Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czwartek, 23 kwietnia, w okolicy Płonnej w gminie Bukowisko.
Atak niedźwiedzia na Podkarpaciu. Nie żyje kobieta
58-letnia kobieta, mieszkanka Mokrego w gminie Zagórz, zginęła po ataku niedźwiedzia. Lokalni dziennikarze dotarli do jej bliskich. Udało się odtworzyć ostatnie chwile 58-latki. Pani Edyta bardzo dobrze znała las. Był jej drugim domem i pozwalał związać koniec z końcem. Kobieta zbierała grzyby, jagody i zrzuty jelenia. W lasach nie raz napotykała niedźwiedzie.
Bieszczady. Ataku niedźwiedzia w lesie w Płonnej. 58-latka nie żyje
— Siostra mówiła mi o tych spotkaniach, ale nie było to nic szczególnego, wszyscy okoliczni mieszkańcy, którzy żyją w Bieszczadach spotykają drapieżniki. Spotykamy niedźwiedzie nie codziennie, tylko dwa razy dziennie — mówi portalowi Nowiny24.pl Paweł Winkowski, brat ofiary.
Tak wyglądały ostatnie chwile zabitej przez niedźwiedzia kobiety
W czwartek rano 58-latka poszła z synem Dawidem do lasu w okolice Płonnej, położonej w Beskidzie Niskim. Szukali zrzutów jeleni.
W pewnym momencie Dawid z Edytą rozdzielili się. Jakiś czas potem siostra zadzwoniła do syna, bo zauważyła “cielątko”, czyli młode jelenia. Szła sobie za nim i nagle rozległ się potężny krzyk: Dawid, niedźwiedź, Dawid! No i tyle. Syn usłyszał już tylko krzyki, pisk i ryk niedźwiedzia. Po chwili wszystko się skończyło
— opowiada brat ofiary.
Namierzyli agresywną niedźwiedzicę z Bieszczad. Ma już niejedno na sumieniu
Niedźwiedzica zaatakowała w okolicach Płonnej. Straszne obrażenia, głównie głowy
Syn natychmiast zaczął szukać matki. — Nie jest w tej chwili w stanie powiedzieć, jak długo to trwało. Szukał jej i nie mógł znaleźć, ale odkrył ją, po chwili… Już nie żyła — relacjonuje pan Paweł.
Kobieta miała straszne obrażenia, głównie głowy. Drapieżnik po ataku próbował zaciągnąć ją do młodnika. Była to niedźwiedzica z trójką ubiegłorocznych młodych.
Był 300 m od domu, gdy z lasu wybiegł niedźwiedź. Dramat w Bieszczadach
Jestem w szoku, ale nie popuszczę tego, bo już wiem, co się teraz będzie działo. Kocham przyrodę i chodzę po lasach, ale to nie jest normalne, żeby niedźwiedzie zabijały ludzi. Niech ktoś wreszcie zobaczy, co się u nas dzieje! Niech władza zajmie się tym problemem, a nie ludzie, którzy wypisują brednie siedząc za stołkami w Warszawie
— nie kryje emocji mężczyzna.
Trwoga w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Wszystko po ataku niedźwiedzia
Do Komendy Powiatowej Policji w Sanoku zgłoszenie o ataku dotarło przed godz. 10.30. Jak podkreśla asp. sztab. Anna Oleniacz, rzeczniczka policji w Sanoku, natychmiast w teren wyruszyły służby, ale tragiczne zdarzenie miało miejsce w bardzo trudnym terenie. Trochę czasu minęło zanim funkcjonariusze i służby dotarli do zwłok. Ich bezpieczeństwa pilnowali policjanci z bronią. Wójt gminy Bukowsko Marek Bańkowski zawiadomił Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Samorządowiec uczestniczył w czynnościach w Płonnej wraz ze starostą sanockim Robertem Pieszczochem, który zapewnił rodzinie pomoc psychologiczną.
“Nie dość, że jest ich dużo, to jeszcze mocno się rozmnażają”
— Jako samorządowcy czujemy się całkowicie bezsilni wobec zwiększonej liczby drapieżników — mówi Marek Bańkowski. — Nie dość, że jest ich dużo, to jeszcze mocno się rozmnażają. Dochodzi do tego, że jedna niedźwiedzica może mieć trzy, a nawet cztery młode. Kiedyś było tylko jedno. Na poziomie Sejmu trwa nieustanna przepychanka w sprawie śmiesznych ustaw o płoszeniu i grupach interwencyjnych, a przecież niedaleko od gminy Bukowsko jest Słowacja, która też jest w UE, a jej rząd pozwala ograniczać populację dzikich zwierząt, w tym niedźwiedzi. Oczekuję więc, że ci, którzy odpowiadają za dzikie zwierzęta w Polsce, przyjadą tutaj i wytłumaczą się przed rodziną ofiary ze swoich działań, bo my jako samorządowcy nie mamy żadnych narzędzi, by zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Zbieranie zgłoszeń i przekazywanie ich dalej, nie jest żadnym narzędziem — dodaje samorządowiec.
— Ta tragedia to niestety efekt polityki spychania problemu z dzikimi zwierzętami na samorządy, które mają ograniczone możliwości działania — twierdzi Roman Bzdyk, wójt gminy Komańcza. — Pytanie jest, kto za tę tragedię weźmie odpowiedzialność? Uważamy, że ci, którzy uspokajali opinię publiczną i wprowadzili ją w błąd powinni ponieść mocne konsekwencje prawne.
Samorządowcy z Podkarpacia chcą zgody na odstrzał niedźwiedzi
— To w końcu musiało się wydarzyć, bo populacja niedźwiedzi i wilków jest przerośnięta i bez drastycznych działań nie da się zapewnić ludziom bezpieczeństwa — zaznacza Adam Piątkowski, wójt Soliny. — Wszystkie metody prewencyjne były już stosowane, ale zwiodły, oprócz broni gładkolufowej, która wciąż nie jest dopuszczona do użycia.
Według Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie w Bieszczadach, na Pogórzu i w Beskidzie Niskim żyje ok. 300 niedźwiedzi. Naukowcy twierdzą jednak, że szacunki mogą być zawyżone.
Ataki niedźwiedzia na człowieka zdarzają się bardzo rzadko. Statystycznie w regionie odnotowujemy je raz w roku. Najczęściej takie spotkania kończą się ranami od ugryzień i siniakami. Niestety, w tym przypadku było inaczej, doszło do tragedii
— przekazał PAP Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie
(Źródło: Nowiny24.pl)
/9
OSP KSRG Bukowsko/Facebook, 123RF
Do ataku niedźwiedzicy doszło w okolicach Płonnej w Beskidzie Niskim.
/9
OSP KSRG Bukowsko/Facebook
Służby na miejscu tragedii w okolicach Płonnej.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







