistrz powinien spotkać się z zespołem, dogadać i współpracować, a nie ścierać ze sobą. Zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Niech to pan Ceberek weźmie pod uwagę — dodaje pan Kamil.

Burmistrz odpiera zarzuty: nikomu nic nie zabraniam

Włodarz miasta Sławomir Ceberek nie ma sobie nic do zarzucenia. Kiedy spotkaliśmy go przed szkołą i chcieliśmy z nim porozmawiać, z początku nie chciał się wypowiadać. Potem jednak przemyślał sprawę i postanowił zabrać głos. — Nieprawdą jest, że zespół “Kurpiowszczyzna” miał zostać rozwiązany przeze mnie lub że zabroniono mu działalności. Zespół nadal funkcjonuje, nikt nie zakazał mu śpiewania ani tańczenia. Zarzut, że burmistrz niszczy kulturę kurpiowską i blokuje występy, również mija się z prawdą. Zespół “Kurpiowszczyzna” w ostatnim czasie bardzo aktywnie występuje, co można łatwo zweryfikować na jego oficjalnym profilu. Co do występów w RCKK kontrola w Centrum Kultury wykazała poważne uchybienia, w tym m.in.: brak regulaminów dla zespołów, brak zasad bezpieczeństwa w budynku ośrodka, komercyjne udostępnianie sal bez zgody gminy, posiadanie kluczy do obiektu przez osoby nieuprawnione, prowadzenie działalności sportowej i punktu informacji turystycznej poza zakresem statutu, a także powołanie dyrektora na czas nieokreślony, co jest niezgodne z obowiązującą ustawą — tłumaczy włodarz.

W trakcie rozmowy z reporterem “Faktu” burmistrz poinformował też, że występy na scenie w obecnej formie są niebezpieczne. Dlaczego zatem do dziś nie został stworzony regulamin określający zasady korzystania, centrum kultury nie zostało wyłączone z użytkowania mimo tak poważnych uchybień, a na niebezpiecznej scenie nadal odbywają się próby innych zespołów? Jak twierdzi włodarz, co innego próba przed samym występem, a co innego cały czas. — Przebywanie na wysokości powyżej metra to już jest kwestia solidnych przepisów bezpieczeństwa. Co innego jest ćwiczyć przed występem, a co innego non stop — poinformował Ceberek.

Awantura przed sesją Rady Warszawy. Na miejscu straż miejska

Awantura na sesji rady miasta w Piotrkowie Trybunalskim. Zakrzyczeli nawet księdza

/7

Marysia Zawada / –

Każdy podczas spotkania mógł wyrazić swoje zdanie w tej sprawie.

/7

Marysia Zawada / –

Burmistrz Myszyńca odpiera zarzuty i twierdzi, że kultura w mieście ma się dobrze.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl