Piekło dzieci z Przemkowa. “Rzucał dzieckiem przed siebie. Ono leciało jak piłka”. Wstrząsająca opowieść matki

0
3

To historia, która wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Dwaj mali bracia z Przemkowa na Dolnym Śląsku — bezbronni, zależni od dorosłych, spragnieni czułości i bezpieczeństwa — trafili w sam środek domowego piekła. Zamiast ramion, które powinny chronić, spotkały ich ręce zdolne do przemocy.

W marcu 2026 r. przed sądem w Legnicy zapadł w tej sprawie nieprawomocny wyrok. Marcin G., ojciec Filipka i małego Piotrusia, został skazany na 30 lat pozbawienia wolności, a matka dzieci, Monika M., na półtora roku. Reporter “Faktu” dotarł do akt sprawy, które mrożą krew w żyłach.

Zapewne piekło bezbronnych dzieci trwałoby nadal. Pod koniec lutego niespełna trzymiesięczny Piotruś, kolejny raz dotkliwie pobity, stracił przytomność i przestał oddychać. Na miejscu pojawiło się pogotowie. Lekarz i ratownicy podjęli reanimację. Po przywróceniu czynności życiowych, podłączony do respiratora malec trafił do specjalistycznego szpitala w Zielonej Górze. Jego stan wówczas lekarze oceniali jako krytyczny.

Monika M. i Marcin G. zostali zatrzymani i trafili przed oblicze prokuratora, gdzie usłyszeli zarzuty. Decyzją głogowskiego sądu zostali tymczasowo aresztowani. Po trzech miesiącach sąd nie przedłużył matce aresztu. W kwietniu 2024 r. decyzją sądu rodzinnego w Głogowie zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej. Chłopcy trafili do rodzin zastępczych. Sąd postanowił na wniosek rodziny zastępczej zmienić imię trzymiesięcznego chłopca z Marcinka na Piotra. Joanna Krell z mężem, mimo jego ciężkiego stanu, postanowili się nim zaopiekować. W nowym domu został otoczony troską i miłością, jakiej nigdy nie zaznał w rodzinnym domu. Po niespełna trzech tygodniach malec ponownie trafił do szpitala w Głogowie. 20 maja serce Piotrusia przestało bić. W sercach jego przybranych rodziców pozostały pustka i ból, których nie sposób opisać słowami.

“Zamiast miłości strach, ból i obojętność”

Z akt sprawy wyłania się obraz codzienności, która mrozi krew w żyłach. Najbardziej wstrząsające są jednak zeznania matki chłopców. Monika M. opisywała sceny, których trudno nie czytać bez łez i gniewu. Gdy mały Filip stał na środku pokoju, Marcin G. miał go przesuwać albo kopać. Kiedy chłopiec nie reagował, bił go. Piotruś, a wcześniej Marcin, także nie mógł liczyć na litość. Płacz dziecka wywoływał agresję ojca.

“Brał go za szmaty, trząsł, a potem rzucił. On rzucał dzieckiem przed siebie. Ono do przodu leciało jak piłka” — zeznała kobieta. Mówiła też, że dzieci były wyrywane jej z rąk, rzucane do wózka, na wersalkę, na łóżko. Świadkowie słyszeli, jak Marcin G. mówił o dziecku: “ten bachor non stop się drze”.

Jeszcze bardziej przerażający jest opis zachowań wobec małego Marcina. Według zeznań matki, ojciec miał przyciskać niemowlę do poduszki, gdy płakało. — Filip stawał na środku i on go przesuwał albo kopał. Jak nie reagował na niego, to bił go, Filipa. A Marcina, jak płakał, też bił. Jak ja dziecko wzięłam, to mi je wyrwał i uderzył. Z ręki mi wyrwał, nieraz albo do wózka rzucał, albo na wersalkę. Z Filipem również tak było. Widziałam, jak on rzucał Filipem i Marcinem — zeznała matka chłopców w trakcie śledztwa.

“Biegła wskazała, że u Piotra G. stwierdzono liczne wielomiejscowe zmiany, które były skutkiem wielokrotnych, systematycznie powtarzających się urazów zadawanych przynajmniej z umiarkowaną siłą przez cały okres jego życia. W ocenie biegłej przedmiotowe obrażenia mogły być skutkiem zarówno uderzenia narzędziem tępym, tępokrawędzistym, np. ręką, butelką, rzucania pokrzywdzonym na podłoże, materac czy łóżko, a nawet silnego ściskania jego głowy” — czytamy w aktach, do których dotarł nasz reporter.

To nie koniec tej wstrząsającej historii. Niebawem Sąd Apelacyjny we Wrocławiu rozpatrzy apelacje obrońcy Marcina G. i prokuratury.

Więcej o sprawie:

Mieli skatować własne dzieci. To, co zrobili podczas rozprawy, przechodzi ludzkie pojęcie

Mieli katować swoje dzieci, malutki Piotruś nie żyje. Proces rodziców z Przemkowa dobiegł końca

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl