Biała Podlaska. Mieszkańcy bloku, w którym mieszkał artysta: “rozpoznaliśmy, kto zginął, po spodniach w kratkę”

0
4

Do tego makabrycznego morderstwa doszło w poniedziałek około godz. 10.00. Zabójca działał bez skrupułów i bez strachu. Wybrał ruchliwe, pełne ludzi miejsce.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sąsiedzi zabitego w Białej Podlaskiej artysty z Rosji nie wiedzieli, kim był

— Z jednej strony jest blok. Z drugiej parkingi i ciąg pawilonów handlowych. 30 metrów od tego miejsca jest piekarnia. Ludzi tu zawsze dużo chodzi — opowiada “Faktowi” jeden z mieszkańców Białej Podlaskiej.

To nie przeszkodziło zabójcy. Dogonił Siemiona Skrepetskiego i strzelił mu kilka razy w głowę. Artysta był na spacerze z psem. Przerażony zwierzak uciekł. Jeden z mężczyzn złapał go kilka ulic dalej. Znał go ze wspólnych spacerów. Odprowadził go pod blok, w którym mieszkała rodzina z Rosji.

Artysta razem ze swoimi bliskimi wprowadził się kilka lat temu do jednego z bloków także przy ul. Królowej Jadwigi, oddalonego od miejsca zbrodni o kilkaset metrów.

— Mniej więcej 4 lata temu się pojawili. Zamieszkali na ostatnim piętrze. Dwójka dorosłych i czworo czy pięcioro dzieci. Jeden syn i reszta córki, w wieku licealnym — mówią “Faktowi” mieszkańcy bloku.

Rodzina żyła spokojnym życiem, nie wdając się w głębsze relacje z innymi mieszkańcami, dbając o zachowanie prywatności. Łamaną polszczyzną mówili “dzień dobry” i na tym relacje z sąsiadami się kończyły.

— Myśleliśmy, że to Ukraińcy. On wyglądał na artystę. Chodził kolorowo ubrany, czasem wynosił na plac zabaw tu obok te swoje obrazy. Ustawiał, fotografował i potem chował — dodają sąsiedzi.

Rodzina artysty regularnie chodziła na spacery z psem. Mieli też kota. Często Siemion Skrepetski i jego żona jeździli rowerami, które ciągle stoją pod blokiem. Jeden z nich ma zamontowany na bagażniku specjalny kontener, w którym zwykle podróżował ich pies.

— Dopiero po wszystkim dowiedzieliśmy się, kim był nasz sąsiad. Z internetu. A że to on zginął, zorientowaliśmy się od razu, widząc go tam leżącego na trawniku. Szliśmy wtedy na zakupy. Przechodziliśmy obok zwłok i poznaliśmy sąsiada. Po spodniach w kratkę — mówią małżonkowie, mieszkający w bloku zamordowanego.

Kilka godzin po zbrodni w bloku, w którym mieszkała rosyjska rodzina, zaroiło się od policji. Przyjechało kilka cywilnych aut, w tym bus. Bliscy zamordowanego musieli się szybko spakować, zabrać najpotrzebniejsze rzeczy do furgonetki i zostali wywiezieni w bezpieczne miejsce. W tej chwili mieszkanie jest puste.

Tragiczna śmierć posła Łukasza Litewki. Zapadła decyzja w sprawie kierowcy

Wszystko zatrzęsło się w ułamku sekundy. Ewakuacja w kopalni Budryk

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl