Krzysztof Rutkowski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w branży około detektywistycznej w Polsce. Znany jest z medialnych interwencji oraz działalności związanej z poszukiwaniem osób i nagłaśnianiem spraw kryminalnych. Prowadzone przez niego działania wielokrotnie były szeroko opisywane w mediach, m.in. głośna sprawa Madzi z Sosnowca. Rutkowski uważany jest przez wielu za osobę kontrowersyjną, przez co dziennikarze od lat interesuje się jego osobą.
Jednym z nich jest Piotr K., dziennikarz, który w latach 90. opisywał w prasie działania Rutkowskiego. 30 października 2024 r. w programie zatytułowanym “Ujawniamy prawdę o Rutkowskim. Chce nam zamknąć usta”, według Rutkowskiego, z ust dziennikarza miały paść liczne kłamliwe wypowiedzi przypisujące mu działania o charakterze niezgodnym z prawem, w tym m.in. oszustwa, wyłudzenia pieniędzy, posiadanie nielegalnej broni czy wykorzystywanie kontaktów w środowisku policyjnym.
To jednak nie wszystko. W akcie oskarżenia pojawia się również zarzut znieważenia. W trakcie programu wobec Rutkowskiego miały paść też obraźliwe określenia, takie jak “klaun”, “kanalia” czy “psi detektyw”. W związku z tym Rutkowski złożył pozew przeciwko dziennikarzowi.
Sąd powinien zakazać mu wykonywania zawodu
W piątek, 27 marca, w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ruszył proces w tej sprawie. Strony spotkały się na sali rozpraw. Pełnomocnik Krzysztofa Rutkowskiego odczytał akt oskarżenia Piotrowi K.
— Piotr K. dopuścił się pomówienia mojego klienta, które go poniżyło i naraziło na utratę zaufania potrzebnego do prowadzonej przez niego działalności. Nie można kogoś obrażać i mówić nieprawdy, nie mając na to żadnych dowodów
— tłumaczy obrońca Rutkowskiego. Twierdzi, że publikacja była szeroko rozpowszechniana w mediach, co — jego zdaniem — dodatkowo zwiększa skalę naruszenia. Dlatego też domaga się, by sąd odebrał Piotrowi K. możliwość wykonywania zawodu dziennikarza.
Krzysztof Rutkowski w rozmowie z reporterem “Faktu” twierdzi, że Piotr K. to kłamca, który nie mając żadnych dowodów, podawał niesprawdzone i nieprawdziwe informacje. Miał publicznie poruszać kwestie jego randek, w tym z Jolą Rutowicz, imprez, nielegalnej broni, oszustw, wyłudzania pieniędzy, fałszywych tablic, kradzieży paliwa, akumulatora, a także układów z policjantami i prostytutkami, nie mając na to żadnych dowodów, co jest udokumentowane w aktach sprawy.
— Ja sam wielokrotnie słyszałem o randkach i spotkaniach między innymi z Jolą Rutowicz. O imprezie, na której pan detektyw zasnął przy stole w knajpie w Łodzi. On ludzi oszukuje, wyłudza pieniądze od lat. Ta nielegalna broń długa, krótka, fałszywe tablice rejestracyjne, bo on często zakładał do swoich samochodów. Na pewno wjechał Nysą w witrynę sklepową i połową tej Nysy do sklepu. Jedni mówią, że ukradł akumulator, inni, że opony zimowe do tej Nysy, a jeszcze inni, że złapano go, jak kanistrami wynosił benzynę. Lubił jeździć na pigalak, choć pracował na Ursynowie, bo tam miał układ z prostytutkami. Prostytutka zgłosiła mu, że ma dobrego klienta. Klientem tym był konsul któregoś z afrykańskich krajów. I on tego konsula ponoć przyjechał i okradł. Ponieważ miał wielu znajomych policjantów, bo pracował w tym samym garnizonie stołecznym, załatwił sobie bazę samochodów. Zabójstwo Madzi. Policja już kończy śledztwo i jakiś dureń z policji za pięć dych zadzwonił do Rutkowskiego i powiedział mu, jak to poprowadzić, że to jest ona. Policja się sprzedaje. To nie detektyw, tylko słaby kombinator. On zarabiał na wszystkim i na wszystkich — czytamy wypowiedź Piotra K. w aktach sprawy.
W trakcie rozprawy poruszany był też wątek sposobu odnajdywania skradzionych samochodów oraz transportowania ich przez granice.
— No przecież te samochody, które kiedyś były tak popularne, jak skradziono z Niemiec, Rutek odnajdywał, albo złodziej do niego przywiózł, bądź dostawał cynk od policjantów i wysyłał do zaprzyjaźnionego warsztatu. W tym warsztacie ten samochód, nówkę sztukę, rozkładano, fotografowano i była kasa od ubezpieczyciela. Ja to opisałem właśnie w 2001 r. — przedstawiał w zeznaniach oskarżony.
Jednak Piotr K. w czasie prowadzonego przewodu sądowego nie potrafił się odnieść do większości zarzutów wobec Rutkowskiego, twierdząc, że nie wszystkie rzeczy pamięta.
Rutkowski komentuje zeznania Piotra K.
Krzysztof Rutkowski w swoim wystąpieniu przed sądem stanowczo podkreślił, że jego karta karna jest czysta, co przedstawił na sali rozpraw, a wobec niego nie są prowadzone żadne postępowania karne. Zaznaczył również, że sprawa z Łodzi, która była przedmiotem apelacji, zakończyła się jej oddaleniem “ze względu na brak jakichkolwiek znamion czynu zabronionego”, przypominając przy tym, że wcześniej postępowanie było dwukrotnie umarzane, a następnie zakończyło się uniewinnieniem.
Odniósł się do zarzutów kierowanych przez oskarżonego, podważając ich wiarygodność. Podkreślił, że wobec niego nigdy nie wszczęto postępowania w sprawie korupcji ani posiadania nielegalnej broni. Zaprzeczył również, jakoby kiedykolwiek przekazywał policjantom pieniądze w zamian za informacje.
— Jeżeli była jakakolwiek wiedza o popełnionym przeze mnie przestępstwie korupcyjnym czy też posiadaniu nielegalnej broni, to dlaczego oskarżony K. nie złożył oficjalnego zawiadomienia, mając tę wiedzę? Dlaczego nie zostało wszczęte postępowanie karne w stosunku do mnie? Żadne sądy nie skazały mnie za nielegalne posiadanie broni czy też korupcję — stwierdził Rutkowski.
Odnosząc się też do tzw. sprawy Madzi z Sosnowca, wskazał, że odegrał istotną rolę w jej wyjaśnieniu, a sama Katarzyna W. — jak twierdził — przyznała się w rozmowie z nim, że doprowadziła do śmierci dziecka. Dodał, że prokurator prowadzący sprawę miał podziękować mu za wkład w jej rozwój.
— Jak można było przedstawić przed Wysokim Sądem kłamstwa dotyczące przekazywania jakichkolwiek pieniędzy za udzielenie informacji odnośnie do znanej w całej Polsce sprawy Madzi z Sosnowca, gdzie funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji przejęli tę sprawę od policjantów Komendy Miejskiej z Sosnowca, a ja osobiście rozmawiałem z Katarzyną W., która w trakcie tej rozmowy przyznała się, że doprowadziła do śmierci córki. Prokurator prowadzący w rozmowie ze mną powiedział: gdyby nie pan, to ta sprawa nie miałaby takiego rozwoju. I bardzo dziękuję za udział — stwierdził Rutkowski podczas zeznań.
Poruszył też sprawę dotyczącą informacji o skradzionych samochodach i pracy w milicji.
— Nigdy nie przekazywałem policjantom za wskazywanie samochodów poszukiwanych żadnych pieniędzy, a informacja, o której mówił oskarżony Piotr K., która była opisana, dotyczyła dwóch autobusów i kilkunastu pojazdów skradzionych stojących na parkingu przy ul. Bieżuńskiej, gdzie informacja dotarła do mnie od osoby zupełnie cywilnej. Mało tego, jak można powiedzieć publicznie, że ja wjechałem do sklepu Nysą. W milicji nigdy nie jeździłem Nysą, tylko UAZ-em. Oglądając 90-minutowy materiał na mój temat, wskazaliśmy mnóstwo kłamstw skierowanych pod moim adresem przez oskarżonego Piotra K., dlatego chcę, aby sąd zakazał mu wykonywać ten zawód i krzywdzić innych — mówił stanowczo Rutkowski.
W trakcie zeznań wspomniał też o długoletnim konflikcie z oskarżonym. Zarzucił mu nie tylko publikowanie nieprawdziwych informacji, ale też posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami. Podkreślił, że działania te miały mieć charakter celowy i były wymierzone w jego reputację.
W swoim wystąpieniu wielokrotnie akcentował problem pomówień oraz ich wpływ na jego życie prywatne.
— Każdemu można przykleić łatkę, fałszywie oskarżyć i zdeptać. Gorzej to jednak naprawić — zaznaczył w swoim wystąpieniu, podkreślając, że sam nigdy nie formułuje oskarżeń bez dowodów. Wskazał również na negatywne konsekwencje medialnych publikacji dla jego rodziny, tłumacząc, że jego syn bał się wychodzić z domu.
Rutkowski poruszył też kwestię swojej działalności zawodowej, zaznaczając, że przez ponad 36 lat prowadzenia biura zrealizował tysiące spraw i nigdy nie został oskarżony o oszustwo wobec klientów. Jego zdaniem brak jakichkolwiek postępowań w tym zakresie podważa wiarygodność stawianych mu zarzutów.
Mówił też o wątkach, które związane były z działaniami organów ścigania za czasów byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i polityką, opisując okoliczności swojego zatrzymania, które — jak twierdził — miało charakter pokazowy. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec osób, które jego zdaniem były za to odpowiedzialne.
Na koniec stwierdził, że wypowiedzi oskarżonego stanowią pomówienia. Zapowiedział wniosek o surową karę, w tym wysoką grzywnę oraz ograniczenie możliwości wykonywania zawodu dziennikarza przez oskarżonego.
Piotr K. został już skazany za zniesławienie m.in. celebryty. Kolejną rozprawę zaplanowano na 17 kwietnia.
Krzysztof Rutkowski nadaje z Tajlandii. “Otarłem się o śmierć”
Krzysztof Rutkowski zapowiada zmianę w wizerunku. “Wielu to drapie”
Krzysztof Rutkowski o idealnej synowej. Zdradził, jakiej żony życzy sobie dla syna
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



