Na innych transparentach można było przeczytać: “Wsparcie i modlitwa dla ojca Daniela”, “Czatachowa, nasze miejsce modlitwy i uwielbienia pana”. W rękach ludzie ze wspólnoty mieli białe różańce. Przyjechali z różnych zakątków Polski. Dominowały kobiety. Ksiądz Daniel Galus w duchu pokoju razem z nimi modlił się o przebieg procesu, za sędziów, świadków i swoich wrogów. Błogosławił zgromadzonych.
Proces w Myszkowie to efekt niesubordynacji duchownego i ciąg dalszy jego konfliktu z władzami częstochowskiej diecezji. Ksiądz Galus, jak mówią jego przełożeni, nigdy nie powinien zostać duchownym. W 2006 r. ukończył studia teologiczne. Nie został zakonnikiem, bo został wydalony z Zakonu Paulinów. Władze biskupie z litości skierowały go do pustelni w Czatachowie, gdzie od lat żyli pustelnicy w okolicznych lasach. Jednym z nich został Daniel Galus. Szybko zyskał swoich sympatyków. Wokół pustelni przybywało gruntów, powstawały nowe obiekty sakralne i świeckie. Ksiądz Galus gromadził ludzi.
Historia księdza Galusa. Z pustelni w lesie do apartamentu
Czatachowa wkrótce zaczęła rosnąć w siłę i słynąć z cudów, których mieli doznawać wierni. Powstał kompleks złożony z Pustelni św. Ducha oraz kościoła. Powstał też dom mieszkalny z czterema apartamentami i miejsce spotkań. Do jednego z mieszkań wprowadził się z lasu ksiądz Galus. W 2009 r. władze częstochowskiej archidiecezji chciały uregulować sytuację Galusa, by określił się czy jest formalnie duchownym czy pustelnikiem. Oznajmił, że nie jest pustelnikiem, ale nie uznał też władz biskupich.
Stworzył własną Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Nie reagował na upomnienia arcybiskupa częstochowskiego, który nakazał mu pokutę i przeniesienie do miejsca odosobnienia i zakazał mu sprawować sakramentów. Ksiądz Galus wprowadził własne szaty liturgiczne, nabożeństwa, a także ikonografię, różańce oraz owalne pierścienie z wizerunkami Maryi, które noszą wszyscy członkowie jego wspólnoty jako znak rozpoznawczy. Członkowie wspólnoty nazywają go “ojcem”. W pustelni księdza Galusa schronienie znalazły głównie kobiety z dziećmi, które dla duchownego porzuciły mężów. W 2022 r. władze kościelne uznały pustelnię za kościół filialny w Żarkach. Nakazały duchownemu opuszczenie kościelnych nieruchomości, a wspólnotę uznały za miejsce zgorszenia wiernych. W efekcie jeszcze bardziej eskalował konflikt między duchownym a kurią. Włączyli się do sporu mieszkańcy Czatachowy, którzy sąsiadowali z pustelnią. Mieli dosyć hałasu i sąsiedztwa wspólnoty.
Spór o Czatachowę. Daniel Galus mówi o miejscu wybranym przez Boga
— To jest miejsce wybrane przez Boga — powiedział “Faktowi” ksiądz Daniel Galus przed rozpoczęciem kolejnej rozprawy w procesie eksmisyjnym w Myszkowie. Wytoczyła go częstochowska kuria. Oznajmił, że nie zamierza opuścić Czatachowy, bo nieruchomość należy do wiernych, a nie do Kościoła. — Jest to jedyna sprawa, w której nęka się kapłana i ludzi niewinnych — dodał, nazywając władze kościelne stalkerami.
— Ryki śmiechy, dźwięki obrzędów, odgłosy demoniczne jak z horrorów — mówił przed sądem Łukasz S. jeden z ze świadków, który ma w sąsiedztwie wspólnotę księdza Galusa. Mieszkaniec Czatachowy narzekał na hałas, który powodowany jest przez nabożeństwa i spotkania wspólnotowe. W desperacji późną nocą, by zagłuszyć obrzędy, puścił przez głośniki, ryk pił spalinowych. — Pozwany sprowokował mnie do takiego incydentu — dodał.
Przed sądem zeznawała jako świadek, była członkini wspólnoty. Agnieszka B. (47 l.) należała do wspólnoty od 2011 do 2020 r. Dla niej porzuciła pracę w firmie farmaceutycznej. Organizowała pielgrzymki, życie wspólnoty, poświęciła temu sporo czasu. Agnieszka B. jest jednocześnie właścicielką działki przylegającej do pustelni. Gdy była członkinią wspólnoty, prowadziła tam sklepik z rękodziełem. Obecnie twierdzi, że nie może korzystać ze swej nieruchomości, jest atakowana przez wspólnotę. — Pan Daniel Galus przestał skupiać się na Bogu, głosi sprzeczne teorie antymedyczne, jemu wydaje się, że wszystko jest jego — mówiła o powodach wystąpienia ze wspólnoty. Dodała, że grupa przebywa tam nielegalnie. Pustelnia otoczona jest zewsząd bramami i nikt nie przeniknie do środka.
Odeszła ze wspólnoty ks. Galusa. “Wielu ludziom zrobił krzywdę”
Agnieszka B. wspominała, że kuria przez wiele lat nie reagowała na monity mieszkańców sąsiadujących z pustelnią. Ludzie skarżyli się na uciążliwe sąsiedztwo związane z dużym ruchem pielgrzymkowym, hałas i nieustające nabożeństwa. — Dzisiaj nie mogę korzystać z mojej nieruchomości, bo jestem obiektem agresji — nawiązała do jednego z ostatnich ataków i rzekomej napaści przez księdza Galusa i jego grupę, która miała mieć miejsce w ub. r. w okresie świąt wielkanocnych. Dodała, że przed sądem toczy się sprawa z pozwu złożonego przez mieszkańców przeciwko wspólnocie i dotyczy on nadmiernego hałasu. — Atakują nas bez powodu — tłumaczyła. — Mój sąsiad miał rozwalony płot, inny sąsiad złożył pozew o nękanie. Mój 10-letni syn nie chce tam jeździć — relacjonowała.
Zgromadzeni na sali sympatycy duchownego odpowiedzieli gromkim śmiechem na jej zeznania. Na dowód tego, że działalność Galusa może być niebezpieczna dla ludzi i traktowani są oni jak w sekcie, przedstawiła opinię z Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach na temat wspólnoty z Czatachowy. — Jak bardzo wielu ludziom uczynił krzywdę — dodała.
Obrończyni Daniela Galusa mówi o psychofankach
Galus słuchał wypowiedzi pani Agnieszki. — Sprawiasz mi ból — zwrócił się do niej. — Nawróciłaś się w pustelni razem z mężem. Nie idź w tym kierunku, wybaczam ci, dlaczego to robisz? — pytał na sali sądowej.
Księdza Galusa broniła członkini jego wspólnoty Joanna T. oraz Marianna Basińska prowadząca fundację, a w procesie będąca tzw. interwenientem ubocznym. Marianna Basińska mówiła, że ma najnowsze informacje z Watykanu, że kuria musi iść na ugodę z księdzem Galusem, że jest zgoda samego papieża na to, by duchowny mieszkał w Czatachowie. Zapewniała, że wkrótce powinny przyjść ze Stolicy Apostolskiej stosowne dokumenty, przekonywała.
— Jesteśmy obiektem ataku nie tylko ze strony arcybiskupa częstochowskiego Wacława Depo, ale także takich psychofanek jak Agnieszka B., która szkaluje nas i pokazuje dokumenty, że jesteśmy sektą — oznajmiła Joanna T. Nazywała Czatachowę “oazą ratującą życie wielu ludziom”. Twierdziła, że arcybiskup Depo z zazdrości chce zniszczyć ojca Daniela, bo przyciąga tłumy wiernych i pozwolił wiernym brać udział w nabożeństwach podczas pandemii covid.
Kuria częstochowska informuje o kolejnych procesach suspendowanego duchownego
Ksiądz Mariusz Bakalarz, rzecznik częstochowskiej archidiecezji obecny na rozprawie odpowiadał ze zdumieniem na te rewelacje. Poinformował, że owszem jest zgoda władz kościelnych na rozpoczęcie procesu karnego księdza Galusa, który dotyczyć ma ciężkiego przewinienia i ujawnienia tajemnicy spowiedzi. Dojść do tego miało w kilku przypadkach. Wspominał też o procesie związanym z wydaleniem księdza Galusa ze stanu duchownego przed Stolicą Apostolska. W tej sprawie nie zapadła decyzja.
Sąd odroczył rozprawę bezterminowo. Nie zdążył wysłuchać Daniela Galusa.
Napis na ścianie budynku. Ksiądz nie mógł przejść obojętnie. “Wezwanie do rachunku sumienia”
Notes hańby księdza z Sosnowca. Tam roi się od nazwisk. Przydatna lektura w pracy prokuratorów
/20
Deprecated_Rafał Klimkiewicz / Edytor
Ksiądz Daniel Galus założył Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezus. Znajduje się ona na terenach dawnej pustelni w Czatachowie.
/20
Deprecated_Rafał Klimkiewicz / Edytor
Proces eksmisyjny księdza Daniela Galusa. Przed sądem duchowny udzielał błogosławieństwa i modlił się o przebieg procesu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







