Jeszcze niedawno za płotem pana Romana stały tylko niewielkie punkty handlowe, czynne latem. — Nikt nikomu nie przeszkadzał, poziom działki był taki sam jak nasz — wspomina emerytowany rybak.
Sytuacja zmieniła się, gdy nowy właściciel zaczął zwozić góry piachu i podniósł teren swojej działki o kilkadziesiąt centymetrów. Skutek? Każdy deszcz sprawiał, że woda spływała do pana Romana i zalewała jego podwórko. — Poszedłem zgłosić to do gminy, bo zaczęło nas zalewać. Urzędnicy jednak nie potrafili zatrzymać budowy — żali się pan Roman.
Gigantyczna hala tuż za płotem
To był jednak dopiero początek problemów. Tuż za płotem pana Romana wyrosła potężna, szara ściana handlowej hali, wysoka na dwa piętra. — Stoi niecały metr od naszego płotu i wszystko z niej spada na nasze podwórko — opisuje senior.
Mężczyzna próbował dociekać sprawy w starostwie powiatowym w Kołobrzegu. Jak się okazało, gmina nie wydała pozwolenia na tę budowę, nie było też zgłoszenia inwestycji. Mimo tego hala stoi. — Jedyne, co mi zostało, to iść do sądu. Nigdy nie musiałem walczyć o swoje w ten sposób. Dla mnie to wielki koszt. Nerwów i czasu — podkreśla rozgoryczony pan Roman.
Dom w sąsiedztwie hali handlowej. Lód przestraszył gospodarza
Kilka dni temu wydarzyło się coś, co mogło skończyć się dramatem. Pan Roman porządkował swoje podwórko, gdy nagle usłyszał dziwny szum. — Spojrzałem w górę i zobaczyłem, jak z dachu hali zsuwają się ogromne masy lodu. Ledwo zdążyłem uciec. Gdyby te setki kilogramów lodu spadły na mnie, nie wiem, czy bym przeżył — mówi zatrwożony emeryt.
Nagranie z monitoringu nie pozostawia złudzeń: lodowa lawina spadła tuż obok miejsca, gdzie chwilę wcześniej stał pan Roman. Mężczyzna najgorzej znosi jednak myśl, że po podwórku biegają też jego wnuki. Nawet nie chce sobie wyobrażać co by było, gdyby to na nich spadła masa lodu.
Urzędnicy: nie wydaliśmy zgody na tę halę
Według urzędników z Kołobrzegu, hala powstała nielegalnie. — Nie wydaliśmy zgody na tę budowę. To samowola budowlana. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego mogą tam powstawać tylko obiekty tymczasowe, o powierzchni do 50 m kw. i tylko na 180 dni w roku. Tymczasem hala zajmuje 90 procent działki i stoi zbyt blisko granicy — informuje Alicja Kulon, naczelnik Wydziału Budowlanego w Starostwie Powiatowym w Kołobrzegu.
Mimo tych nieprawidłowości, hala wciąż stoi. Pan Roman każdego dnia boi się o zdrowie swoje i swojej rodziny. — Chciałbym tylko odzyskać spokój. Mam już swoje lata i nie zasłużyłem na takie życie pod tą “ścianą śmierci” — tak ją określa senior z Dźwirzyna.
Co dalej z halą? Jak na razie nie udało nam się dotrzeć do jej właściciela. Mieszkańcy sąsiadującego z nią domu czekają na reakcję władz.
Odnaleźli wczasowiczów sprzed 25 lat
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
W sąsiedztwie pana Romana w Dźwirzynie znalazł się chiński market.
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
— Naprawdę obawiam się tego sąsiedztwa — mówi pan Roman.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







