Putin drży przed własną paradą. Ukraina uderza coraz mocniej, a Rosja traci kontrolę

0
2

Płonące składy paliwa, ataki setki kilometrów od frontu i coraz większy strach przed ukraińskimi dronami – Rosja wchodzi w obchody 9 maja w atmosferze nerwowości. Eksperci mówią wprost: Kreml nie tylko nie osiąga przełomu na froncie, ale zaczyna mieć problem z obroną własnego terytorium. A paradzie Putina może towarzyszyć największe napięcie od początku wojny.

Rosja coraz bardziej nerwowa przed 9 maja

Styczeń był fatalnym miesiącem dla armii Władimira Putina, luty katastrofą, marzec problematyczny, a kwiecień ponownie jawił się katastrofą. Maj również rozpoczął się źle z perspektywy Moskwy: płonące rafinerie i złoża ropy pokazują zasięg, jaki mają obecnie ukraińskie drony i pociski manewrujące.

A przede wszystkim jasno dają do zrozumienia, że armia rosyjska nie ma realnych środków, by przeciwdziałać takim atakom. Moskwa – pod groźbami – zażądała zawieszenia broni na 8 i 9 maja. Ukraina z kolei zaproponowała zawieszenie broni od 6 maja – co Rosja zignorowała, rozpoczynając ataki, które doprowadziły do śmierci wielu cywilów. W konsekwencji Kijów odrzucił prośbę Rosji o tymczasowe zawieszenie broni. Zamiast próbnej deeskalacji, sygnały wskazują teraz ponownie na eskalację.

Eksperci: rosyjska ofensywa wyhamowała

Jednak rosyjskie przejawy siły nie są w stanie ukryć faktu, że “operacja specjalna”, jak Kreml nazywa swoją agresywną wojnę przeciwko Ukrainie, wcale nie idzie dobrze z rosyjskiej perspektywy.

Według ukraińskiego eksperta wojskowego Mykoły Bieleskowa z Ukraińskiego Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych (NISS), ilościowa przewaga Moskwy w liczebności wojsk i uzbrojeniu konwencjonalnym nie stanowi już przewagi nad strategią Kijowa. Opisuje on mocne strony strony ukraińskiej:

Ich ludzie, z ich pomysłowością i innowacyjnością na poziomie lokalnym, a także ich powiązania horyzontalne, oraz kompleks wojskowo-przemysłowy, który reaguje na zmieniające się potrzeby szybciej niż rosyjski

Rosja nie czyni postępów na polu bitwy

Zdolność do szybkiej adaptacji do nowych wyzwań to kwestia, którą Dmytro Żmajło z Ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa i Współpracy (USCC) również podkreśla jako kluczową. Waha się jednak, czy nazwać to punktem zwrotnym.

Ekspert Bieleskow jest przekonany, że jeśli strategia Rosji nie ulegnie zasadniczej zmianie, Moskwa nie może oczekiwać w tym roku żadnych postępów na polu bitwy, a tym samym poprawy swojej pozycji negocjacyjnej. Ostatnie sukcesy Ukrainy nie są dziełem przypadku, lecz wynikiem “dostosowań taktycznych i technologicznych” – twierdzi. Niemniej jednak ekspert oczekuje, że Rosja nie pozostawi kamienia na kamieniu, a krwawe walki będą kontynuowane.

Rosja traci więcej, niż zdobywa

Choć wielu informacji z frontu nie da się niezależnie zweryfikować, międzynarodowi obserwatorzy są w dużej mierze zgodni: nie można już mówić o ofensywie rosyjskiej. Poważniejsze działania można zaobserwować jedynie wokół pierścienia umocnień otaczających miasta Kramatorsk, Słowiańsk i Kostyantyniwkę.

Według amerykańskiego think tanku Institute for the Study of War (ISW), armia rosyjska w kwietniu faktycznie straciła więcej terytorium, niż zyskała. Konkretnie, straciła kontrolę nad około 120 kilometrami kwadratowymi terytorium Ukrainy.

To pierwsza strata netto sił zbrojnych Władimira Putina w ciągu jednego miesiąca od inwazji Ukrainy na Obwód Kurski w sierpniu 2024 roku. Jednak jej skutki są ograniczone. Ogólnie rzecz biorąc, Ukraina odzyskała kontrolę nad około 0,02 proc. swojego terytorium.

Dmytro Żmaiło twierdzi, że rozwój sytuacji jest wynikiem “aktywnych działań obronnych”, dzięki którym Ukraina jest w stanie przejąć inicjatywę i wyzwolić terytoria.

I to pomimo ogromnego rozmieszczenia personelu i sprzętu po stronie rosyjskiej: w 2023 roku Moskwa miała 420 tysięcy żołnierzy rozmieszczonych na Ukrainie i wokół niej, a od grudnia liczba ta wzrosła do około 720 tysięcy.

Straty są wysokie; w kwietniu średnie dzienne straty wynosiły ponad 1000 żołnierzy. Szacunków tych nie da się zweryfikować w sposób niezależny. Wielu żołnierzy nigdy nie dociera do linii frontu, lecz pada ofiarą ukraińskich ataków średniego zasięgu podczas transportu.

Ukraińskie drony sięgają coraz dalej

Tym, co jeszcze bardziej niepokoi Moskwę, są ukraińskie ataki dalekiego zasięgu. “Europejska część Rosji jest narażona na nasilone ataki ze strony Ukrainy” – mówi Mykoła Bieleskow. Uderzające jest to, że Rosja nie jest w stanie odeprzeć tych ataków.

Według ISW, jedna czwarta terytorium Rosji znajduje się obecnie w zasięgu ukraińskich dronów. W niektórych przypadkach ukraińskiej armii udało się nawet trafić cele oddalone o 2000 kilometrów od granicy ukraińsko-rosyjskiej – Moskwa jest oddalona zaledwie o 450 kilometrów.

Silnie ufortyfikowany Półwysep Krymski również został ostatnio mocno uderzony. Według Mykoły Bieleskowa, ta “kampania ataków średniego zasięgu (…) jest istotnym elementem obecnej strategii wojennej Ukrainy, mającej na celu osłabienie rosyjskiego wysiłku wojennego”.

Putin obawia się kompromitacji podczas parady

9 maja Rosja, jak co roku, będzie świętować zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami paradą. Jednak ciężki sprzęt raczej nie pojawi się w Moskwie. Obawy przed ukraińskimi atakami dronów wydają się zbyt duże, a bazy są zbyt puste. Jednocześnie Putin podobno obawia się zamachu stanu. Dostęp do mobilnego internetu został poważnie ograniczony, a środki bezpieczeństwa zaostrzone.

Jednocześnie Moskwa grozi zrównaniem Kijowa z ziemią, jeśli Ukraina odważy się zaatakować stolicę Rosji 9 maja. Takie działania są typowe dla Rosji, mówi Mykoła Bieleskow. Moskwa jednak “nie ma już rezerw konwencjonalnych, które mogłyby zaostrzyć sytuację i powstrzymać ukraińskie ataki”.

Według eksperta Putin nie jest gotowy zakończyć działań wojennych. Jego propozycja zawieszenia broni ma na celu umożliwienie mu zorganizowania obchodów Dnia Zwycięstwa “bez upokorzenia przez ukraińskie ataki”.

Ukraina nie chce być pomijana w rozmowach

Za tą propozycją może kryć się jednak jeszcze inny aspekt: Moskwa zakomunikowała pomysł dwudniowego zawieszenia broni po rozmowie telefonicznej między Putinem a prezydentem USA Donaldem Trumpem, w której podobno omawiano taki rozejm. Ukraina jednak nigdy oficjalnie o tym nie została poinformowana.

Fakt, że dyskusje o Ukrainie toczą się bez jej udziału, nie jest dobrze odbierany w Kijowie. “To wojna Rosji z Ukrainą. Kiedy USA i Rosja negocjują, ważne jest, aby nasza strona wiedziała, o czym mówi” – powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski.

Choć pozycja dyplomatyczna Ukrainy jest dziś lepsza niż rok temu, “nikt nie łudzi się, że możemy znacząco wpłynąć na Trumpa” – mówi Mykoła Bieleskow. Sednem ukraińskiego podejścia, wyjaśnia ekspert, jest “kontrola szkód wyrządzonych Stanom Zjednoczonym” i dalsze wywieranie presji na Rosję: na froncie i z powietrza.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Welt.de. Jego autorem jest Stefan Schocher

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl