Sprawca tragicznego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim przekonywał, że do Zjednoczonych Emiratów Arabskich wyjechał na zaproszenie. Miał tam szukać dostawców kawy dla swojej firmy. Nigdy jednak do podpisania żadnego kontraktu nie doszło. Świadek oskarżenia opowiedział, jak przed ucieczką M. do Dubaju, pojechali razem na targi kawy do Niemiec. Mieli wrócić po kilku dniach. — Jechaliśmy do Monachium tym samym pojazdem co na Węgry — zeznał. — Noclegi zostały zarezerwowane razem z tymi biletami wstępu na targi — dodał Sebastian B., były pracownik firmy Rigello należącej do M. Później szef kazał mu wracać do Polski. Sam został w Niemczech i już nie wrócił do kraju.
“Oskarżenie mocno naciągane”. Biegły wynajęty przez Sebastiana M. o ustaleniach prokuratury
Sebastian M. pojechał na targi do Monachium i już nie wrócił
— W Monachium były targi automatów do sprzedaży kawy. Nie mieliśmy tam stoiska, pojechaliśmy zobaczyć, czy warto się tam wystawiać — zeznał przed sądem. Decyzja o wyjeździe zadała tydzień przed imprezą. — Wystarczyło wypełnić formularz na stronie na dzień przed targami — dodał. Do Monachium pojechali samochodem ojca Sebastiana M. Tym samym, którym zaledwie dzień po tragedii na A1 wybrali się na Węgry. Nawet wtedy M. nie miał oporów, by wsiadać za kierownicę. Przejeżdżali koło miejsca tragedii. Sebastian M. zapewniał wówczas, że może jeździć samochodem i wyjeżdżać za granicę, bo nie jest sprawcą potwornego wypadku, w którym zginęło małżeństwo z 5-letnim synem z Myszkowa.
Sebastian M. feralnego dnia jechał autostradą swoim BMW. Na liczniku miał ponad 300 km na godz. Uderzył w Kię, którą trzyosobowa rodzina wracała z wakacji. Samochód stanął w płomieniach. Rodzice z dzieckiem spłonęli. Po wypadku Sebastian M. wrócił do firmy. Zrobił spotkanie kryzysowe. Świadek wspominał, że wtedy omawiano aktualną trudną sytuację firmy. Sebastian B. opisywał, że omal nie doszło do linczu.
— Sebastian M. zatrudnił ochronę, bo wiele osób czuło się zagrożonych. Ludzie wypisywali coś na płocie firmy, próbowali wedrzeć się do środka. Dzwonili i mówili, że pracujemy dla mordercy. Ochroniarz uspokoił sytuację
— przyznał.
Były pracownik Sebastiana M. opowiedział o kulisach wyjazdu do Dubaju
Później był wyjazd do Monachium na targi. Pojechali tam razem z Sebastianem M. samochodem. Towarzyszyła im żona oskarżonego. Razem też mieli wrócić.
— Pierwszego lub drugiego dnia Sebastian powiedział, że kupi mi bilet i wrócę do Polski, bo targi są słabe
— wspominał świadek. — Sebastian powiedział, że z żoną zostanie w hotelu, pójdą do spa — dodał. Następnego dnia wcześnie rano pojechał taksówką na lotnisko, nie zdążył nawet zabrać z samochodu szefa swojej marynarki. — Sebastian mówił, że za kilka dni odbiorę ją w Polsce, gdy wróci. Po miesiącu przyniósł mi ją tata Sebastiana — opowiadał.
Czy czarne skrzynki obalą linię obrony Sebastiana M.?
Z Niemiec M. już nie wrócił. Wyjechał do Dubaju. Samochód został sprowadzony z Niemiec. Zdaniem świadka Sebastian M. nie miał zaplanowanego tego wyjazdu, ani spotkań w sprawie kawy w ZEA. Dopiero po dwóch latach Polsce udało sprowadzić go do kraju i postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Chociaż na polecenie ojca Sebastiana, do Dubaju były wysyłane materiały promocyjne, to M. nie podpisał tam żadnego kontraktu. Kilkukrotnie rozmawiali przez telefon. — Był kryzys kawowy. Prosiłem go o kawę rozpuszczalną, to było potrzebne do funkcjonowania firmy. Sebastian zapewniał mnie, że on tam szuka kawy, żebyśmy mieli co palić — opowiedział.
Podczas ostatniej rozprawy, 22 maja, Sebastian M. próbował przekonywać sąd, że do ZEA wyjechał na zaproszenie i w celach zawodowych. Przedstawiał dokumenty. Matka kobiety, która zginęła w wypadku, nie wytrzymała. Wyszła z sali trzaskając drzwiami. M. odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu do 8 lat więzienia. Nie przyznaje się do winy. Utrzymuje, że to Kia wyjechała na pas, którym on się poruszał.
Sebastian M. miał oczy pełne łez, gdy sąd odczytywał decyzję. Tego się nie spodziewał
/9
RENATA CIUS / Fakt.pl
Sebastian M. przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim tłumaczył się z wyjazdu do Dubaju.
/9
RENATA CIUS / Fakt.pl
Były pracownik Sebastiana M. opowiedział, co spraqwca wypadku na A1 robił przed wyjazdem do Dubaju.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



