Przypomnijmy, koszmar w rodzinie zastępczej wyszedł na jaw w ub. tygodniu. Wszystko zaczęło się od niepokojącego nagrania, którzy do komendy w Zgierzu wysłali policjanci z Myślenic. Widać na nim, jak na podwórku jednego z domów, stoi mały, 8-letni chłopczyk. Dziś wiemy, że to był Fabianek. Dziecko w samej piżamce, bose stało na mrozie i łapało się za głowę, przeraźliwie trzęsąc się z zimna. Okazało się, że rodzina zastępcza z dziećmi spędzała tam ferie. Policjantom, którzy zareagowali na dramatyczne video, skłamali, że Fabianek to ich adoptowany syn. Stróże prawa zauważyli, że dziecko jest pobite i całe w siniakach.
Odebrano jej dzieci. W rodzinie zastępczej Fabian przeszedł piekło
Ruszyło śledztwo. 11 lutego zatrzymano rodziców zastępczych Karolinę F., jej męża Dawida F. oraz ich znajomego Tomasza (40 l.), który z nimi zamieszkiwał. Ośmioro dzieci (w tym córkę Tomasza) umieszczono w placówkach opiekuńczych. Cała trójka dorosłych usłyszała zarzuty, dotyczące znęcania się ze szczególnym okrucieństwem.
— Gdy się dowiedziałam, że mój syn był bity, karany za kuriozalne rzeczy, że kazano mu klęczeć z rękami do górki, wyrzucano na mróz, byłam w szoku — mówi pani Bibiana K (29 l.). ze Świętochłowic w rozmowie z “Faktem”. Kobieta przekonuje, że jej dzieci – Fabiana i Klaudię (6 l.) odebrano jej niesłusznie. — Nie byłam idealną matką, ale ich nie biłam. Zarzucono mi złą opiekę i niskie kompetencje rodzicielskie i to, że zostawiałam dzieci same w domu, a to był stek bzdur.
Dzieci odebrano jej na wniosek kuratorki społecznej. Decyzja o powierzeniu Fabiana i Klaudii w pieczy zastępczej zapadła w chorzowskim sądzie w maju 2025 r. Dzieci do rodziny Karoliny i Dawida F. trafiły 30 października ubiegłego roku.
— Musiałam je przywieźć do świętochłowickiego OPS-u. One tak płakały, że je oddaję, a ja z nimi. Nie mogłam nic zrobić. Czekał tam bus i pracownicy socjalni. Maluchy mnie błagały, że chcą ze mną zostać, a ja nic nie mogłam zrobić — twierdzi pani Bibiana.
“Mamo, dlaczego my tam jesteśmy?” — pytały dzieci
Od tego czasu biologiczna matka krzywdzonych dzieci i jej ojciec, widzieli dzieci trzy razy. — 7 grudnia, jak rodzina zastępcza przywiozła je ze Zgierza do sali zabaw w Świętochłowicach. Skończyło się wielkim płaczem. Dzieci pytały: “Mamo, dlaczego my tam jesteśmy?” A ja im obiecałam, że zrobię wszystko, by jak najszybciej, wróciły do domu — opowiada mama Fabiana i Klaudii.
Druga wizyta była w święta w Zgierzu. — Pojechałem tam z córką — mówi Ireneusz M. (58 l.). — Jak one się do nas tuliły, chciały wrócić do domu. Wtedy nie było widać nic na ciele Fabianka. Ale zaniepokoiła nas jedna rzecz. Inne dzieci, które tam mieszkały leżały cały czas w łóżeczkach. To były maluszki może roczne, płakały. Jeżeli wypadła im zabawka, to starsze dzieci musiały ją podnieść. Tam panował taki rygor i miałem wrażenie, że rodzina F. wysługiwała się dziećmi, które mieli w opiece zastępczej.
11 grudnia Sąd Okręgowy w Katowicach uchylił wcześniejsze postanowienie sądu z Chorzowa dotyczące zabezpieczenia dzieci w rodzinie zastępczej i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Tym samym pierwotne zabezpieczenie przestało obowiązywać, co — jak mówi pani Bibiana — powinno oznaczać powrót dzieci do matki. Karolina F. jednak miała odmówić wydania maluchów, twierdząc, że trzeba czekać, aż sąd w Chorzowie wyda nowe zabezpieczenie.
14 stycznia 2026 r. wyznaczono matce badania w Opiniodawczym Zespole Specjalistów Sądowych w Katowicach. — Karolina F. przyjechała też na te badania, ale tylko z moją córką. Powiedziała, że Fabian jest chory. Kto wie, czy moje dziecko już wtedy nie było pobite. Potem wiele razy do niej dzwoniłam, ale nie odbierała, pojechałam bez zapowiedzi do Zgierza — mówi “Faktowi” matka Fabiana. — 19 stycznia widziałam na ciele mojego syna zadrapania.
Zatrzymanie rodziny i areszt. Dziadek Fabiana dziękuje za reakcję
Potem koszmarna prawda o biciu Fabianka wyszła na jaw. Okazało się, że rodzice zastępczy i ich znajomy trafili do aresztu. Dzieci porozwożono po różnych placówkach. Fabian i Klaudia trafili do Katowic. — Nie zapomnę widoku mojego syna, był cały w siniakach. Miał je na szyi, pod nosem, na rękach, sińce i zadrapania. Powiedział mi, że to “ciocia mu zrobiła”. To straszne, Ci ludzie mieli cudze dzieci, aby czerpać z tego zyski. Im chodziło tylko o pieniądze. Nie wiem, dlaczego katowali moje dziecko — dodaje pani Bibiana.
— Dziękuję osobie, która przekazała nagranie policji, jak mój wnuk chodził boso po śniegu. Ta interwencja uratowała dzieci — dodaje dziadek chłopca, pan Ireneusz.
Rodzina ma wielki żal do instytucji, które pozwoliły umieścić ich dzieci w rodzinie zastępczej. — To się nie mieści w głowie, że trafiły w ręce takich bandytów — dodaje dziadek rodzeństwa.
Rodzicom zastępczym oraz ich znajomemu grozi do 10 lat więzienia. Sąd zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt tymczasowy.
/7
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Dzieci pani Bibiany K. były pod opieką rodziny zastępczej w Zgierzu. Matka i dziadek dzieci ujawniają szczegóły koszmaru.
/7
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Karolina F., matka zastępcza ze Zgierza trafiła do aresztu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







