W lipcu 2026 r. upłynie 16 lat od tajemniczego zaginięcia Iwony Wieczorek. 19-letnia wówczas Gdańszczanka, po kłótni ze znajomymi, wyszła nad ranem z sopockiego klubu Dream Club i ruszyła pieszo w stronę Gdańska. Do domu nigdy jednak nie dotarła, a jej rodzina do dziś nie poznała prawdy o tym, co się wydarzyło.
Dziennikarz śledczy (†64 l.) Janusz Szostak uważał, że ta sprawa to porażka służb dochodzeniowych i organów ścigania. Przeanalizował dziesiątki tomów akt dotyczących zaginięcia Iwony Wieczorek. Na ich podstawie napisał dwie książki: “Co się stało z Iwoną Wieczorek” i “Kto zabił Iwonę Wieczorek?”. Na te pytania nie zdążył jednak odpowiedzieć.
Zmarł niespodziewanie 10 grudnia 2021 r. Jego żona Aldona Błaszczyk-Szostak, również dziennikarka, jest przekonana, że jej mąż był bardzo blisko rozwikłania tej jednej z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych w Polsce. Ona sama po jego śmierci, nie podjęła się kontynuowania dziennikarskiego śledztwa męża. I miała ku temu powody.
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Aldona Błaszczyk-Szostak wraca do sprawy
— Zaraz po śmierci Janusza zaczęłam dostawać dziwne wiadomości, puste SMS-y zawierające tylko słowo: “Iwona”. I to się działo przeważnie nocą. Albo były głuche telefony, bezimienne, anonimowe. Pytałam kto dzwoni, a po drugiej stronie była cisza. I to też się działo w nocy. W pewnym momencie wyciszyłam telefon. Przyznam szczerze, że ja się tego zaczęłam bać. Dlatego też w tamtym czasie poblokowałam wszystkie moje profile społecznościowe — mówi w rozmowie z “Faktem” Aldona Błaszczyk-Szostak.
Dodaje, że dwa lata po śmierci Janusza Szostaka wydarzyło się coś, co nie tylko ją przeraziło, ale też uświadomiło jej, że w bliskim otoczeniu jej męża przez długi czas funkcjonowała osoba, której zależało na tym, by nigdy nie rozwiązał sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek.
— Była osoba w głębokich strukturach fundacji, która zdobyła zaufanie mojego męża i udawała, że nam pomaga. Dopiero po śmierci Janusza odkryłam, że to był tzw. kret. Ta osoba udawała pomoc i przyjaźń, żeby śledzić na bieżąco nasze działania i pilnować tego, co wiemy na temat sprawy Iwony Wieczorek, a czego nie wiemy. Przez cały czas konfabulowała i mataczyła — twierdzi wdowa po Januszu Szostaku.
“Zostaw sprawę Iwony Wieczorek, bo stanie ci się krzywda”
W tym miejscu — jak przyznaje — nasuwa się szereg niepokojących pytań.
— Dlaczego ten człowiek to robił? Czy działał sam, czy na czyjeś zlecenie? Czy wie, co się stało z Iwoną i pilnuje, by nie znaleziono jej ciała? — zastanawia się Aldona Błaszczyk-Szostak. — Dwa lata po śmierci Janusza dostałam od tej osoby wiadomość: “Zostaw sprawę Iwony Wieczorek, bo stanie ci się krzywda. Nie zajmuj się tym, bo to nie było tak, jak pisaliście”. To od pani dowiedziałam się też, że przed śmiercią Janusza ktoś zainstalował w jego samochodzie nadajnik GPS. Dowiedział się o tym podczas przeglądu auta, ale nie powiedział mi o tym, pewnie żeby mnie nie denerwować. Komuś zależało na tym, by śledzić każdy jego krok — dodaje.
Pomimo pogróżek, blisko pięć lat po śmierci Janusza Szostaka, jego żona postanowiła jednak wrócić do sprawy Iwony Wieczorek. — Są rzeczy, które chcę ujawnić — przyznaje dziennikarka.
“W Cieniu Śledztwa Szostak” — tak nazywa się kanał na YouTube, na którym wdowa po zmarłym reporterze publikuje m.in. jego archiwalne nagrania dotyczące zaginięcia Gdańszczanki i analizuje poszczególne wątki zawarte w aktach sprawy i notatkach jej męża.
— On do końca wierzył, że prawda jest na wyciągnięcie ręki, ukryta w aktach, do których dotarł. W jego archiwach są informacje, których nigdy publicznie nie ujawnił, chociażby niektóre fakty, które zdradziła nam babcia Iwony Wieczorek. Ze względu na bezpieczeństwo tej starszej, schorowanej kobiety, Janusz zachował je w tajemnicy. Albo informacje, które przekazały mu osoby z trójmiejskiego półświatka. Dopiero teraz jestem w stanie wrócić do jego notatek, archiwalnych nagrań, wcześniej to było zbyt ciężkie. Czas to zrobić — wyznaje Aldona Błaszczyk-Szostak.
“Są osoby, które wiedzą, co się stało z Iwoną Wieczorek”
Co zaważyło na jej decyzji o powrocie do sprawy Iwony Wieczorek?
— Dosłownie półtora miesiąca temu doszłam do wniosku, że jednak to zrobię. Pomyślałam, że włożyliśmy tyle serca razem z Januszem w sprawę Iwony, ale również w inne historie, o których też będę mówić. Jest we mnie taka chęć kultywowania tego, co razem robiliśmy, i pamięci o Januszu, żeby to nie zniknęło, bo pamięć ludzka jest ulotna. Wiem też, że Janusz wykonał ogrom pracy nad sprawą Iwony. Wiele osób chętnie się dzisiaj pod tym podpisuje, do tego stopnia, że cytują fragmenty jego książek jako własne ustalenia. A Janusz zasługuje na to, żeby jego praca nie poszła na marne, bo żył tą sprawą do ostatniej chwili i umarł mówiąc o Iwonie — wyznaje wdowa po dziennikarzu.
Czy wierzy, że ostatnie działania śledczych z Archiwum X okażą się przełomowe dla sprawy Iwony Wieczorek? Prok. Eryk Stasielak w rozmowie z “Faktem” powiedział o ważnym postępie w śledztwie i zapowiedział kolejne działania w ciągu nadchodzących tygodni.
— Bardzo bym chciała w to wierzyć, ale nie wiem na ile śledczy faktycznie mają coś nowego, a na ile celowo ujawniają takie informacje, aby sprowokować pewne osoby do działania. Bo jednego jestem pewna — są osoby, które wiedzą, co się stało z Iwoną i którym zależy na tym, by jej szczątków nigdy nie odnaleziono — podkreśla Aldona Błaszczyk-Szostak.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







