Do zdarzenia doszło w niedzielę 19 kwietnia w bloku przy ul. Gazowej we Wrocławiu. — Otrzymaliśmy zgłoszenie o intensywnym, drażniącym zapachu na klatce schodowej. Pojechała tam specjalna jednostka ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Nasze urządzenia potwierdziły obecność substancji toksycznej — mówi kpt. Damian Górka. Dodaje, że strażacy w specjalnych ochronnych ubraniach i ze sprzętem chroniącym drogi oddechowe weszli do mieszkania.
Wrocław. Śmiertelne zatrucie toksyczną substancją w mieszkaniu
Znaleźliśmy tam opróżnione opakowanie po substancji chemicznej. Wcześniej pogotowie zabrało do szpitala jedną poszkodowaną osobę. Nasze zadanie polegało na dezynfekcji pomieszczenia i ewakuacji mieszkańców z budynku, bo było ryzyko, że substancja przeniesie się przez system wentylacyjny do innych mieszkań
— mówi w rozmowie z “Faktem” kpt Damian Górka.
Dodaje, że sprawdzono urządzeniami pomiarowymi inne mieszkania w bloku i nic nie wykryto.
Merkaptoetanol, którym najprawdopodobniej zatruł się mężczyzna, to toksyczna substancja, która drażniąco działa na układ pokarmowy i oddechowy. Kontakt ze skórą może być śmiertelny. Substancję tę stosuje się w warunkach laboratoryjnych. Radio Wrocław ustaliło, że mężczyzna doktoryzował się z biochemii, jednak nie wiadomo dlaczego używał niebezpiecznej substancji w domu.
Czaszka i szkielet znalezione w Obórkach pod Warszawą
Specjalne warunki w szpitalu we Wrocławiu
Kiedy ratownicy przywieźli młodego mężczyznę na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, wprowadzono tam dla bezpieczeństwa specjalne procedury. Radio Wrocław podaje, że personel jeszcze przed przyjazdem jednostki chemicznej przygotował chorego do przekazania na oddział intensywnej terapii. Jednak, jak mówi w rozmowie z rozgłośnią prof. Waldemar Goździk, jego stan od początku był dramatyczny, do tego nie od razu było wiadomo, jaka jest skala zagrożenia, więc trzeba było umieścić chorego w specjalnie przygotowanej izolatce.
Tam jest bardzo intensywna wymiana powietrza, więc ryzyko, że to mogłoby spowodować zatrucie personelu oparami było niewielkie, tym bardziej że mieliśmy już opinię służb chemicznych, że to nie stanowi wysokiego zagrożenia dla personelu. Co nie zmienia faktu, że personel był zabezpieczony mniej więcej tak, jak w czasie leczenia pacjentów covidowych
— wskazał lekarz.
Wybuch gazu w budynku klubu w miejscowości Maniowy
Plac zabaw w Toruniu podpaliło zaledwie ośmioletnie dziecko
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



