“Podrzucili nam kukułcze jajo”. Mieszkańcy Mokotowa przeciw klinice metadonowej w ich dzielnicy

0
2

Mieszkańcy Pragi-Północ, gdzie przy ul. Kijowskiej znajdowała się klinika Volta-Med, skarżyli się na to, że pacjenci placówki mieli w ich okolicy handlować narkotykami i narkotyzować się koło przychodni. Natomiast z kontroli zleconej przez Ministerstwo Zdrowia wynikało, że w placówce stwierdzono wiele nieprawidłowości. Wśród najpoważniejszych zarzutów znalazł się m.in. brak rzetelnej dokumentacji, nieuprawnione wydawanie metadonu, oraz realizowanie programu na skalę znacznie przekraczającą możliwości ośrodka. Pod naporem mieszkańców zarządca lokalu zajmowanego przez ośrodek, wypowiedział mu umowę najmu.

Klinika metadonowa na Mokotowie. Mieszkańcy walczą o bezpieczeństwo osiedla

Pod koniec ubiegłego roku klinika wyprowadziła się z Pragi-Północ i na początku lutego 2026 r. otworzyła lokal na parterze budynku na Mokotowie. Tuż obok apteki, sklepu spożywczego, w pobliżu szkoły i przedszkola. Po kilku dniach działania doszło do pierwszej policyjnej interwencji. Pan Karol, jeden z sąsiadów kliniki, opisał nam sytuację, w której doszło do szarpaniny podczas nielegalnej sprzedaży metadonu.

— Usłyszałem krzyki: policja, złodziej! Od razu chwyciłem za telefon, wezwałem policję i podszedłem do tych dwóch mężczyzn. Jeden był wyraźnie zakrwawiony, wokół nosa i prawego oka. Potem dowiedziałem się, że ten pierwszy chciał mu sprzedać metadon, ale kupujący nie miał gotówki i chciał podejść do bankomatu. Buteleczkę wziął ze sobą, a ten chcąc go przytrzymać, potraktował gazem łzawiącym — opisuje.

Policja potwierdza, że faktycznie doszło w tym czasie do interwencji.

— Zaraz po bójce weszłam do ośrodka. Nie było na miejscu ochrony, która mogłaby zareagować. Zresztą nie jest ona w stanie opanować narkomanów kręcących się po naszym osiedlu, ponieważ przechodzą pod szlabanem i od tyłu bloku, po drugiej stronie ulicy. To nie jest problem jednego budynku, ale całej okolicy — podkreśla Aleksandra Sęp, członkini jednej ze wspólnot.

Mieszkańcy zwracają też uwagę na to, że nikt ich wcześniej nie poinformował o tym, że klinika powstanie na terenie osiedla.

— Nie spodziewaliśmy się, że zostanie nam podrzucone kukułcze jajo. Nie mieliśmy pojęcia o tym, co tu się sprowadza, ponieważ jest to lokal prywatny. Poczytaliśmy o tym, co działo się na Kijowskiej i padł na nas autentyczny, blady strach. Boimy się o nas, o nasze dzieci. Boimy się, że na mapie Warszawy, powstanie nowy punkt dla narkomanów, a my będziemy borykać się z kradzieżami i atakami — mówi “Faktowi” pani Aleksandra.

Przedstawicielka kliniki Volta-Med odpowiada na zarzuty

Ośrodek broni się przed zarzutami mieszkańców. Obecnie pod opieką placówki znajduje się 450 osób. Psycholog Małgorzata Życzkowska, która jest szefową zespołu terapeutycznego, przekonuje, że Volta-Med dba o bezpieczeństwo.

— Ośrodek zatrudnił pracownika ochrony, który patroluje teren wokół budynku — mówi. I jak tłumaczy pacjenci kliniki to tacy sami chorzy jak każdy inni. — Większość pacjentów jest taka, że mieszkańcy nawet nie wiedzą, że to jest nasz pacjent. Po prostu zwracają uwagę na grupę osób charakterystycznie dla nich wyglądających — uważa.

I przekonuje też, że placówka stała się ofiarą nagonki. Zaznacza, że nie może odpowiadać za wszystkie incydenty w okolicy. — Mam poczucie, że cokolwiek by się nie działo, spada to, na barki naszych pacjentów. Argumenty, że ktoś chodził po pobliskim pustostanie i zarzucenie nam, że nie panujemy nad pacjentem, trudno jest mi przyjąć. Dlatego, że nie wiem, czy to jest na pewno nasz pacjent — podkreśla. I dodaje: — Jeżeli mieszkańcy czują się zagrożeni, prosimy o zgłaszanie takich spraw na policję.

Mieszkańcy Mokotowa kontra klinika Volta-Med. “Gorący kartofel”

Mieszkańcy stracili jednak już cierpliwość i przesłali apel o zamknięcie placówki do NFZ, który wyraził zgodę na przenosiny ośrodka.

— Kupowaliśmy w tej okolicy mieszkania, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i spokój. Tymczasem ktoś podrzucił nam “gorący kartofel” — podkreśla Marek Szubiński, przedstawiciel spółki Admus i zarządca wspólnot mieszkaniowych przy ul. Chełmskiej, Polkowskiej, Kierbedzia i Bobrownickiej. — Dlatego zwróciliśmy się Narodowego Funduszu Zdrowia. Rozumiemy, że takie ośrodki są potrzebne, ale nie powinny działać w centrum miasta — mówi.

W Warszawie poza kliniką przy Czerskiej działają też inne ośrodki leczenia metadonem, m.in. przy ul. Stanisława Skarżyńskiego 1. Terapia metadonowa polega na tym, że pacjenci dostają kontrolowane dawki metadonu: substancji uśmierzającej głód heroinowy. Stała się standardem światowym i jest rekomendowana przez Komisję Europejską czy Światową Organizację Zdrowia.

Zobacz także: Mieszkańcy bloków przy Górczewskiej walczą o swoje domy. “To skandal i tragedia”

/10

Hubert Gawryołek / newspix.pl

Klinika metadonowa Volta-Med przy ul. Czerskiej 18 na warszawskim Mokotowie.

/10

Hubert Gawryołek / newspix.pl

W piątek 20 lutego 2026 r. przed drzwiami placówki pobiło się dwóch uczestników programu metadonowego. Powodem bójki miał miał być handel substancją terapeutyczną.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl