To nie była zwykła demonstracja. Kilkunastu pacjentów, uzbrojonych w transparenty, pojawiło się w piątek, 27 marca, w starostwie w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie). Ich cel był jasny: chcą powrotu ortopedy, doktora Maksyma Własnego. Lekarz przez lata przyjmował rocznie ponad 1500 osób i przeprowadzał ponad 400 operacji. Co ważne — jako jeden z nielicznych w regionie — operował również dzieci. Na jego zabiegi czekało z dwuletnim wyprzedzeniem aż 1 000 osób!
— Ta decyzja spowodowała, że kilkaset osób z dnia na dzień zostało bez pomocy ortopedycznej i do dziś nie przeprowadzono u nich operacji, które były zaplanowane na dwa lata do przodu. Teraz te osoby są odsyłane przez szpital z kwitkiem — twierdzi Marek Łagocki, jeden z organizatorów protestu. — Mijają miesiące, a około 500 pacjentów wciąż nie wie, co dalej z ich leczeniem.
Pacjenci żądają powrotu ortopedy. “Czuję ból, nie wiem, co robić”
Pacjenci są załamani. Pani Ewa, która miała operację zaplanowaną na luty, nie kryje rozgoryczenia.
— Dzwonię do szpitala i dowiaduję się, że nie ma mnie na liście. Co mam teraz zrobić? To jest skandal. Boli mnie, dostaję zastrzyki, żeby wytrzymać do operacji, która nie wiadomo, kiedy się odbędzie
— żali się.
Podobnych głosów jest więcej. — Byłam pacjentką zwolnionego doktora, miałam mieć operację w październiku. Po jego odejściu nie wiem nawet, kiedy do niej dojdzie — mówi pani Anna.
Pani Magdalena podkreśla, jak wielką stratą jest zwolnienie ortopedy. — Znam przypadek chłopca, którego trzeba pilnie zoperować. Rodzice nie wiedzą, gdzie się teraz zwrócić. Nie każdego stać, by jechać za doktorem do Warszawy — zauważa.
Protest w starostwie. Co na to władze?
Protestujący próbowali dostać się do gabinetu starosty Pawła Wiśniewskiego. Gdy im się nie udało, ruszyli na sesję rady powiatu. Tam domagali się natychmiastowej dyskusji o zwolnionym lekarzu. Pytali, dlaczego szpital rozstał się z doktorem Własnym i kto teraz zadba o pacjentów.
Prezes szpitala Krystyna Janowska próbowała uspokajać sytuację.
— Wszyscy pacjenci, którzy mają skierowanie lub chcieliby je uzyskać w naszym szpitalu, otrzymają pomoc medyczną. Nasi lekarze to specjaliści i wykonują wszelkie zabiegi.
— zapewniała.
Te słowa rozwścieczyły tylko ludzi. — Dlaczego zostałam skreślona z listy? Nie ma mnie w systemie, NFZ nic o mnie nie wie. Przez pani kłamstwa jestem bez pomocy! Kto teraz operuje dzieci? — grzmiała pani Anna.
Lekarz przerywa milczenie: “Nie wiem, dlaczego mnie zwolniono”
Na sesji pojawił się także doktor Maksym Własny. Był zaskoczony rozmiarem protestu.
— Nigdy nie została przedstawiona informacja na temat tego, dlaczego szpital rozwiązał ze mną umowę. Żadnego uzasadnienia nigdy nie było. Z miesiąc temu rozmawiałem z panią prezes szpitala, że mógłbym tę moją kolejkę pacjentów zoperować, ale do dziś się do mnie w tej sprawie nie odezwała. Ja jestem otwarty na każdą propozycję, żeby pomóc moim pacjentom.
— zapewniał lekarz.
Przełom? Szpital i lekarz mają rozmawiać
Po niemal dwóch godzinach burzliwych rozmów władze powiatu obiecały, że prezes szpitala spotka się z doktorem Własnym, by spróbować znaleźć kompromis.
Czy protest pacjentów przyniesie efekt i zwolniony ortopeda wróci do pracy? Sprawa jest rozwojowa. “Fakt” będzie śledzić ją na bieżąco!
/7
Gryń Przemysław / newspix.pl
Pacjenci w Białogardzie przed starostwem powiatowym domagali się przywrócenia do pracy doktora Maksyma Własnego.
/7
Gryń Przemysław / newspix.pl
W październiku zeszłego roku dyrekcja szpitala w Białogardzie rozwiązała umowę ze znanym ortopedą.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



