Mijający tydzień był pełen spraw kryminalnych, którymi żyła Polska. Wybraliśmy te, które najbardziej poruszyły Polaków.
Tragedia w Łomiankach. Nie żyją trzy osoby
Od niedzieli, 12 kwietnia, wszyscy mówią o tragedii, do której doszło na trasie S7 w Łomiankach pod Warszawą. W strasznym wypadku zginęła tam trójka młodych ludzi. Pijany kierowca wjechał w ich auto. 19-letnia Nikola i 15-letni Kacper zginęli na miejscu. Po trzech dniach zmarł też 20-letni Eryk, który kierował Toyotą.
OSP Łomianki/Facebook
Tego dramatu by nie było, gdyby pijany Patryk R. (33 l.) nie wsiadł za kierownicę Audi. Jechał slalomem trasą S7. Nagle stracił panowanie nad kierownicą, zahaczył o Toyotę, którą jechali młodzi ludzie. Uderzenie było ogromne. Ich samochód przebił bariery, dachował, a później zderzył się z jeszcze czterema innymi autami.
Gdy po kilku godzinach policja zatrzymała sprawcę tragedii w Łomiankach wciąż był pijany. Zanim wsiadł do Audi miał wypić litr wódki i kilka piw. Prokuratura postawiła mu zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu, nieudzielenia pomocy poszkodowanym i ucieczki z miejsca wypadku. Grozi mu 20 lat w celi. Za nieudzielenie pomocy poszkodowanym ma też odpowiedzieć pasażer Audi.
O tej sprawie przeczytasz więcej tutaj: Tragedia w Łomiankach. Nie żyje kierowca “Jesteś teraz w lepszym miejscu”
Strzały w Bystrzycy Kłodzkiej. Tłumaczył, że to obrona konieczna
Wciąż nie milkną też echa tragedii, która rozegrała się 10 kwietnia w Bystrzycy Kłodzkiej. Na terenie jednego z osiedli doszło do kłótni między trójką młodych pijanych mężczyzn a Borysem B., instruktorem strzelectwa, który wyprowadzał psa. Ci podobno już wcześniej zaczepiali inne osoby.
— Po kłótni osoby te rozdzieliły się, mężczyzna z psem wrócił do domu, pozostawił tam zwierzę, a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5,56 mm NATO, z którym poszedł ponownie na miasto, gdzie po raz drugi napotkał tych samych trzech mężczyzn — informował prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Krzysztof Zatycki / AGENCJA Wyborcza .pl
Wiadomo, że Borys B. miał pozwolenie na broń. Pomiędzy mężczyznami znów doszło do awantury. W jej trakcie instruktor strzelectwa oddał strzał ostrzegawczy, a następnie skierował serię pocisków w kierunku swoich przeciwników. Jednego z nich trafił kilka razy.
— Mężczyzna zginął na miejscu, jego koledzy uciekli z miejsca zdarzenia — relacjonował prok. Mariusz Pindera.
Borys B. wrócił do domu i powiadomił o zdarzeniu “znajomego policjanta”. Policja zatrzymała go na klatce schodowej. — W samochodzie podejrzanego znaleziono spakowane rzeczy, większą sumę pieniędzy i dokumenty — mówił rzecznik świdnickiej prokuratury.
27-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Nie przyznał się do winy. Tłumaczył, że działał w obronie koniecznej.
O tej sprawie więcej przeczytasz tutaj: Bystrzyca Kłodzka. Sekcja zwłok ujawnia pięć ran postrzałowych u 26-latka
Krwawa awantura w zakładzie fryzjerskim w Toruniu
Do rodzinnego dramatu doszło też 15 kwietnia w Toruniu. Kłótnia małżeńska omal nie zakończyła się tragedią. W zakładzie krawieckim 54-latek zaatakował nożem żonę, a później wbił go sobie w okolice serca. Wszystko wskazuje na to, że mąż Agnieszki P. chciał zabić ją, a później siebie. — Kilkukrotnie wbił jej nóż w brzuch — opowiadała “Faktowi” jedna z kobiet, która była świadkiem strasznych scen. — Później wbił sobie nóż w klatkę piersiową po lewej stronie, gdzieś w okolice serca — wspominała poruszona kobieta.
Marek Dembski / –
Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala. Ich stan jest ciężki i zagraża życiu. 54-latek może usłyszeć zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi nawet dożywocie.
Ten dramat opisaliśmy tutaj: Atak nożem w zakładzie krawieckim w Toruniu. “Słyszałam tylko krzyki”
Szczecinek zszokowany sprawą emerytowanej pielęgniarki. Chodzi o szczepienia dzieci
Tymczasem w Szczecinku wszyscy znów usłyszeli o sprawie emerytowanej pielęgniarki Ewa B. (64 l.), która przez lata szczepiła dzieci niewiadomą substancją i wyłudzała od rodziców pieniądze. Kobieta ma spędzić w więzieniu trzy lata.
Afera wybuchła w 2024 r., kiedy jedna z matek zaczęła podejrzewać, że ze szczepionką jest coś nie tak. Zaczęła dopytywać o producenta i numer serii preparatu. I to właśnie jej dociekliwość pozwoliła odkryć, że wpis w książeczce zdrowia dziecka nie zgadza się z rzeczywistością. Producent nie potwierdził istnienia szczepionki, którą rzekomo otrzymało dziecko.
Gryń Przemysław / newspix.pl
Według ustaleń śledczych Ewa B. miała od 2016 do 2019 r. kontaktować się z rodzicami, przypominając o obowiązkowych szczepieniach. Namawiała też na dodatkowe, płatne szczepionki. Rodzice płacili od 100 do nawet 900 zł. W sumie pielęgniarka miała wyłudzić w ten sposób 16 tys. zł. Ustalono, że w dokumentach aptek i u producentów nie ma śladu po szczepionkach, którymi miały zostać zaszczepione dzieci. W sądzie zapadł wyrok w tej sprawie. Jak brzmi? Trzy lata więzienia, pięć lat zakazu wykonywania zawodu pielęgniarki, 1 tys. zł grzywny i obowiązek zwrotu wszystkich wyłudzonych pieniędzy rodzicom.
O tej sprawie informowaliśmy tutaj: Pielęgniarka podawała dzieciom fałszywe szczepionki. Sąd wydał wyrok
Afera w policji w Grójcu
Głośno było też o aferze, która wybuchła w policji w Grójcu (woj. mazowieckie). Biuro Spraw Wewnętrznych Policji i prokuratura badają skargi na niewłaściwe zachowanie naczelnika drogówki Komendy Powiatowej Policji w Grójcu. Według policjantów jednostki naczelnik ma m.in. poniżać, zastraszać i wysyłać niestosowne wiadomości do swoich podwładnych.
Tę sprawę opisujemy tutaj: Skandaliczne zachowanie naczelnika grójeckiej policji. Miał pisać, że “dyga mu łodyga”
/4
OSP Łomianki/Facebook, Krzysztof Zatycki/AGENCJA Wyborcza .pl , Przemysław Gryń/newspix.pl
Tymi wydarzeniami żyje Polska w tym tygodniu. Tragedia w Łomiankach. Strzały w Bystrzycy Kłodzkiej i wyrok dla emerytowanej pielęgniarki ze Szczecinka.
/4
OSP Łomianki/Facebook
Do wypadku w Łomiankach doszło 12 kwietnia.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







