Miało być historyczne zwycięstwo i demonstracja siły Stanów Zjednoczonych. Tymczasem krytycy porozumienia twierdzą, że największym beneficjentem planowanego układu może okazać się właśnie Iran. W grę wchodzą miliardy dolarów, przyszłość programu nuklearnego i kontrola nad jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Szczegóły umowy wywołują coraz większe emocje.
Trump ogłosi sukces. Krytycy twierdzą, że Iran zyska więcej niż USA
Porozumienie pokojowe, które ma zostać podpisane w piątek w Bürgenstock, przez zwolenników Donalda Trumpa przedstawiane jest jako dowód skuteczności jego polityki. Jednak przeciwnicy umowy przekonują, że rzeczywisty bilans może wyglądać zupełnie inaczej.
Gdy Stany Zjednoczone i Iran podpiszą porozumienie, Donald Trump ponownie będzie mógł przedstawić się jako polityk, który zakończył kolejny konflikt. Zdaniem krytyków dokumentu szczegółowa analiza pokazuje jednak, że pozycja USA może być słabsza niż przed wojną, podczas gdy irański reżim otrzyma nowe możliwości działania.
Według nich głównym osiągnięciem porozumienia ma być ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Jednocześnie wiele wcześniejszych postulatów Waszyngtonu miało zostać odsuniętych na dalszy plan.
Los irańskiej opozycji schodzi na dalszy plan
Krótko po rozpoczęciu wojny Trump deklarował: “To największa szansa dla narodu irańskiego na odzyskanie swojego kraju”. Dziś, jak wskazują krytycy porozumienia, kwestia zmian politycznych w Iranie nie odgrywa już istotnej roli. Prezydent USA podkreśla, że “całkiem dobrze” dogaduje się z synem ajatollaha Alego Chameneiego, Mudżtabą Chameneim, i nie zamierza ingerować w sprawy wewnętrzne kraju.
Takie podejście budzi sprzeciw części irańskiej opozycji. Porozumienie nie przewiduje gwarancji uwolnienia więźniów politycznych ani ograniczenia stosowania kary śmierci. Tymczasem, według organizacji monitorujących sytuację w Iranie, tylko od 18 marca stracono co najmniej 20 osób.
Iran zachowa kontrolę nad Cieśniną Ormuz
Jednym z kluczowych punktów porozumienia jest przywrócenie swobodnego ruchu przez Cieśninę Ormuz, strategiczny szlak transportu ropy naftowej. Jednak Teheran ma nadal zachować znaczący wpływ na funkcjonowanie tego korytarza. Irańskie władze nie wykluczają pobierania opłat za korzystanie z zabezpieczanych przez siebie szlaków żeglugowych.
Mehdi Mohammadi, doradca głównego irańskiego negocjatora, stwierdził: “Świadczymy usługi takie jak bezpieczeństwo, nawigacja i ochrona. Jest oczywiste, że usługi te nie są darmowe nigdzie na świecie i że pobierane są za nie opłaty”. Tylko Iran i Oman mają prawo pobierać te opłaty.
Ajatollahowie doskonale wiedzą, że mają przewagę. Jeśli coś pójdzie nie tak z umową, mogą w każdej chwili ponownie zamknąć drogę. Rakiety, miny i motorówki są najwyraźniej nadal dostępne w dużych ilościach.
Wciąż pozostają pytania o program nuklearny
Szczególne kontrowersje budzą kwestie związane z irańskim programem nuklearnym. W porozumieniu nie znalazły się wcześniejsze amerykańskie postulaty dotyczące pełnego przekazania zapasów wzbogaconego uranu. Według informacji pojawiających się wokół negocjacji Trump miał również dopuścić możliwość skrócenia okresu ograniczeń dotyczących wzbogacania uranu z 20 do 15 lat.
Irańskie władze deklarują jedynie rezygnację z budowy broni jądrowej. Mahmoud Barimani, ambasador Iranu w Szwajcarii, mówił niedawno: “Fatwa, nasz dekret religijny wydany przez naszego upadłego przywódcę, zabrania nam używania bomb atomowych”. Problemem pozostaje jednak możliwość niezależnej weryfikacji faktycznego stanu irańskiego programu nuklearnego.
Setki miliardów dolarów mogą trafić do Iranu
Kolejnym punktem spornym jest utworzenie funduszu odbudowy i rozwoju o wartości 300 miliardów dolarów. Formalnie środki mają pochodzić od prywatnych inwestorów z USA, państw Zatoki Perskiej, Azji, Ameryki Południowej i Afryki. Krytycy zwracają jednak uwagę, że znaczną częścią dużych projektów infrastrukturalnych w Iranie zarządza Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Ich zdaniem oznacza to, że część pieniędzy może pośrednio zasilić struktury odpowiedzialne za utrzymywanie obecnego systemu władzy.
Dodatkowo porozumienie przewiduje odblokowanie około 24 miliardów dolarów zamrożonych aktywów oraz złagodzenie części sankcji gospodarczych. Dzięki temu Iran mógłby ponownie zwiększyć eksport ropy na światowe rynki.
Kosztowna wojna dla Stanów Zjednoczonych
Według krytyków porozumienia Stany Zjednoczone poniosły ogromne koszty militarne, nie uzyskując trwałych korzyści strategicznych. Szacunki mówią o wydatkach rzędu około 113 miliardów dolarów. Dodatkowo konieczna ma być odbudowa części infrastruktury wojskowej oraz uzupełnienie zapasów uzbrojenia. Poważnych napraw wymagać ma także lotniskowiec USS “Gerald R. Ford”, który według doniesień ma spędzić długi czas w stoczni.
Czy Iran wyjdzie z kryzysu silniejszy?
Podsumowując: Trump nie zyskał absolutnie nic na tej wojnie. Znalazł się z powrotem tam, gdzie był przed wojną: w obliczu otwartej Cieśniny Ormuz. Jedyna różnica polega na tym, że reżim w Teheranie jest jeszcze bardziej ugruntowany i wzbogacony o dziesiątki miliardów dolarów, co może stanowić nowe zagrożenie.
Największe obawy dotyczą tego, jak Teheran wykorzysta nowe środki finansowe. Instytut Badań nad Wojną (ISW) ostrzega: “Iran prawdopodobnie wykorzysta znaczną pomoc gospodarczą na odbudowę swojego programu rakietowego, dronów i nuklearnego, a także swojej osi oporu”.
W ocenie przeciwników porozumienia Donald Trump miał doprowadzić do osłabienia irańskiego reżimu. Zamiast tego, ich zdaniem, może pozostawić po sobie sytuację, w której Teheran zachowa strategiczne atuty, odzyska dostęp do miliardów dolarów i umocni swoją pozycję w regionie.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Guido Felder
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



