Sebastian M. poskarżył się na warunki w areszcie. Lista zastrzeżeń może zadziwić

0
4

Podczas ostatniej rozprawy (22 maja) Sebastian M. nie miał już łańcuchów na nogach. Proces Sebastiana M. toczy się od września ub. r. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Na każdą rozprawę skuwano go podwójnie i wprowadzano na salę, gdzie czekał na niego tłum dziennikarzy. Oskarżony znosił to cierpliwie, ale do czasu. Podczas ostatniej rozprawy (22 maja) Sebastian M. nie miał już łańcuchów na nogach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

O skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowała podczas rozprawy 22 maja sędzia Renata Folkman. Nie ujawniła jednak, czego dotyczyła i na co skarżył się Sebastian M. “Fakt” poznał kulisy sprawy.

Groźby o powieszeniu. Sebastian M. w izolatce

Sebastian M. we wrześniu 2023 r. spowodował śmiertelny wypadek na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim. Zginęła wówczas trzyosobowa rodzina. Według ustaleń prokuratury Sebastian M. jechał z prędkością co najmniej 250 km na godzinę. Po wypadku udał się do Dubaju, skąd został przewieziony do kraju w maju 2025 r. Od tego czasu Sebastian M. przebywa w tymczasowym areszcie. Jego proces zaczął się we wrześniu ub. r.

Na czas trwania procesu przewieziono go z Katowic do aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. Od lutego br. jest w izolatce. To efekt objęcia go ochroną przez areszt śledczy, które nastąpiło na skutek wiadomości tekstowej, którą otrzymała jego obrończyni. Nieznany nadawca napisał o powieszeniu jej klienta w celi. Służba Więzienna ze względów bezpieczeństwa przeniosła Sebastiana M. do monitorowanej izolatki. W ocenie osadzonego doszło do absurdu. Zamiast ustalenia nadawcy tej wiadomości, to jego miały spotkać kolejne reperkusje.

Sebastian M. skarży się na warunki w celi. Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje

O skandalicznych, w jego ocenie, warunkach aresztowych Sebastian M. informował też swoich najbliższych oraz sąd. W notatce skierowanej do sądu pod koniec kwietnia br. Sebastian M. zwracał uwagę m.in. na rzekome kiepskie wyżywienie, które ma się składać głównie z chleba, margaryny i herbaty. Osadzony podnosił też, że nie ma dostępu do książek. Narzeka na brak jakichkolwiek zajęć rekreacyjno-sportowych, kulturalno-oświatowych czy wychowania fizycznego. Prysznic, jak wspomina, jest kilkuminutowy i tylko dwa razy w tygodniu, a w dodatku ma nie być ciepłej wody. Lampy jarzeniowe w celach są o niebieskiej barwie, przez co, jego zdaniem, powodują ból oczu i głowy. Sebastian M. zwraca też uwagę, że brakuje dostępu do światła dziennego, a okna w jego celi zabezpieczone mają być podwójną kratą i nieprzewiewną pleksą.

Jak twierdzi Sebastian M., w okresie zimowym ogrzewanie ma być wyłączane po godz. 20 i ponownie włączane około godz. 5 rano. Jego zdaniem, aby wytrzymać, trzeba byłoby spać w kurtce, czapce i rękawiczkach. Oskarżony ma jednak tylko jedną bluzę i jak twierdzi, drugiej na zmianę miał nie otrzymać. Warunki w celi mają powodować, że pranie schnie mu nawet 3 dni, a wodę mineralną może zakupić w kantynie z limitem 1 litra na dzień.

Sebastian M. utrzymuje, że utrudniany mu jest też kontakt z sądem, a gdy chciał wysłać korespondencję, niespodziewanie miała zabraknąć znaczków w kantynie. Czekał na nie aż dwa tygodnie. Po skardze oskarżonego zainterweniował prof. Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich. Biuro RPO nie ujawniło jednak mediom zakresu działań jak i treści skargi.

Służba Więzienna odpowiada na skargę Sebastiana M. Wszystko zgodne z regulaminem

— Zarzuty odnoszące się do warunków bytowych oraz ograniczonego dostępu do biblioteki, zajęć kulturalno-oświatowych i sportowych zostały szczegółowo przeanalizowane przez administrację jednostki — wyjaśnia “Faktowi” ppłk Arleta Pęconek, rzeczniczka Służby Więziennej. — Dyrektor aresztu śledczego przekazał do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim stanowisko odnoszące się do treści skargi. W przesłanej odpowiedzi szczegółowo opisano warunki w jakich przebywa osadzony i że są one zgodne z normami regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonania tymczasowego aresztowania oraz porządku wewnętrznego jednostki — poinformowała “Fakt” ppłk Arleta Pęconek. Dodała też, że za realizację konwoju odpowiada policja i to ona decyduje o stosowaniu kajdanek zespolonych.

Sprawa kajdanek. Policja w Łodzi wskazuje na dowódcę konwoju

Rzeczniczka KWP w Łodzi, kom. Edyta Machnik, poinformowała “Fakt”, że stosowanie kajdanek wobec osoby doprowadzanej na rozprawę sądową służy zapewnieniu bezpieczeństwa funkcjonariuszom, osobie konwojowanej, pracownikom sądu oraz innym uczestnikom czynności konwojowych. Decyzję o ich zastosowaniu podejmuje dowódca konwoju. Może ją podjąć wobec każdej osoby pozbawionej wolności. Rzeczniczka łódzkiej policji nie odniosła się do pytania, dlaczego Sebastian M. nie ma już kajdanek zespolonych i czy to efekt interwencji RPO.

Napisali o śmierci Sebastiana M. Ruszyło oficjalne śledztwo

Rozpoczął się proces Sebastiana M. Wymowny gest matki oskarżonego

Sebastian M. w areszcie rozmawiał przez telefon z tajemniczym mężczyzną. Usłyszał: wychodzisz na wolność

/11

Renata Cius-Rassek/Fakt.pl

Sebastian M. podczas rozprawy 22 maja.

/11

Renata Cius-Rassek / Fakt.pl

Sebastian M. do niedawna skuwany był podwójnie.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl