Kilka dni temu NIK opublikował nowy raport, w którym przedstawia stan DPS-ów w Polsce. Na pierwszy plan wysuwa się paradoks, który trudno przeoczyć. W placówkach przeznaczonych dla dzieci i młodzieży nie brakuje również dorosłych. To najczęściej osoby, które trafiły tam jako dzieci i nigdy ich nie opuściły.
Zdarzają się sytuacje, że w jednym pokoju mieszkają osoby, które dzieli nawet kilkadziesiąt lat różnicy wieku. To nie tylko kwestia komfortu, ale też bezpieczeństwa i możliwości zapewnienia najmłodszym odpowiedniej opieki.
— W praktyce większość osób umieszczonych w DPS jako dzieci pozostaje tam do końca życia — wskazują kontrolerzy NIK.
Jak donoszą dziennikarze stołecznej “Gazety Wyborczej”, sytuacje, w których pokój współdzielą 11-latek z 30-latkiem, nie są czymś wyjątkowym. Największa różnica wiekowa między współlokatorami ma wynosić aż 58 lat.
Pijany operator drezyny z zarzutami. Prokurator zajął mu nieruchomości
DPS to system, który “zatrzymuje” dzieci?
Z założenia dziecko z niepełnosprawnością powinno trafiać przede wszystkim do pieczy zastępczej — najlepiej do wyspecjalizowanej rodziny. Problem w tym, że takich rodzin jest w Polsce bardzo mało. Jak czytamy w raporcie, w efekcie DPS staje się rozwiązaniem zastępczym — niekiedy jedynym dostępnym.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, co dzieje się później. Gdy dziecko trafia do domu pomocy społecznej, przestaje być “widoczne” w systemie pieczy zastępczej. W praktyce oznacza to, że często przestaje się szukać dla niego innego miejsca.
— Te dzieci po prostu znikają z systemu — alarmuje NIK.
Opieka jest, ale brakuje relacji
Kontrola pokazała, że DPS-y zapewniają podstawowe warunki opieki — dzieci mają dostęp do leczenia, edukacji czy zajęć. Problem zaczyna się na głębszym poziomie.
Brakuje stabilności, indywidualnego wsparcia i relacji, które są kluczowe dla rozwoju najmłodszych. Kontrolerzy zwracają również uwagę na to, że ośrodki borykają się ze sporą rotacją pracowników, co jest poniekąd zrozumiałe, zważywszy, że opieka nad dziećmi ze specjalnymi potrzebami wyczerpuje — fizycznie i mentalnie. Podopieczni nie mają tym samym osoby, z którą mogliby się bliżej zżyć.
Liczba psychologów i terapeutów również ma być niewystarczająca. Do tego dochodzi fakt, że dzieci często uczą się poza ośrodkiem i spędzają w DPS tylko część czasu — co dodatkowo utrudnia budowanie więzi i prowadzenie terapii.
Gorączka krwotoczna Ebola niepokoi Polaków. Sanepid wydał jasny komunikat
Dlaczego dzieci tam trafiają?
Historie dzieci trafiających do DPS są bardzo różne. Część z nich pochodzi z rodzin, które nie są w stanie zapewnić im odpowiedniej opieki. Inne trafiają tam z systemu pieczy zastępczej lub placówek opiekuńczych. Są też przypadki interwencyjne — gdy nie ma dla dziecka żadnego miejsca, a potrzebna jest natychmiastowa pomoc.
— DPS staje się alternatywą dla środowiska, które nie jest w stanie sprostać wymagającej opiece — podkreślają eksperci.
Problem systemowy, nie jednostkowy
Raport NIK jasno wskazuje, że problem nie dotyczy pojedynczych placówek, ale całego systemu. Z jednej strony brakuje rodzin zastępczych i specjalistycznych placówek. Z drugiej — brakuje wsparcia dla rodzin biologicznych. Do tego dochodzą problemy organizacyjne: niedobór specjalistów, długie kolejki do świadczeń czy brak koordynacji między instytucjami.
Efekt? DPS, które miały być ostatecznością, stają się stałym rozwiązaniem. Najwyższa Izba Kontroli rekomenduje pewne zmiany — zarówno w prawie, jak i w organizacji systemu. Chodzi przede wszystkim o to, by ograniczyć umieszczanie dzieci w ośrodkach DPS.
Oczywiście dochodzi do tego propozycja zwiększenia liczby specjalistycznych rodzin zastępczych. Bez tego — jak podkreślają kontrolerzy — problem będzie się pogłębiał.
To już koniec akcji przy polskiej granicy. Trzy ciała wydobyte spod gruzów
/2
nik.gov.pl
NIK skontrolował ośrodki DPS w całej Polsce.
/2
nik.gov.pl
Okazuje się, że w ośrodkach większość podopiecznych stanowią osoby dorosłe.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





