W pociągu pobił 11-latka mówiącego po polsku. Recydywista znów dostał szansę

0
2

Sądowy finał sprawy nastąpił 24 lutego, ale do samego zdarzenia doszło wcześniej. 2 lipca 2024 r. w podmiejskim pociągu DART w Dublinie 26-latek oraz jego partnerka wsiedli na stacji Booterstown i usiedli obok 11-letniego chłopca, jego starszej siostry i ich matki. Rodzina rozmawiała po polsku.

Według ustaleń irlandzkich mediów mężczyzna w pewnym momencie zwrócił się do dziecka w wulgarny sposób, pytając, na co się patrzy i z czego się śmieje. Starsza siostra chłopca miała odpowiedzieć: „Coś z tobą nie tak? On ma dopiero 11 lat”.

Chwilę później między kobietami wywiązała się sprzeczka. Do awantury włączył się także 26-latek i uderzył chłopca pięścią w twarz.

Interweniowali pasażerowie

Na miejscu zareagowali inni podróżni. Wezwano policję, która zatrzymała mężczyznę na stacji Lansdowne Road.

Podczas dobrowolnego przesłuchania 26-latek przyznał się do uderzenia dziecka i udziału w zdarzeniu. Tłumaczył jednak, że działał impulsywnie i twierdził, że chłopiec próbował uderzyć jego partnerkę.

Był na kaucji i w zawieszeniu

Sprawa trafiła do sądu. W trakcie rozprawy ujawniono, że w chwili zdarzenia mężczyzna przebywał na zwolnieniu za kaucją oraz odbywał karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Jak podaje „The Irish Times”, 26-latek ma na swoim koncie 24 wyroki skazujące, w tym za wykroczenia drogowe, naruszenia porządku publicznego oraz przestępstwo narkotykowe.

Irlandzki serwis Gript informował również, że mężczyzna przyznał się do udziału w innej sprawie karnej, dotyczącej śmiertelnego ataku nożem w Dublinie w lutym ubiegłego roku.

„Jeszcze jedna szansa”

We wtorek 24 lutego Sąd Okręgowy w Dublinie skazał mężczyznę na 18 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Sędzia Orla Crowe podkreślała, że na szczęście pokrzywdzony chłopiec nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Obrona przekonywała, że mężczyzna wpadł w furię i działał pod wpływem impulsu. Adwokat wskazywał również, że partnerka oskarżonego spodziewa się dziecka, a on sam pracuje na pół etatu i jest „utalentowanym muzykiem”, który podpisał kontrakt z wytwórnią.

Sąd zdecydował się dać mu „jeszcze jedną szansę”. Serwis Roscommon Herald zaznacza, że 26-latek ma wpłacić 1000 euro jako dowód skruchy. Kwota ta ma trafić do rodziny 11-latka.

Zobacz też:

Tragiczna śmierć 23-letniej Polki w Irlandii Północnej. Rodzina w rozpaczy

Tyle wynoszą emerytury w Irlandii i Wielkiej Brytanii dla Polaków

Wtedy kupisz najtańsze loty na wakacje. Założyciel Loter.pl: to pułapka

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl