Śledczy przekazali nowe informacje w sprawie zabójstwa 45-letniej Wietnamki, Anny, do którego doszło w czwartek, 7 maja, w Raszynie. Zbrodni miał dokonać mąż kobiety, 67-letni Bogusław G., z którym od pewnego czasu była w separacji.
Rodzinna tragedia w Raszynie. Zastrzelił żonę, a potem siebie. Pozwolenie i broń odebrano mu dwa lata wcześniej
Według ustaleń “Faktu” Anna trzy lata temu wniosła pozew o rozwód, chcąc uwolnić się od męża. Bogusław G., który pracował jako pilot samolotów pasażerskich, w przeszłości miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad rodziną. Jak przekazała nam prokuratura okręgowa, postępowanie w tej sprawie zakończyło się wyrokiem. Sąd w listopadzie 2024 r. skazał go na pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Jak informuje Onet, Bogusławowi G. odebrano wtedy pozwolenie oraz samą broń, która obecnie znajduje się w komendzie policji. Mężczyzna do zbrodni musiał więc zdobyć nową. Śledczy ustalają, jak wszedł w jej posiadanie. Broń ma też zostać poddana analizie balistycznej, co pomoże śledczym ustalić szczegółowy przebieg wydarzeń.
— Sekcje zwłok pokrzywdzonej i sprawcy przeprowadzono w dniu 12 maja br. Przyczyną śmierci w obu przypadkach był postrzał w głowę — przekazał Onetowi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Po zabójstwie żony kontaktował się ze znajomą. “Wiedziałam, że jest źle”
Do zbrodni doszło około godz. 16.00 w czwartek, 7 maja, w domu jednorodzinnym w Raszynie. Bogusław G. miał poprosić żonę o rozmowę na osobności, po czym wyciągnąć broń i strzelić jej w głowę. Kobieta zginęła na miejscu. Jej ciało kobiety znalazł 11-letni syn i to on powiadomił służby.
Policja, po zapewnieniu dzieciom opieki, rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę za 67-latkiem. Wieczorem jeszcze tego samego dnia na cmentarzu w Prażmowie znaleziono jego ciało. Mężczyzna odebrał sobie życie.
Reporterka “Uwagi!” TVN dotarła do znajomej Bogusława G., do której miał zadzwonił tuż po zabójstwie. — Mówił, że o 13-14 jedzie do dzieci. Zadzwoniłam do niego później, ale miał wyłączony telefon, więc napisałam — relacjonowała kobieta.
Odpisał, że byłam dla niego ogromnym wsparciem, że byłam dla niego jak siostra. Następny SMS był już takim pożegnaniem. Zadzwoniłam do niego, ale nie chciał mi powiedzieć, gdzie jest. To już była chyba 18.30, wiedziałam, że jest źle
— wyznała.
Po zabójstwie policjanci przeszukali mieszkanie Bogusława G., do którego klucze miała jego znajoma. Jak opisuje rozmówczyni “Uwagi!”, panował tam ogromny bałagan, graniczący ze zbieractwem. Zauważyła, że leżało tam dużo pustych łusek po nabojach. — Wiem, że on jeździł gdzieś na strzelnicę pod Warszawę — dodała kobieta w rozmowie z reporterką TVN.
Sąsiedzi opisywali, że wydawał się dziwny i nie utrzymywali z nim kontaktów. — Zapatrzony w siebie człowiek. Trochę próbował podporządkować sobie wszystkich — powiedział reporterowi “Faktu” jeden z mieszkańców bloku.
— Wszystko musiało być tak, jak on chciał, bo jak było coś nie po jego myśli, to od razu się uruchamiał i pokazywał złość — powiedziała reporterowi “Faktu” jedna z osób, która miała wielokrotny kontakt z Bogusławem G.
(Źródło: Fakt.pl, Onet, TVN24)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



