Skandal w Małopolsce. Nauczycielka usłyszała poważne zarzuty. “Syn próbuje stanąć na nogi”

0
3

“Fakt” poinformował o tej sprawie jako pierwszy w listopadzie ub. roku. Wtedy właśnie ujrzała ona światło dzienne. Dotarliśmy do rodziny pokrzywdzonego chłopca. Sprawę prowadziła krakowska prokuratura. Jak potwierdził “Faktowi” prok. Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, śledztwo właśnie zostało zakończone.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prokuratura postawiła nauczycielce zarzuty seksualnego wykorzystania nieletniego

— Po kilku miesiącach prowadzenia tej sprawy śledztwo zostało zamknięte. Dowody zgromadzone w śledztwie pozwalają na sformułowanie aktu oskarżenia wobec Katarzyny K. — powiedział “Faktowi” prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

— Sprawa niebawem zostanie skierowana do sądu. Z naszych ustaleń wynika, że w sprawie jest jeden pokrzywdzony. Kwalifikacja prawna czynów nie zmieniła się od momentu przedstawienia zarzutów. Chodzi o art. 200 §1 kodeksu karnego, dotyczący wykorzystania seksualnego małoletniego poniżej 15. roku życia, oraz art. 199 §3 k.k., czyli nadużycie stosunku zależności — dodawał.

Sprawa sprzed lat wyszła na jaw dopiero niedawno

Do zarzucanych Katarzynie K. czynów miało dochodzić w latach 2021–2023, gdy pokrzywdzony chłopiec miał mniej niż 15 lat. Sprawa wyszła na jaw dopiero w ubiegłym roku. Początkowo zajmowała się nią Prokuratura Rejonowa w Wadowicach, jednak ze względu na jej wagę szybko została przejęta przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie.

Katarzyna K., żona wpływowego urzędnika miejskiego, przez lata była postrzegana jako szanowana anglistka. Pracowała w jednej z lokalnych szkół podstawowych, w małej miejscowości pod Wadowicami. Gdy postawiono jej zarzuty, prokuratura nakazała zawiesić ją w wykonywaniu obowiązków nauczyciela. Szkoła, w której kobieta pracowała od lat, od razu to zrobiła. Do tej pory zakaz ten obowiązuje.

Rodziny nauczycielki i ucznia znały się od dawna. Kobieta nie przyznaje się do winy, już w listopadzie twierdziła, że padła ofiarą pomówień.

— Nie przyznaję się do zarzutów. To są nieprawdziwe oskarżenia — mówiła wtedy w rozmowie z “Faktem”. — Mam nadzieję, że sprawa zakończy się moim uniewinnieniem — dodawała.

Podobne stanowisko zajął wtedy jej mąż, wysoko postawiony urzędnik w Wadowicach, który w przesłanym oświadczeniu do naszej redakcji podkreślał, że ufa żonie oraz wymiarowi sprawiedliwości.

Ojciec chłopca: to nie jest zemsta ucznia

Rodzina pokrzywdzonego nie kryje jednak ulgi po informacji o zakończeniu śledztwa.

— To nie są oskarżenia wyssane z palca ani zemsta mojego syna na nauczycielce — mówi “Faktowi” ojciec chłopca.

Mężczyzna przyznaje, że ostatnie miesiące były dla jego syna niezwykle trudne. Nastolatek skończył szkołę w zupełnie innej miejscowości, ale trauma mocno wpłynęła na jego funkcjonowanie.

— Syn jest pod stałą opieką terapeuty. Zdaje teraz maturę w innym środowisku. Wciąż się leczy i próbuje stanąć na nogi — mówi ojciec “Faktowi”.

Rodzina — jak podkreśla — wierzy swojemu synowi i liczy, że proces sądowy przyniesie sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

“Zrozumiałem po latach, że to nie było normalne”

Sam chłopak, dziś prawie dziewiętnastolatek, zdecydował się opowiedzieć “Faktowi” o swoich przeżyciach.

— Po dwóch latach zacząłem uświadamiać sobie, że coś jest nie tak, że to nie powinno było się wydarzyć — mówi skrzywdzony chłopak. — To uczucie wracało falami — dodaje.

Opowiada, że momentem przełomowym, w którym powiedział rodzicom o tym, co miało go spotkać ze strony nauczycielki, było zwyczajne, spontaniczne przytulenie mamy. — Odepchnąłem moją mamę, to była taka reakcja, jakiej się po sobie nie spodziewałem. Wtedy uświadomiłem sobie, jak głęboko przeżyte doświadczenia wpłynęły na moje życie. Dłużej nie mogłem tego ukrywać — mówi.

Dziś walczy z traumą na terapii. Ma tzw. flashbacki, w których — jak sam opisuje — “cofa się” do tamtych sytuacji. Przyznaje, że budowanie relacji nadal sprawia mu ogromną trudność.

— Terapia pomaga. Kiedy nie jestem sam, jest łatwiej. Mam nadzieję, że sprawiedliwość ją dosięgnie i że nikt inny nie będzie musiał, jak ja, przez to przechodzić — mówi nastolatek.

Sprawa trafi do sądu. Rodzina czeka na sprawiedliwość

Po sformułowaniu aktu oskarżenia sprawa trafi do sądu. Kara za zarzucane nauczycielce czyny może wynieść nawet 15 lat pozbawienia wolności. Dla rodziny pokrzywdzonego najważniejsze jest, aby ta sprawa wreszcie miała swój finał.

— Wierzę, że sprawiedliwość zwycięży — mówi ojciec chłopca. — I że to zakończy najtrudniejszy rozdział w życiu mojego syna — dodaje.

“Moje dziecko było ofiarą, a zostało potraktowane jak sprawca”. Matka 12-latki o procesie, który wstrząsnął Austrią

Sprawa gwałtów na dzieciach w Częstochowie. Wszystko zaczęło się od tajemniczego listu

/2

Adam Markysz / Edytor

Nauczycielka i żona jednego z wadowickich urzędników z zarzutami.

/2

Adam Mokry / Edytor

Ojciec nastolatka czeka na sprawiedliwość.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl