Według ustaleń śledczych Marius P. w kwietniu postawił przed urzędem w Eggenfelden konstrukcję przypominającą bramę wejściową do Auschwitz. Nie poprzestał jednak na tym — wkrótce pojawił się tam także model pieca krematoryjnego.
Matka Mariusa P.: nie jest antysemitą, ma depresję
Instalacja wywołała prawdziwy szok w Niemczech. Tym bardziej, że na bocznych podporach bramy znalazły się swastyki, a całość ustawiono tuż obok znaku parkingowego dla osób z niepełnosprawnościami. To kolejny mocny akcent — naziści w obozach koncentracyjnych mordowali również osoby z niepełnosprawnościami.
Marius P. od dzieciństwa mieszka w Bawarii, ale ma też polski paszport. Pracował jako artysta, tworząc drewniane dekoracje, a ostatnio prowadził agencję reklamową. Jak dowiedział się “Bild”, miał poważne kłopoty podatkowe — urząd skarbowy wyliczył mu dług w wysokości aż 70 tys. euro. Rodzina twierdzi jednak, że jego firma od trzech lat nie przynosiła żadnych dochodów.
W rozmowie z niemieckimi mediami matka Mariusa podkreśla, że jej syn nie jest ani ekstremistą, ani antysemitą.
“To wszystko stało się dla niego zbyt przytłaczające” — powiedziała, dodając, że od dłuższego czasu syn zmagał się z depresją. Przyznaje jednak, że nie wiedziała o potajemnej budowie bramy w pracowni syna.
Marius P. został zidentyfikowany dzięki odciskom palców na drewnianej konstrukcji. Trafił do aresztu i oczekuje na proces. Prokuratura w Monachium postawiła mu zarzuty używania symboli niekonstytucyjnych i podżegania do nienawiści. Grozi mu nawet do pięciu lat więzienia.
Ciało w przydomowej studni w Skajbotach. Właścicielka domu w szoku
Byk atakuje gospodarza w Beskidach. Na miejscu ląduje śmigłowiec
Rodzina Łukasza Litewki opuszcza fundację. “Chcą ją przejąć”
Źródło: bild.de
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl








