Czy Stany Zjednoczone rzeczywiście mogą ograniczyć swoje zaangażowanie w Europie? Czy Ukraina ma jeszcze szansę na członkostwo w NATO? I dlaczego, zdaniem Jensa Stoltenberga, Władimir Putin już przegrał strategicznie tę wojnę? Były sekretarz generalny NATO w szczerej rozmowie ocenia kondycję Sojuszu, relacje z administracją Donalda Trumpa i wyjaśnia, dlaczego Europa musi jak najszybciej inwestować we własne bezpieczeństwo.
Były szef NATO szczerze o NATO, Trumpie i Ukrainie. “Putin nie osiągnął żadnego ze swoich celów strategicznych”
Jako wieloletni sekretarz generalny NATO (2014–2024) Jens Stoltenberg kierował Sojuszem w czasie wielu międzynarodowych kryzysów. Obecnie pełni funkcję ministra finansów Norwegii. W rozmowie z gazetą “WELT”, która odbyła się w ministerstwie w Oslo, ocenia kondycję NATO i mówi o znaczeniu Europy dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.
WELT: Panie Stoltenberg, czy bezprecedensowe spory w NATO wyrządziły sojuszowi nieodwracalne szkody?
Jens Stoltenberg: Z pewnością wyzwaniem dla sojuszu jest to, że obecnie mamy więcej otwartych sporów niż przez wiele lat. Jestem jednak przekonany, że NATO może pozostać silnym sojuszem transatlantyckim, ponieważ interesy odgrywają rolę. Silne NATO leży w interesie bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone generują 25 proc. światowego PKB, ale razem z Kanadą i Europą reprezentujemy 50 proc. światowego PKB i 50 proc. siły militarnej. I nie chodzi tu tylko o zasoby, ale także o geografię.
WELT: Ze względu na bliskość Rosji?
Jens Stoltenberg: Tak. Norwegia ma granicę lądową z Rosją. A tuż za tą granicą, na Półwyspie Kolskim, znajduje się jeden z największych na świecie arsenałów broni jądrowej. Ta broń nie jest wymierzona w Oslo, lecz w Waszyngton i Nowy Jork. Norwegia pomaga jednak śledzić rosyjskie okręty podwodne opuszczające swoje bazy. Pomagamy we wczesnym ostrzeganiu o wystrzeleniu rakiet i startach samolotów. Podobna sytuacja ma miejsce w Finlandii i wielu innych krajach europejskich. To kluczowe dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Obrona USA zaczyna się na granicy europejsko-rosyjskiej.
WELT: Mimo to Stany Zjednoczone wycofują wojska z Europy. Co to oznacza dla odstraszania? Czy potrzebujemy europejskiego planu B?
Jens Stoltenberg: Myślę, że to pokazuje, jak ważne jest to, co obecnie robimy w Europie: masowe inwestowanie we własne zdolności obronne. Przez wiele lat europejscy sojusznicy wahali się i nie zwiększali wydatków na obronę. Po pełnej inwazji na Ukrainę sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Coraz więcej sojuszników osiąga cel NATO, jakim jest przeznaczanie 3,5 proc. PKB na podstawowe zadania obronne.
Europa bierze na siebie znacznie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, co zwiększa prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone będą nadal wspierać NATO i sojusz transatlantycki. Jeśli jednak w przyszłości sytuacja się zmieni, tym ważniejsze jest, abyśmy inwestowali w europejskie zdolności obronne.
WELT: Ma Pan duże doświadczenie w kontaktach z Donaldem Trumpem z czasów, gdy był Pan sekretarzem generalnym NATO. Czy pieniądze są kluczem do utrzymania go po stronie sojuszu?
Jens Stoltenberg: Oczywiście, istnieją poważne różnice zdań między USA a Europą w kwestiach handlu, klimatu, a także bezpieczeństwa. Nie lekceważę tych wyzwań. Uważam jednak, że najważniejszą rzeczą, jaką Europa może zrobić, aby utrzymać sojusz transatlantycki i zapewnić zaangażowanie USA, nawet pod rządami prezydenta Trumpa, jest zwiększenie inwestycji. I właśnie to robimy. Niemcy są obecnie na dobrej drodze, aby stać się największym europejskim inwestorem w obronność…
WELT: …a mimo to krytyka Donalda Trumpa często jest skierowana konkretnie przeciwko Niemcom.
Jens Stoltenberg: Zgadza się. Nie twierdzę, że to rozwiązuje wszystkie problemy, ale rozwiązuje jeden istotny. Niezależnie od tego, co myślimy o prezydencie Trumpie i jego stanowiskach w wielu kwestiach, przesłanie ze strony Stanów Zjednoczonych, sformułowane przez kilku prezydentów USA – że Europa musi wydawać więcej pieniędzy i że potrzebny jest sprawiedliwy podział obciążeń w ramach sojuszu – jest uzasadnione. To było również moje główne przesłanie, gdy byłem sekretarzem generalnym.
Krytyka prezydenta Trumpa nie jest skierowana przede wszystkim do NATO. Jest skierowana do sojuszników, którzy nie inwestują w NATO wystarczająco dużo. To się teraz zmienia. To jeden ze sposobów na zmniejszenie ryzyka wycofania się Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie przygotowanie się na przyszłość, w której możemy zaobserwować zmniejszenie zaangażowania USA w bezpieczeństwo Europy.
WELT: W swojej książce “On My Post” cytuje Pan byłą kanclerz Niemiec Angelę Merkel, która ostrzegała Pana przed ciągłym pozwalaniem Stanom Zjednoczonym na realizację swoich celów w NATO. Jak postrzega Pan to dziś? Czy Europa nie jest obecnie zbyt skupiona na zadowalaniu Donalda Trumpa?
Jens Stoltenberg: NATO to sojusz 32 państw i uważam, że ważne jest, aby pojedynczy sojusznik nie zawsze decydował o tym, co inni muszą uzgodnić. Oczywiście, największy sojusznik ma większy wpływ niż mniejsi członkowie. To po prostu fakt. Ale lepiej jest mieć instytucje takie jak NATO, gdzie wszyscy siedzą przy tym samym stole i mają dostęp do tych samych informacji. W przeciwnym razie mocarstwa miałyby jeszcze więcej do powiedzenia. Niektóre państwa NATO niedawno jasno wyraziły swoje stanowisko w sporach z USA, np. w sprawie Grenlandii. Europejscy sojusznicy jasno dali do zrozumienia, że grożenie innemu sojusznikowi jest niedopuszczalne.
WELT: Szczyt NATO odbędzie się za kilka dni. Czy obawia się Pan, że różnice zdań w sojuszu ponownie zostaną tam upublicznione?
Jens Stoltenberg: Mam nadzieję, że szczyt będzie silnym sygnałem jedności w NATO. Że pomimo różnic i nieporozumień jesteśmy w stanie wspólnie stawić czoła najważniejszym zagrożeniom i wyzwaniom, przed którymi stoimy. I że wyślemy sygnał wsparcia Ukrainie. Nie znam szczegółów przygotowań, ale jestem przekonany, że Sekretarz Generalny Mark Rutte i wiele rządów w Europie i Ameryce Północnej ciężko pracują, aby osiągnąć ten cel. Mam nadzieję, że im się to uda.
WELT: Jeśli chodzi o Ukrainę, szczyt G7 wydaje się przywoływać nową nadzieję na dalsze wsparcie USA i postęp w dążeniu do sprawiedliwego pokoju. Czy podziela Pan ten optymizm?
Jens Stoltenberg: Jestem bardzo ostrożny w spekulacjach, ponieważ wojny są z natury nieprzewidywalne i nikt nie może dokładnie powiedzieć, jak i kiedy ta wojna się skończy. Wiemy jednak, że im większego wsparcia udzielimy Ukrainie, tym szybciej ta wojna może się zakończyć – i tym bardziej prawdopodobne jest, że zakończy się w taki sposób, że Ukraina pozostanie niepodległym, demokratycznym krajem w Europie. To ważne dla Ukrainy. To ważne dla nas wszystkich. Uważam również, że kluczowe jest uznanie, że masowa inwazja na Ukrainę była strategiczną porażką prezydenta Putina.
Były szef NATO: “Nie sądzę, żebyśmy mogli zmienić zdanie Putina”
WELT: W jaki sposób?
Jens Stoltenberg: Nadal nie kontroluje Donbasu, a Ukraina jest bliżej Europy niż kiedykolwiek. Finlandia i Szwecja przystąpiły do NATO w bezpośrednim wyniku inwazji. Putin nie osiągnął więc żadnego ze swoich celów strategicznych, mimo że Rosja płaci za to wysoką cenę. Ukrainie udało się nie tylko wyzwolić część swojego terytorium i powstrzymać dalsze rosyjskie postępy, ale także narzucić Rosjanom wysokie koszty. Musimy nadal ich w tym wspierać, ponieważ to najlepszy sposób na stworzenie warunków do negocjowanego rozwiązania.
Nie sądzę, żebyśmy mogli zmienić zdanie Putina. Nadal chce kontrolować Ukrainę. Ale wierzę, że możemy zmienić jego kalkulacje. W pewnym momencie zda sobie sprawę, że nie wygra na polu bitwy i będzie musiał usiąść do stołu negocjacyjnego.
WELT: W czasie, gdy pełnił Pan funkcję sekretarza generalnego NATO, intensywnie zabiegał Pan o zbliżenie Ukrainy do członkostwa w Sojuszu. Dziś wydaje się, że ten scenariusz nie jest już aktualny.
Jens Stoltenberg: O ile wiem, członkostwo w NATO nie jest w planach na najbliższą przyszłość, ponieważ niektórzy z głównych sojuszników NATO go nie popierają. Ukraina jest jednak bliżej sojuszu niż kiedykolwiek wcześniej. Kraje NATO wyposażają, szkolą i współpracują z armią ukraińską. NATO zapewnia obecnie ramy dla większości wsparcia dla Ukrainy, w tym dla PURL, programu NATO dostarczającego Ukrainie nowoczesną broń. Z zadowoleniem przyjmuję ten fakt. Powinniśmy teraz skupić się na mobilizacji maksymalnego wsparcia dla Ukrainy.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Welt.de. Jego autorem jest Lara Jakel
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







