Młodzi Polacy uczą się języka rosyjskiego. Jeden powód szczególnie zaskakuje

0
3

W podstawówce miał narzucony język rosyjski i, jak przyznaje, była to dla niego “tragedia”. Liczył, że w technikum uda się zmienić język na inny, ale nie dostał takiej możliwości — opowiadał dla “Faktu” uczeń z Grójca. To doświadczenie powtarza się w wielu szkołach, zwłaszcza mniejszych. Ale historia często ma drugą stronę medalu. Olga też zaczynała z przymusu. Nie ukrywa, że na początku chciała zupełnie innych języków — hiszpańskiego, francuskiego, “czegoś bardziej światowego”. — Pod koniec podstawówki zorientowałam się, że rosyjski idzie mi dużo lepiej niż angielski. I wtedy już w liceum wybrałam go sama, świadomie — opowiada. Dziś uczy się go od czterech lat i nie ma wątpliwości: “to naprawdę piękny język. Ta fonetyka… coś niesamowitego”. — Niektórzy traktują to jak popieranie Rosji. A ja po prostu chcę się nauczyć języka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

“Nie chcą mówić po rosyjsku… ale i tak mówią”

— Wybrałam rosyjski, bo wydawało mi się, że jego znajomość może mi się przydać — zwłaszcza że wiele osób w moim otoczeniu się nim posługuje. Z czasem nauka zaczęła jednak sprawiać mi trudności. Mimo że znałam podstawy, uważam, że to dość wymagający język. Myślę jednak, że jego znajomość może otworzyć mi więcej możliwości zawodowych, szczególnie w kontekście rosnącej liczby imigrantów z Białorusi i Ukrainy, którzy się nim posługują — dodaje Kasia, uczennica z Podlasia.

Choć wokół języka rosyjskiego znów robi się głośno, dane pokazują wyraźny trend spadkowy. Jeszcze w roku szkolnym 2021/2022 uczyło się go ponad 217 tys. uczniów, a w 2023/2024 już około 166 tys. Z najnowszych informacji Ministerstwa Edukacji przekazanych “Faktowi” wynika, że we wrześniu 2025 r. liczba ta spadła do 139 791. Większość to uczniowie szkół ponadpodstawowych, a zdecydowana część ma polskie obywatelstwo. Mimo tego spadku rosyjski wciąż pozostaje jednym z najczęściej nauczanych drugich języków obcych w polskich szkołach — i, jak się okazuje, wcale nie znika z wyborów młodych ludzi.

Na Podlasiu ten temat wygląda zupełnie inaczej niż w dużych miastach. Pani Karolina, która działa w branży handlowej, nie musi zastanawiać się nad sensem nauki rosyjskiego. Widzi go codziennie — w pracy. — Jak przyjeżdżają klienci z Litwy czy Łotwy, to rosyjski jest językiem porozumienia. To naturalne — podkreśla. Opowiada, że po wybuchu wojny sytuacja była napięta:

— Na początku ludzie bali się mówić po rosyjsku. Ukraińcy mówili, że nie chcą. Ale ten język jest tak podobny, że i tak się nim dogadujemy. — Teraz to wraca do normy. Jak ktoś zna rosyjski i ja znam — to po prostu rozmawiamy.

Z jej perspektywy to czysta praktyka, nie ideologia: — W Turcji częściej dogadasz się po rosyjsku niż po angielsku. Nawet w Stanach zdarzyło mi się używać rosyjskiego. I dodaje coś, co dobrze oddaje różnicę pokoleń: — Młodsze pokolenia uczy się głównie angielskiego. Ale na Wschodzie wszyscy znają rosyjski.

Język rosyjski jako sposób na zawód

Dla pana Karola rosyjski nie jest szkolnym wspomnieniem. To fundament całej kariery. Zaczęło się niewinnie — od obowiązkowego języka w podstawówce. Potem rozszerzenie w liceum, studia na rusycystyce, specjalizacja tłumaczeniowa.

Dziś? — Jestem nauczycielem, tłumaczem, prowadzę własną szkołę językową. Pracuję nawet 60–70 godzin tygodniowo. I wbrew temu, co wielu przewidywało — wojna nie odebrała mu pracy. — Myślałem, że będzie odwrotnie. A zapotrzebowanie jest ogromne. Dlaczego? Bo język rosyjski nadal “spina” ogromny region:

  • potrzebni są tłumacze dla migrantów ze Wschodu,
  • uczniowie z Ukrainy i Białorusi uczą się polskiego i zdają egzaminy,
  • firmy szukają ludzi do logistyki i obsługi rynku wschodniego,
  • w służbach celnych znajomość rosyjskiego to realna przewaga.

— To język uniwersalny w tej części świata. Nie tylko Rosja — ale też Białoruś, część Ukrainy, kraje Azji Centralnej — podkreśla.

Uczą się rosyjskiego, bo chcą być inni

Nauczyciele widzą jeszcze jeden trend — bardziej zaskakujący. — Uczniowie często wybierają rosyjski, bo chcą się wyróżnić — mówi jeden z nauczycieli uczących w różnych miastach, od Krakowa po Terespol. — To dla nich coś “innego” niż angielski, niemiecki czy hiszpański.

Część kieruje się pragmatyzmem: — Jeśli ktoś ma problem z angielskim, uznaje rosyjski za łatwiejszy i wybiera go na maturze. Ale są też pasjonaci. Nauczycielka Alicja Okólska-Panfiluk sama zaczęła naukę, bo chciała przeczytać “Mistrza i Małgorzatę” w oryginale.

— Moi uczniowie często mają podobnie — fascynuje ich kultura, literatura, świat słowiański. Zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: geografia wciąż ma znaczenie. — Na Podlasiu czy przy wschodniej granicy rosyjski nadal jest naturalnym wyborem. W Małopolsce — raczej angielski, niemiecki, hiszpański. Nauczyciele regularnie przygotowują ich do matury z języka rosyjskiego.

Socjolog prof. Jacek Wódz mówi jeszcze ostrzej: “O ile mam bardzo negatywny stosunek do polityki rosyjskiej, o tyle uważam, że histeria wokół nieuczenia się rosyjskiego jest po prostu głupotą”.

“Trzeba znać język wroga”?

W tle całej tej historii są emocje związane z wojną w Ukrainie. Dla części uczniów i rodziców nauka rosyjskiego jest trudna do zaakceptowania. Ale inni patrzą na to inaczej. — Słyszałam od uczniów: “trzeba znać język wroga” — przyznaje rozmówczyni “Faktu”.

Z tych wszystkich historii wyłania się jeden wspólny mianownik. Nie polityka. Nie sympatie. Tylko zwykła, codzienna potrzeba. Bo niezależnie od emocji, wojny i spadków w statystykach — rosyjski nadal jest językiem, którym w tej części świata można się po prostu… dogadać.

Czytaj także:

Test wiedzy o Polsce na majówkę. 12 pytań o geografię kraju

Rzucił się z nożem na wójt. Jest areszt dla podejrzanego

Źródło: “Fakt”

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl