Szukają adwokata od “trumny na kółkach”. “Kojarzę takiego faceta z brodą”

0
2

Sprawa Pawła Kozaneckiego od początku wzbudza ogromne zainteresowanie opinii publicznej. W 2011 r. adwokat, jadąc Mercedesem, zderzył się czołowo z osobowym Audi. W wypadku zginęły dwie kobiety podróżujące Audi — kierująca Anna T. (†53 l.) oraz pasażerka Barbara N. (†67 l.).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

List gończy za Pawłem Kozaneckim. Policja zabrała głos

Sam adwokat nie doznał żadnych obrażeń. Komentarz, który opublikował następnego dnia w sieci, określając samochód ofiar jako “trumnę na kółkach”, wywołał powszechne oburzenie.

W pierwszym wyroku sąd skazał Pawła Kozaneckiego na dwa lata pozbawienia wolności. Jednak Sąd Apelacyjny w Olsztynie złagodził tę karę do półtora roku, uznając czyn za nieumyślny. Jednocześnie skrócono okres zakazu prowadzenia pojazdów — z pięciu do czterech lat.

Po uprawomocnieniu się wyroku skazany adwokat wystąpił o odroczenie wykonania kary oraz możliwość odbywania jej w systemie dozoru elektronicznego. Jak przekazał “Faktowi” Karol Rogalski, reprezentujący bliskich ofiar, sąd odrzucił ten wniosek.

W takiej sytuacji Kozanecki powinien był zgłosić się do zakładu karnego i tam oczekiwać na ewentualną decyzję dotyczącą elektronicznej bransoletki. Zdaniem prawnika, mimo tego obowiązku, służby nie podjęły działań, które doprowadziłyby do jego zatrzymania i osadzenia w więzieniu.

Po nieudanej próbie doprowadzenia Pawła Kozaneckiego do aresztu, sąd wydał za nim list gończy. Dokument zawierający wizerunek i dane poszukiwanego adwokata opublikowano na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Funkcjonariusze podkreślają, że działania są prowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami, a sam list gończy znacząco ułatwia zatrzymanie poszukiwanego.

— Nie jest określone, ile razy policja powinna kontrolować adresy za skazanym. Wszystkie czynności wykonane przez stróżów prawa są zawsze rzetelnie i skrupulatnie opisane w dokumentacji przesyłanej do właściwego sądu, który to decyduje o wdrożeniu dalszych procedur — powiedziała Wirtualnej Polsce oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi podkom. Kamila Sowińska

Jak podkreśliła, media nie dostają szczegółów działań, bo policja chce zachować skuteczność i bezpieczeństwo prowadzonych czynności.

Paweł Kozanecki widziany w Łodzi i Dziwnowie?

Z nieoficjalnych ustaleń “Faktu” wynika, że poszukiwanego Pawła Kozaneckiego widziano ostatnio w dwóch miejscowościach — Łodzi i Dziwnowie. Reporterzy “Faktu” odwiedzili obie te miejscowości.

W Łodzi byliśmy na osiedlu, gdzie mieszka adwokat. Znajduje się na peryferiach miasta. Ta część dzielnicy w ostatnich latach zmieniła się nie do poznania. Widać, że mieszkają tu ludzie majętni, ceniący sobie spokój i bezpieczeństwo.

Dom mecenasa znajduje się przy ulicy, która w całości jest odgrodzona od innych, opatrzona tablicami z napisem “teren prywatny”. Wjazd na osiedle odbywa się przez otwieraną pilotem bramę, tuż przy której znajduje się służbowe pomieszczenie ochrony i monitoring. W środku jak w mikro miasteczku — czyściutko, cicho, szeregowe domy.

Ludzie wyjeżdżają samochodami sprzed posesji, kilku mężczyzn rozmawia w pobliżu garaży. U mecenasa Kozaneckiego okna przysłonięte są żaluzjami, drzwi nikt nie otwiera. Nie mamy szczęścia porozmawiać z sąsiadami, którzy mogli go tu ostatnio widzieć.

Udaliśmy się też do nadmorskiej miejscowości Dziwnów w województwie zachodniopomorskim. Poza sezonem to niewielkie miasteczko wygląda jak wymarłe, ale w majówkę tętniło życiem.

“Kojarzę takiego faceta z brodą, dobrze zbudowanego”

Reporter “Faktu” pokazał wizerunek adwokata kilkunastu spotkanym osobom i zapytał czy widzieli poszukiwanego mężczyznę w Dziwnowie.

— To mógł być on — mówi pan Roman, bezdomny mieszkaniec Dziwnowa. — Kojarzę takiego faceta z brodą, dobrze zbudowanego. Był bardzo podobny. Szedł ulicą.

— Prawdopodobnie to był on — dodaje towarzyszący mu mężczyzna, pan Kazimierz.

Pokazaliśmy też zdjęcie Kozaneckiego w kilku sklepach i restauracjach, a także taksówkarzom. Żadna z tych osób nie kojarzyła mężczyzny z listu gończego.

— Tutaj na pewno go nie było. Mam pamięć do twarzy i dam sobie głowę uciąć, że w mojej piekarni go nie było — mówi właścicielka jednej z piekarni w Dziwnowie.

Podobną opinię słyszymy w niewielkim sklepiku.

— W ostatnich latach w Dziwnowie powstało mnóstwo nowych apartamentowców. Ludzie przyjeżdżają, wyjeżdżają, jest ogromna rotacja turystów, ale rodzina o takim nazwisku na pewno tutaj nie mieszka na stałe — zapewnia właścicielka sklepu.

To samo słyszymy od miejscowego listonosza.

— Jestem pewny, że nie mieszka tutaj nikt o takim nazwisku — mówi reporterowi “Faktu” listonosz.

Żona adwokata od ?trumny na kółkach” zabrała głos w sprawie męża

/3

Materiały policyjne

Paweł Kozanecki, znany jako adwokat od “trumny na kółkach”, wciąż jest nieuchwytny dla policji.

/3

Hrywniak Bogdan / newspix.pl

Policjanci zapewniają, że wystawiony za mężczyzną list gończy daje im szerokie możliwości działania.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl