Do zaginięcia Zdzisława B. doszło wieczorem w środę, 1 lipca. Jak opisywali bliscy mężczyzny, około godz. 20.00 na własne żądanie wypisał się z Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka przy ul. Fieldorfa we Wrocławiu, gdzie wcześniej został zabrany przez pogotowie ratunkowe. Od tamtej pory nie było wiadomo, co się z nim stało. Sprawa była poważna. “Jest w ciężkim stanie emocjonalnym i psychicznym” — opisywała w mediach społecznościowych pani Justyna, córka pana Zdzisława.
Wrocław. Pan Zdzisław zaginął po wyjściu ze szpitala. Finał poszukiwań. Rodzina przekazała dobre wieści
Z relacji rodziny wynikało, że pan Zdzisław nie miał przy sobie telefonu ani dokumentów, a w chwili zaginięcia ubrany był w białą koszulkę bez rękawów, czarne krótkie spodenki i klapki. Apel o pomoc w poszukiwaniach i przekazywanie informacji poniósł się echem w mediach społecznościowych. Internauci komentowali i udostępniali wpis córki pana Zdzisława, aby dotarł do jak największej liczby osób.
— Trwają poszukiwania mężczyzny. Są one prowadzone przez komisariat znajdujący się w Kątach Wrocławskich — potwierdził 3 lipca w rozmowie z “Faktem” sierż. sztab. Marek Myśliwiec z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. — Policjanci w tym momencie podejmują też czynności w okolicach szpitala, trwa weryfikacja monitoringu, aby ustalić, gdzie ta osoba mogła się przemieścić — dodał.
Przełom nastąpił popołudniem jeszcze tego samego dnia. “Tata się odnalazł cały i zdrowy, dziękujemy wszystkim z całego serca za pomoc, udostępniania i informacje, a także modlitwy” — przekazała pani Justyna, córka pana Zdzisława.
/1
Łukasz Woźnica / newspix.pl
Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. T. Marciniaka przy ulicy Fieldorfa we Wrocławiu. To tu po raz ostatni miał być widziany pan Zdzisław.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



