Przez tę rzecz kobiety na lotnisku mogą czekać kłopoty. Mit? Sprawdziliśmy! “Pytanie nie jest głupie”

0
4

Twórczyni internetowa Lindsey Gurk opublikowała ostatnio w mediach społecznościowych filmik, w którym opowiedziała o kłopotliwej sytuacji, jakiej doświadczyła na lotnisku. Podczas kontroli bezpieczeństwa skaner uznał, że kobieta może coś ukrywać. Jako podejrzane miejsce wskazał jej krocze.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Tak potraktowali Polkę na lotnisku w Paryżu. “Ze stresu zaczęłam płakać”

Przez miesiączkę znalazła się w kłopotliwej sytuacji na lotnisku. “Żółte i czerwone ostrzeżenie na moim kroczu”

— Spojrzałam w monitor. Było żółte ostrzeżenie i czerwone ostrzeżenie, bezpośrednio na moim kroczu. I wtedy sobie to uzmysłowiłam: o nie, mam na sobie pieluchę. To był drugi dzień miesiączki, miałam na sobie majtki menstruacyjne. (…) Jeśli zastanawiacie się, dlaczego otrzymałam podwójne ostrzeżenie — krew zawiera metale, sporo żelaza. Więc następnym razem, gdy przechodzisz przez kontrolę bezpieczeństwa w majtkach menstruacyjnych albo pieluszce, pamiętaj o tym — mówi Lindsey na nagraniu.

W ciągu kilku dni rolka została wyświetlona ponad 3 mln razy i zebrała kilka tysięcy komentarzy. Wśród nich było sporo podobnych historii od innych kobiet. Zapytaliśmy pracowników lotniska w Poznaniu o to, czy faktycznie miesiączka może przysporzyć kłopotów kobietom podczas kontroli bezpieczeństwa. Choć wydaje się to niewiarygodne, okazuje się, że tak. Ale wcale nie chodzi o zawartość żelaza we krwi, jak twierdzi amerykańska influencerka.

To nie mit. “Skanery wykrywają grubsze warstwy materiału”

— Na początku musimy zaznaczyć, że problem dotyczy tylko tych nowych skanerów (które skanują sylwetkę i wyświetlają na ekranie monitora zarys z zaznaczonymi ewentualnymi obszarami, które wymagają dodatkowej kontroli fizycznej, przy. red.). W Poznaniu mamy je od września ub. r. W sytuacji, o której rozmawiamy, te skanery faktycznie mogą wykrywać coś alarmującego, ale nie jest to wcale związane z obfitością krwawienia, tylko z grubszą warstwą bielizny czy materiału, jakie mamy na sobie. Właśnie to urządzenie wykrywa jako coś niepokojącego — mówi “Faktowi” Marcin Wesołek, rzecznik prasowy lotniska Poznań-Ławica.

Jak podkreśla, to się dzieje bardzo rzadko, ale faktycznie może się wydarzyć.

— Ale nawet jeśli się zdarzy, to nie ma mowy o jakichś bardziej inwazyjnych metodach kontroli, kontroli manualnej. Taka osoba staje w delikatnym rozkroku, z rękami rozstawionymi trochę szerzej i jest dodatkowo skanowana ręcznym skanerem. To wszystko odbywa się bardzo szybko i bezstresowo — uspokaja Marcin Wesołek.

/1

@Lindsey Gurk/Facebook

Kobieta powiedziała, że skanery na lotnisku zaalarmowały obsługę przez jej miesiączkę.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl