Weszła do wody, by ratować psa. Zabił go prąd, ona cudem przeżyła. Są zarzuty dla dzierżawcy

0
3

Do tych zdarzeń doszło 2 maja 2025 r., po godz. 16. 50-letnia lekarka weterynarii spacerowała akurat ze swoim psem w pobliżu stawu przy lokalnym hotelu. W pewnym momencie zwierzę zaplątało się w stalowy drut rozciągnięty między wysoką roślinnością na krawędzi skarpy. Był to tzw. “elektryczny pastuch”.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zwierzę, które zostało rażone prądem, zginęło niemal natychmiast. Z kolei opiekunka psa, próbując ratować czworonoga, również została dotkliwie porażona. Stała wtedy w wodzie, bo ogrodzenie pod prądem było położone przy stawie. Obrażeń doznał również przypadkowy świadek, który ruszył kobiecie na pomoc.

“Sytuacja zaskoczenia”. GDOŚ zabrał głos po śmiertelnym ataku niedźwiedzia

“Elektryczny pastuch” zabił psa i poważnie ranił dwójkę ludzi

Spacer zakończył się tragicznie. Kobieta doznała ostrej niewydolności oddechowej, która doprowadziła do nagłego zatrzymania krążenia, innymi słowy śmierci klinicznej. Lekarze stwierdzili u niej także obrażenia III/IV stopnia. Biegli ocenili je, jako ciężki uszczerbek na zdrowiu, realnie zagrażający życiu. Konieczne było wezwanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Z kolei mężczyzna w wyniku porażenia doznał uszkodzenia mięśni.

Po udzieleniu pomocy poszkodowanym okazało się, że napięcie fazowe w “pastuchu” zamiast oczekiwanych 12 V miało aż 230 V. Urządzenie zdążyli wyłączyć świadkowie, jeszcze przed przybyciem służb. Za rozstawienie instalacji odpowiadał dzierżawca stawu.

Włochy. Zwierzęta rzuciły się na 60-latkę podczas spaceru. Nie miała szans

Dzierżawca stawu usłyszał zarzuty

Niemal rok po tych wydarzeniach, w miniony czwartek 23 kwietnia, mężczyzna usłyszał wreszcie dwa zarzuty:

  • umyślnego narażenia innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia;
  • oraz nieumyślnego spowodowania ciężkiego i średniego uszczerbku na zdrowiu (odpowiednio u kobiety oraz mężczyzny).

Za te czyny grozi mu kara kolejno do trzech oraz do dwóch lat pozbawienia wolności.

Mężczyzna przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że z “pastucha” korzystał od 2024 r., lecz jego moc ustawił na 12 V. Twierdzi, że nie wie również dlaczego nad stawem ustawiono urządzenie o napięciu 230V.

Śledztwo w sprawie wypadku nadal trwa.

Współpraca FBI z polską policją. Zatrzymali 17-latkę. W tle poważne zarzuty

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl