49-latek zabił nożem teścia Tadeusza B. († 80 l.) i ciężko ranił 76-letnią teściową. Wpadł po czterodniowej policyjnej obławie. Ludzie wreszcie mogą spokojnie pójść na spacer i na zakupy. Domów nie trzeba już ryglować. Teraz chętniej rozmawiają z dziennikarzami.
Obława na Dariusza R. zakończona. Zatrzymanie tuż obok domu. Sąsiedzi odetchnęli
— Czujemy wielką ulgę — mówią jego sąsiedzi Wiesław i Jacek. — Cieszymy się, że Darka złapano. Tylko teściów jego żal. Tadeusz B. (80 lat) był takim spokojnym człowiekiem, dusza człowiek i super fachowiec. Hydraulikiem był, ludziom pomagał. Można powiedzieć, że to typ szachisty, zanim coś zrobił, to się trzy razy zastanowił. Wątpię, aby Tadeusz zainicjował jakiś konflikt. Teściowie by Darkowi nieba przychylili, byli już na emeryturach, kiedyś to jeszcze gospodarstwo mieli. Co temu człowiekowi do głowy strzeliło, że ich nożem zaatakował? Pan Bóg jeden wie.
— Wreszcie wróci życie do Mierzawy, przez 37 lat jak tu mieszkam, to w naszej wsi czegoś takiego nie było. Nie przypuszczałem, że nasza wioska będzie na ustach całej Polski — dodaje pan Jacek.
W poniedziałek (22 czerwca) strach opuścił mieszkańców. Zniknęły helikoptery krążące od piątku nad ich domami, drony i psy tropiące groźnego przestępcę. Dokładnie o godz. 12.27 Dariusza R. pojmano. Wyprowadzono go z zagajnika leśnego tuż obok jego własnego domu.
“Był zamknięty, ale przebiegły”. Ludzie nie mają dobrego zdania o Dariuszu R.
Sąsiedzi od lat mieli wobec Dariusza R. mieszane odczucia. Z jednej strony — spokojny, cichy, z drugiej — trudny do rozszyfrowania.
— Patrzył człowiekowi w oczy, a i tak robił swoje. Taki przebiegły i chytry był — mówi kobieta, która znała go od młodzieńczych lat. — Nie utrzymywał za bardzo kontaktów z ludźmi. Na spotkania wiejskie przychodził tylko, jak miał interes. Jego żona biologii uczyła w pobliskiej szkole, spokojna kobieta, aż się dziwiliśmy, że była z nim.
Inni dodają, że nie bez powodu rozstał się z policją. — Mówili, że miał problemy… A z policji też go przecież nie bez powodu zwolnili — słyszymy we wsi. — Pracował w garnizonie w Sędziszowie, w Kielcach, a ostatnio w ochronie — mówią ludzie, sugerując, że mógł mieć problemy psychiczne.
Dariusz R. lubił survival. “Wiedział, jak zmylić tropy psów”
Największą zagadką jest to, gdzie Dariusz R. ukrywał się przez kilka dni. Mieszkańcy są przekonani, że nie odchodził daleko.
— Wyciągnęli go z lasku koło domu. On cały czas był tutaj — relacjonuje jedna z mieszkanek. — Ludzie mówią, że przemieszczał się rzeką, żeby zmylić tropy psów. Znał te miejsca jak własną kieszeń. Interesował się survivalem, chodził po lasach, budował szałasy. Wiedział, jak się ukrywać. Może miał gdzieś pochowane jedzenie, może był przygotowany…
Inni dodają, że Dariusz R. wpadł właśnie w poniedziałek, bo po czterech dniach ukrywania się w lesie musiał zaopatrzyć się w prowiant.
— Kupował jedzenie z przejeżdżającego sklepu samochodowego. Ktoś dał cynk policji — słyszymy od kobiety z okolicy.
To właśnie kierowca tego auta mógł powiadomić policję. Przed 12.00 w poniedziałek zrobiło się ogromne poruszenie. Tłumy policjantów z bronią zaczęły jeszcze mocniej przeczesywać lasy wokół remizy strażackiej, a kilka minut później przemieściły się w okolice domu Dariusza R. O godz. 12.27 wyprowadzono poszukiwanego przestępcę z zagajnika obok rodzinnego domu. “Fakt” był tego naocznym świadkiem.
Zatrzymanie Dariusza R. Prokuratura bada motyw i kulisy zbrodni
Prokuratura jest jednak ostrożna, aby potwierdzić te przypuszczenia. — Okoliczności zatrzymania Dariusza R. są dopiero badane. Sprawdzimy też, czy ktoś mu pomagał, czy radził sobie sam — podkreśla Daniel Prokopowicz, rzecznik prokuratury Okręgowej w Kielcach. — Mężczyzna trafił na badania, we wtorek (23 czerwca), zaplanowano z nim czynności w prokuraturze, wtedy usłyszy zarzuty i zostanie przesłuchany jako podejrzany. Nie wiemy, czy będzie chciał składać wyjaśnienia. Mamy nadzieję poznać motywy jego działania. Na ten moment mogę dodać, że 76-letnia teściowa sprawcy została wybudzona po operacji. Złożyła wstępne zeznania.
Mieszkańcy Mierzawy są wstrząśnięci tym, co się stało. — Teraz trzeba nam będzie pójść na pogrzeb, pożegnać Tadeusza. To był bardzo dobry człowiek. Taki, co by krwi z palca oddał za kogoś — mówi wzruszona krewna rodziny. Obawia się innego scenariusza. — Żeby tylko Darka nie uznano za niepoczytalnego… On musi odpowiedzieć za to, co zrobił. Najważniejsze, że go złapali. Niech temu Darkowi wymierzą najsurowszą karę, to będzie sprawiedliwie — mówią.
Koniec obławy po zbrodni w Mierzawie. Wyprowadzili podejrzanego prosto z lasu. “Zatrzymany”
Tak złapali podejrzanego o morderstwo z Mierzawy. “Fakt” na miejscu obserwował moment zatrzymania
/10
Policja Świętokrzyska/Facebook
W poniedziałek o godz. 12.23 wyprowadzono Dariusza R. z zagajnika obok jego domu.
/10
Materiały policyjne
Dariusz R. prowadzony przez policjantów.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







