Monika wychowała się w Reszlu (woj. warmińsko-mazurskie). Do dzisiaj mieszka tam jej mama Irena. Kiedy dowiedziała się od zięcia, że jej ukochana córeczka nie żyje, nogi się pod nią ugięły. — Niewiele wiem, tylko tyle ile powiedział mi mąż Moniki, który wtedy był w Brazylii — mówi nam kobieta. Ma łzy w oczach, gdy wspomina córkę. — Moja córeczka zawsze była zapalona do pomocy. Już od podstawówki wszystkim pomagała. W Ekwadorze, do którego wyprowadziła się ponad 10 lat temu po ukończeniu studiów w Wielkiej Brytanii, nie działo się dobrze. Monika o tym wspominała — opowiada.
Mama Moniki Silvy wspomina, że córka chciała wszystkim pomagać
Mama Moniki trzy razy odwiedzała córkę w Ekwadorze. Polska aktywistka miała tam hostel. Z mężem Brazylijczykiem doczekali się dwóch ślicznych córeczek. Monika nie chciała się skupiać tylko na wynajmowaniu pokoi i wychowywaniu córek. Walczyła z korupcją w Ekwadorze. Wyliczała publicznie podejrzane inwestycje władz. Głośno mówiła, gdy komuś działa się krzywda. Nie bała się, choć już kilka miesięcy temu przyznała, że dostaje groźby śmierci i każdego dnia dziękuje, że wciąż żyje.
Słowa Polki są wyjątkowo niepokojące w obliczu jej tajemniczej śmierci. W poniedziałek, 8 czerwca rano Monika odprowadziła córki do szkoły i wróciła do domu. To tam wieczorem przyjaciel znalazł jej ciało. Przy zwłokach znaleziono telefon kobiety, sznur i nóż. Sugerowano, że może Monika targnęła się na swoje życie. Jej mama od razu, gdy dowiedziała się o śmierci ukochanej córki, postanowiła lecieć do Ekwadoru.
— Chce się spotkać z moją córeczką, z moimi wnuczkami
— mówi łamiącym się głosem Irena Koniuszka. Pokazuje zdjęcia uśmiechniętej Moniki z córkami. Na głowach mają czapki Mikołaja. — To jest zdjęcie z ostatnich świąt Bożego Narodzenia 2025 — dodaje z głośnym westchnieniem.
Mama Moniki Silvy poleciała do Ekwadoru
Mama Moniki nie wie, co wydarzyło się w Ekwadorze. — Wiem tyle, co od zięcia i z mediów — mówi przejęta. — Co tam się stało? — pyta zdruzgotana. Dla pani Ireny najważniejsze jest teraz, jak najszybsze dotarcie do wnuczek. Już wyleciała z Polski.
Znajomi i współpracownicy Moniki sugerują, że kobieta nie mogła sama się targnąć na swoje życie. — Ona była fighterką — mówi znajoma, która poznała Monikę w Ekwadorze.
— Podziwiałam ją za to, co robi i śledziłam jej poczynania. Była bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Moim zdaniem nie popełniłaby samobójstwa
— dodaje.
Po śmierci Moniki w Montañita przywoływane są jej słowa o grożącym jej niebezpieczeństwie. Mieszkańcy żądają przeprowadzenia drobiazgowego dochodzenia, które pozwoli wyjaśnić zarówno okoliczności śmierci Polki, jak i gróźb, które dostawała w ostatnich latach w związku ze swoją działalnością. Śmierć Moniki, która była znaną w Ekwadorze osobą, wstrząsnęła mieszkańcami, a organizacje międzynarodowe już zaapelowały o wyjaśnienie tej podejrzanej śmierci.
Monika zaledwie kilka dni przed śmiercią publikowała w swoich mediach społecznościowych zdjęcia z córkami. Była na nich szczęśliwa. ”Dziękuję życie za te ostatnie dni pełne czystego błogosławieństwa” — napisała 26 kwietnia.
/7
Bogdan Hrywniak/newspix.pl, Facebook
Irena Koniuszek, mama Moniki Silvy, polskiej aktywistki mieszkającej w Ekwadorze.
/7
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Monika była szczęśliwą mamą dwóch córeczek.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







