— Po ich przejściu grządki wyglądają jak po nalocie szarańczy — mówią zrezygnowani ogrodnicy. Pani Kazimiera Niemiec z Dobrego Miasta przyznaje, że wraz z mężem liczyła na to, że sroga zima wyeliminuje szkodniki. — Ależ skąd. Wypełzają jeden za drugim — relacjonuje emerytka. Jak mówi, jej małżonek kupił w sklepie ogrodniczym specjalny niebieski proszek na ślimaki, a ten odstraszył żarłoczne stworzenia. — Na razie mam nadzieję, że tę inwazję powstrzymaliśmy — dodaje nasza rozmówczyni.
Niektórzy działkowcy walczący z plagą nagich ślimaków sięgają po sól kuchenną, jednak jak sami przyznają, ta metoda ma poważną wadę — sól niszczy glebę, co może negatywnie wpłynąć na przyszłe uprawy.
Nagie ślimaki żerują nocą. Mało co zostaje na grządkach
Nagie ślimaki szczególnie aktywne są nocą. — W ubiegłym roku wyżarły mi sałatę i ogórki, musiałam dwa razy odsiewać — wspomina pani Kazimiera. — Są takie obrzydliwe, że jak je zbieram, to zakładam gumową rękawicę — dodaje działkowiczka.
Najczęściej spotykanym gatunkiem ślimaka w polskich ogrodach jest pomór czarniawy. Te mięczaki mogą osiągać nawet 20 cm długości i żyć do czterech lat. W Polsce nie są objęte ochroną gatunkową, co oznacza, że ogrodnicy mogą z nimi walczyć bez żadnych ograniczeń.
/7
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Pani Kazimiera miała nadzieję, że tegoroczne mrozy zniszczyły ślimaki.
/7
Hrywniak Bogdan / newspix.pl
Niestety ślimaki niszczą uprawy działkowców.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









