Pan Romuald już jako dziecko fascynował się historiami o pracy z bykami. — Kiedy byłem mały, tata opowiadał mi, że w sąsiedniej wsi był człowiek, który woził drewno z lasu bykiem. Tak mi się to spodobało, że sam postanowiłem spróbować pracy z bykami. Pierwszego dosiadłem, mając 12 lat, i tak już zostało — wspomina rolnik w rozmowie z “Faktem”. Przez lata Rubinowicz ujeździł siedem byków, a codzienność na gospodarstwie — z bykiem w roli głównej — pokazywał swoim widzom w internecie, zdobywając popularność nie tylko w Polsce, ale także za granicą.
Przez lata pracy z tymi potężnymi zwierzętami Romuald Rubinowicz niejednokrotnie narażał zdrowie i życie. Doznał licznych kontuzji: złamania obojczyka, łopatki oraz siedmiu żeber. Najpoważniej ucierpiał, gdy byk rzucił nim o ścianę — przez trzy tygodnie nie był w stanie wstać z łóżka.
Gospodarstwo zagrożone przez długi syna
Niestety, ostatnio pojawiły się niepokojące informacje — rodzinne gospodarstwo Rubinowiczów miało zostać wystawione na licytację komorniczą. Powodem są długi syna pana Romualda, Daniela, który dziewięć lat temu przejął ziemię po ojcu. — Na początku wszystko wydawało się w porządku, tata powiedział, że dopóki starczy mu sił, będzie mi pomagał — opowiada Daniel Rubinowicz. — Problemy zaczęły się kilka lat temu. Żeby odchować byka od cielaka, potrzeba dwóch lat. Nieraz przez ponad pół roku nie miałem żadnych przychodów. A kiedy przychodzi wiosna, trzeba kupić nawozy, materiał siewny, czasem naprawić traktor, więc zacząłem sięgać po kredyty — opowiada.
Popadł w spiralę zadłużenia. Doprowadziła ona do zaciągania kolejnych pożyczek i chwilówek. Łączne zadłużenie gospodarstwa sięgnęło 1 mln zł. Nieudana próba restrukturyzacji tylko pogłębiła problem — do grona wierzycieli dołączyła jeszcze kolejna firma, której rolnik jest winien 70 tys. zł.
Komornik i walka o przyszłość gospodarstwa
— Praca rolnika jest specyficzna, bo zależy od pogody i czynników zewnętrznych. Są okresy, gdy rolnik nie osiąga żadnych przychodów, a musi spłacać zobowiązania i wpada w spiralę zadłużenia. Na końcu pojawia się komornik — tłumaczy mecenas Lech Obara, którego kancelaria zaangażowała się w pomoc rodzinie Rubinowiczów. Dzięki interwencji prawników udało się zatrzymać licytację komorniczą, która obejmowała sprzedaż 1,6 ha ziemi oraz budynków gospodarczych. Cena wywoławcza wynosiła 414 tys. zł.
Najważniejsze teraz, jak podkreśla mecenas Obara, to skutecznie zawiesić egzekucję komorniczą i przeprowadzić prawdziwą restrukturyzację gospodarstwa.
“Zaklinacz byków” nie traci nadziei
Pan Romuald nie wyobraża sobie życia poza gospodarstwem. — Mieszkam tu już 61 lat i wierzę, że dopóki człowiek żyje, zawsze znajdzie się jakieś wyjście — mówi. — Jestem bardzo związany z tym miejscem, sam przejąłem gospodarstwo po ojcu. Mam tutaj warsztat, w którym lubię majsterkować, spawać, czasem coś naprawiam ludziom. Zaczynałem od pracy w polu z końmi. Mam nadzieję, że do obory wrócą krowy w większej liczbie, bo zostało ich tylko dziewięć. Pomagam synowi w spłacaniu długów, ale z emerytury rolniczej wystarcza tylko na podstawowe opłaty: wodę, śmieci, światło.
— Mój kanał ma już prawie pół miliona subskrybentów — mówi pan Romuald. — To wszystko dzięki zwierzętom, pasji, zajmowaniu się nimi. Nie wyobrażam sobie, żeby nie mieć obory, a w niej byka. Mój byk zajmuje się kryciem okolicznych krów. Po nim nie trzeba poprawiać. Za pierwszym razem krowa zachodzi w ciążę — dodaje z dumą.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



