Pan Paweł przejął swój pierwszy kiosk w 1989 r., tuż po przemianach ustrojowych. Prowadził go razem z żoną i teściową. — Wtedy prasa sprzedawała się w setkach egzemplarzy, a rano ustawiały się kolejki jak w sklepie mięsnym. Wszyscy chcieli mieć dostęp do najnowszych informacji z kraju i ze świata — wspomina z uśmiechem.
Wielu stałych klientów miało założone specjalne papierowe teczki, w których czekały na nich ulubione tytuły prasowe. Takich teczek było kiedyś tak dużo, że zajmowały sporą część kiosku. Pan Paweł przyznaje, że na ostatniej prostej działania jego kiosku po dawnych zwyczajach pozostało już niewiele. — Proszę spojrzeć, zostało już tylko kilka teczek — pokazuje opisane kartonowe segregatory. — Ta pani już nie żyje — wskazuje. — Ten klient odszedł w zeszłym roku. Tego już dawno nie widziałem. Wielu osób, które tu do mnie regularnie przychodziły, już nie ma — zamyśla się.
Rozmowy przez okienko w kiosku
Choć od dziesięciu lat pan Paweł jest na emeryturze, nadal prowadził kiosk — przede wszystkim dla kontaktu z ludźmi. Wielu mieszkańców chętnie zatrzymywało się przy okienku, by porozmawiać, a także zwierzyć się ze swoich codziennych trosk. — Kiedyś prowadzenie kiosku pozwalało godnie zarobić — przyznaje pan Paweł. — Ostatnio obroty były już minimalne, ot paru stałych klientów. Młodzież np. już nie kupuje prasy — wszystkie informacje mają w telefonach — dzieli się swoimi obserwacjami mężczyzna.
Wykarmił całe pokolenia Rybniczan. Nie do wiary, jak żegnają “Dziadka”
94-latka sprzedaje konwalie i pomidory. Tak seniorzy dorabiają do emerytury
Pan Wacław skończył 100 lat i wciąż pracuje. “On się nigdy nie znudził”
/12
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Paweł Klepczarek, właściciel kiosku.
/12
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Pełne półki, asortyment drobny, ale się sprzedawał.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



