Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku 23 kwietnia 2026 r. Parlamentarzysta jechał rowerem z Sosnowca do Dąbrowy Górniczej, gdy uderzył w niego samochód marki Mitsubishi.
Według wstępnych ustaleń śledczych 57-letni kierowca samochodu zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w rowerzystę. Siła zderzenia była na tyle duża, że rower został odrzucony na kilka metrów, a poseł Litewka upadł obok drogi. 57-latek został tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował, że może zmienić ten środek zapobiegawczy na kaucję i wyznaczył jej kwotę: 40 tys. zł.
Stawał w obronie tych, którzy nie mają głosu
Protest, który zaplanowany był na niedzielę, 26 kwietnia, miał być głosem w obronie zwierząt. Konrad Kuźmiński, szef Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt DIOZ mówi: — Łukasz zawsze stawał po stronie tych, którzy nie mają głosu. Walczył o zerwanie łańcuchów, nie odwracał oczu od cierpienia zwierząt. Spotykamy się, żeby pamiętać, kim był i o co walczył.
Przed Sejmem RP, skąd ruszał marsz, zebrały się setki osób. Ludzie przynieśli kwiaty, znicze, słowa pożegnania zapisane na karteczkach. Niektórzy zabrali ze sobą zwierzaki. Uczcili pamięć Łukasza Litewki minutą ciszy.
Działał i nie dzielił świata
— Od kilkudziesięciu lat walczymy o zerwanie psom łańcuchów. Ale marsz ma też inny wymiar. Łukasz Litewka był z nami, był obecny, jako jedyny pojawił się w Sobolewie (zlikwidowanym schronisku dla zwierząt, w którym warunki były przerażające — red.). Dziękujemy mu za odwagę i walkę o najsłabszych. A o polityków, którzy tak ładnie go żegnali w ostatnich dniach, mamy prośbę: zerwijcie łańcuchy — mówili organizatorzy.
— W Polsce powinno być normalnie. Człowiek powinien kochać psa tak, jak pies kocha człowieka — mówił Konrad Kuźmiński z DIOZ. — Jestem Łukaszowi ogromnie wdzięczny za to, że pojawił się w Sobolewie. Gdy była potrzeba, odbierał telefon w środku nocy, a od rana pomagał, zwoływał komisję. Długo nie będzie takiego posła — wspominał.
— Nie dzielił świata i ludzi na lepszych i gorszych. Był wspaniałym politykiem. Po prostu działał — dodają uczestnicy marszu. Dlatego tak tłumnie przyszli go pożegnać. Dlatego nie kryli łez. Płacząc, stawiali znicze, układali kwiaty pod zdjęciem Łukasza Litewki, które przynieśli ze sobą. Z fotografii uśmiecha się pełen energii, młody człowiek. Tym uśmiechem zarażał i zagrzewał do kolejnych akcji. Takim go zapamiętają.
Zobacz także: Śmierć posła Łukasza Litewki na leśnej drodze. Kierowca nic nie pamięta
/20
Burski Krzysztof / newspix.pl
Uczestnicy marszu pojawili się przed siedzibą Sejmu RP.
/20
Burski Krzysztof / newspix.pl
Łukasz Litewka był całym sercem zaangażowany w walkę o prawa zwierząt.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl




