Do zdarzenia doszło 1 maja w miejscowości Halasy w powiecie bialskim. Samochód ciężarowy potrącił dzikie zwierzę. Na miejsce skierowano patrol policji.
Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie, kilka dni później do przełożonych dotarły informacje o możliwych nieprawidłowościach podczas interwencji. Sprawą zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, wydział kontroli oraz prokuratura.
Policjant wydalony jeszcze przed zarzutami
Lubelska policja przekazała, że funkcjonariusz został wydalony ze służby “ze względu na ważny interes służby”. Jednocześnie podkreślono, że policjant nie usłyszał jeszcze zarzutów.
Według komunikatu KWP w Lublinie funkcjonariusz nie podjął właściwych działań w celu skrócenia cierpienia rannego zwierzęcia.
Wokół sprawy szybko pojawiły się dramatyczne ustalenia dotyczące przebiegu interwencji. Portal Jawny Lublin, powołując się na wypowiedź prok. Marcina Kozaka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, podał, że policjant miał okładać ranne zwierzę pałką typu tonfa, a następnie podciąć mu gardło nieznanym narzędziem. Sam prokurator podkreśla jednak, że śledztwo prowadzone jest “w kierunku przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków”, co oznacza, że postępowanie nadal trwa i ma wyjaśnić dokładny przebieg interwencji.
Rzecznik policji: część informacji nie jest potwierdzona
Nie wszystkie pojawiające się informacje potwierdza policja. W rozmowie z “Dziennikiem Wschodnim” rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie Andrzej Fijołek przekazał, że funkcjonariusz tłumaczył użycie pałki przysypywaniem żwirem krwi znajdującej się przy rannym zwierzęciu. Jak zaznaczył rzecznik, śledztwo ma wyjaśnić, czy pałka została wykorzystana również w inny sposób.
Policja potwierdziła natomiast, że na miejsce nie wezwano lekarza weterynarii, choć dyżurny powinien otrzymać pełną informację o sytuacji.
Tajemnica odciętej głowy
W sprawie pojawił się także wyjątkowo makabryczny wątek dotyczący odciętej głowy zwierzęcia. Policja podkreśla jednak, że nie ma dowodów, by miało dojść do tego podczas samej interwencji.
Jak przekazał rzecznik KWP, martwe zwierzę zostało później przeniesione przez pracowników budowy i częściowo przysypane ziemią. Dopiero później ciało zabezpieczono do sekcji. Według policji właśnie wtedy mogło dojść do oddzielenia głowy lub ingerencji osób trzecich.
Wydalony ze służby funkcjonariusz miał pracować w policji od około 3-4 lat. Według ustaleń portalu Jawny Lublin prywatnie jest także myśliwym. Jedna z osób znających sprawę zwraca uwagę, że osoba mająca doświadczenie łowieckie powinna wiedzieć, w jaki sposób humanitarnie skrócić cierpienie rannego zwierzęcia.
(Źródła: Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie, Dziennik Wschodni, Jawny Lublin)
Tragedia w Wielkopolsce. Cofał w nocy auto. Zabił 20-letnią dziewczynę
Rozbili się o stojącą na poboczu ciężarówkę. Zginęły trzy osoby
W wypadku zginęło sześć osób. Szokujące ustalenia w sprawie kierowcy
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







