Rok temu w Starej Wsi Tadeusz Duda urządził rzeź rodzinie: mój zięć okazał się potworem

0
3

Stara Wieś to malownicza miejscowość w Małopolsce. Jednak już na zawsze będzie się kojarzyła z okrutną zbrodnią. Rok temu, 27 czerwca, Tadeusz Duda († 57 l.), skonfliktowany z całą rodziną, postrzelił teściową Elżbietę (76 l.), a później zastrzelił córkę Justynę i jej męża Zbigniewa, bo sprzeciwiali się przemocy, którą zgotował całej rodzinie.

Po pięciu dniach obławy morderca popełnił samobójstwo w lesie pod Ostrą. Prokuratura dotąd nie zamknęła śledztwa. Czeka na opinię psychologiczną sprawcy tego okrucieństwa. “Fakt” rozmawiał z teściami Tadeusza Dudy. Opowiedzieli nam, jak wygląda ich życie rok po tej niewyobrażalnej zbrodni.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rok po tragedii w Małopolsce. Jak dziś żyją teściowie sprawcy?

Elżbieta i Feliks Talarczykowie byli teściami Tadeusza Dudy. Zięciowi uchylili nieba. Wybudował się na ich ziemi, ale tego nie doceniał. Był z nimi skłócony. 27 czerwca ub. r. wtargnął do domu teściów i strzelił w brzuch teściowej. Lekarze cudem uratowali ją od śmierci. Straciła nerkę, dotąd zmaga się z bólem.

Talarczykowie nadal mieszkają w Starej Wsi. Spotykamy się przed ich domem. Odetchnęli, chociaż rany — szczególnie te na sercu — jeszcze się nie zagoiły.

— Przez lata nie mieliśmy wstępu do domu Tadeusza, mimo że dzieliło nas tylko kilka metrów. Nigdy nie zrozumiemy, skąd wzięła się w nim taka nienawiść — mówią “Faktowi”

— Dzisiaj czuję się lepiej, ale nigdy nie zapomnę tego, co się stało. Nie ma dnia, żebym nie myślała o wnuczce… Dlaczego on zabił Justynkę, to była jego rodzona córka — mówi poruszona pani Elżbieta.

Zbrodnia w Starej Wsi. “Teraz otworzyło się niebo”

Dopiero po tragedii życie pani Elżbiety i pana Feliksa uległo zmianie. — Wcześniej wnuki nie mogły nas odwiedzać. Teraz jest inaczej — mogą przychodzić, pomagają nam. To dla nas ogromna radość — przyznaje pani Elżbieta. — Jestem na lekach, różnie się czuję, lekarze musieli mi usunąć nerkę, czasem trudno mi się poruszać. Dobrze, że mam jeszcze męża. Wielki żal przez lata nosiłam w sobie, że zięć był taki niedobry, ale teraz wreszcie otworzyło się niebo — dodaje.

Pani Elżbieta i pan Feliks nie ukrywają, że mimo upływu czasu nie rozumieją, dlaczego doszło do tej tragedii. — Nikomu nie wchodziliśmy w drogę, zawsze byliśmy pomocni. Na początku wydawało się, że zięć jest dobrym człowiekiem, ale w błędzie byłem. Okazało się, że mój zięć jest potworem — mówi pan Feliks. — Może, gdyby służby wcześniej zadziałały, nie byłoby tej całej tragedii, nie zabiłby własnej córki, zięcia i nie postrzelił mojej żony. Cieszę się, że nie pochowano go w jednym grobie z Justynką. Nie przeżylibyśmy tego — dodaje.

Grób ich wnuczki tonie w kwiatach

Grób ich wnuczki znajduje się na cmentarzu w Limanowej. Została pochowana ze swoim mężem Zbigniewem. Mogiła tonie w kwiatach i zniczach. Stoi tam też wmurowane białe serce z kamienia z napisami, które przypominają o tym niewyobrażalnym dramacie.

Dziś Talarczykowie marzą tylko o spokoju. — Chcemy, żeby zdrowie wróciło, żebyśmy mogli cieszyć się tym, co zostało. Najważniejsze, że mamy kontakt z wnukami, one zawsze chciały nam pomagać, ale bały się własnego ojca. Teraz wreszcie możemy być razem, to nas trzyma przy życiu — podkreślają.

“Ta nienawiść była w nim od lat”. Krewna Dariusza R. z Mierzawy przerywa milczenie

Poruszający list w miejscu śmierci 13-letniej Wiktorii. “Miałyśmy się razem zestarzeć”

/9

Rafał Klimkiewicz/Edytor, Facebook

Tadeusz Duda postrzelił w ub. roku swoją teściową, panią Elżbietę. Jej mąż pan Feliks modlił sie, by jego żona przeżyła.

/9

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Feliks i Elżbieta Talarczykowie każdego dnia ubolewają, jaki wielki dramat wyrządził rodzinie ich zięć Tadeusz Duda.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl