Mord na rodzinie ze Skawiny. Jak do niego doszło? Biegły sądowy mówi o “impulsie”

0
3

— Psychopatia nie jest pierwszym tropem, który przychodzi mi do głowy — powiedział w rozmowie z “Faktem” Jan Gołębiowski, psycholog kryminalny, biegły sądowy i założyciel Centrum Psychiatrii Kryminalnej w Warszawie (całość wywiadu niżej, pod filmem). Ekspert opowiedział nam o stanach emocjonalnych osób, które dokonują strasznych czynów wobec swych najbliższych w momencie dużych zmian w życiu prywatnym. — W psychologii i kryminologii nowe sytuacje życiowe należą do czynników kryminogennych — podkreśla Gołębiewski. Zapytany o religijność, z której słynęła rodzina, odpowiedział: — Bywa związana ze sztywnością poznawczą i bardzo rygorystycznym podejściem do zasad. Czasami może pojawiać się tak zwany dysonans psychologiczny — stwierdza. Przypomnijmy, że o zbrodni Polska dowiedziała się 3 lipca. Najpierw o swych obawach dotyczących zniknięcia żony służbom opowiedział jeden z dziadków. Policja weszła do mieszkania w bloku na ul. Niepodległości w Skawinie i znalazła tam cztery ciała: Gabrieli G. († 27 l.), jej zaledwie ośmiodniowej córeczki Luizy, matki kobiety Zofii P. († 59 l.) oraz domniemanego sprawcy zbrodni, Mateusza G. († 35 l.).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tragedia w Skawinie. Czy kryzys psychiczny doprowadził do zbrodni?

“Fakt”: Co jako psycholog kryminalny może Pan powiedzieć o człowieku, który miał dopuścić się takiej zbrodni?

Jan Gołębiowski: Nie znam dokumentacji, nie mam dostępu do wszystkich informacji. Mogę jedynie stawiać ogólne hipotezy. Jedną z nich jest kryzys psychologiczny, potocznie nazywany załamaniem nerwowym. Zazwyczaj nie jest tak, że jedna rzecz doprowadza człowieka do tragedii. To najczęściej efekt wielu czynników, które przez długi czas się kumulują. Można to porównać do plecaka, do którego wkładamy kolejne kamienie. W pewnym momencie ciężar staje się zbyt duży i dochodzi do załamania.

“Fakt”: Wiadomo, że osiem dni przed tragedią mężczyźnie urodziło się pierwsze dziecko. Czy takie wydarzenie mogło mieć znaczenie dla tej tragedii, mogło wywołać jakiś impuls u sprawcy?

Jan Gołębiowski: Paradoksalnie tak. Narodziny dziecka są wydarzeniem bardzo ważnym, ale jednocześnie stanowią ogromną zmianę życiową. W psychologii i kryminologii nowe sytuacje życiowe należą do czynników kryminogennych, czyli takich, które mogą zwiększać napięcie psychiczne i skutkować popełnieniem przestępstwa. Ktoś może bardzo czekać na dziecko, bardzo go pragnąć, a jednocześnie po jego narodzinach poczuć lęk związany z nową rolą, odpowiedzialnością i zmianą dotychczasowego życia. Dla części osób jest to ogromne wyzwanie emocjonalne. W teorii mógł bardzo chcieć tego dziecka, a w praktyce się okazało, że na przykład sobie z tym nie umiał poradzić. Z informacji medialnych wynika, że mogło dojść najpierw do sytuacji konfliktowej z teściową, to wszystko razem mogło stanowić punkt zapalny, który spowodował niekontrolowany wybuch. Teściowie bywają nieraz problemem, ponieważ nie negując ich dobrych intencji, zaczynają się po prostu mieszać w sprawy tak zwanych młodych. Powodów mogło być wiele, np. podejrzenie zdrady i to z obu stron — zarówno sprawca mógł podejrzewać, że dziecko nie jest jego, jak i żona mogła jemu zarzucać zdradę, gdy sama była w ciąży. To oczywiście rozważania czysto hipotetyczne.

Religijność i ogromna presja. Psycholog o ukrytych źródłach napięcia

“Fakt”: Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Mateusz G. był postrzegany jako człowiek spokojny, pracujący, rodzinny i religijny.

Jan Gołębiowski: Bycie osobą, która stawia sobie wysokie wymagania i chce być wzorem dla innych, wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym. Taki człowiek często bierze na siebie ogromną odpowiedzialność. Dochodzi do tego kredyt, utrzymanie rodziny, wydatki związane z narodzinami dziecka, oczekiwania społeczne. Wszystko to może tworzyć bardzo silną presję.

“Fakt”: Rodzina była mocno związana z Kościołem, byli bardzo religijni, a jednak doszło do takiej tragedii?

Jan Gołębiowski: Nadmierna religijność bywa związana ze sztywnością poznawczą i bardzo rygorystycznym podejściem do zasad. Czasami może pojawiać się tak zwany dysonans psychologiczny — sytuacja, gdy człowiek wyznaje określone wartości, ale jego życie nie zawsze z nimi współgra. To może generować dodatkowe napięcie wewnętrzne. Czasem człowiek kumuluje to napięcie, które potem może doprowadzić do jakiegoś wybuchu. Oczywiście nie oznacza to, że religijność prowadzi do przemocy. To jedynie jeden z wielu potencjalnych elementów wpływających na psychikę człowieka.

Masakra w Skawinie: impuls czy zaplanowana zbrodnia?

“Fakt”: Czy możliwe jest, że nagle ujawniła się u tego mężczyzny choroba psychiczna?

Jan Gołębiowski: To jedna z hipotez, którą śledczy zapewne będą analizować. Czasami osoby z otoczenia nie dostrzegają wcześniejszych sygnałów, bo są one subtelne. Mogą pojawiać się dziwne zachowania, izolowanie się, podejrzliwość, przekonanie o spiskach albo nadmierne interpretowanie różnych sytuacji. Dla osób bez przygotowania psychologicznego takie symptomy często nie są oczywiste.

“Fakt”: Najtrudniejsze do zrozumienia jest zabójstwo własnego, wyczekiwanego dziecka. Jak psychologia tłumaczy taki czyn?

Jan Gołębiowski: Psychopatia nie jest pierwszym tropem, który przychodzi mi do głowy. Bardziej wskazywałbym na głęboki kryzys psychiczny. W pewnym momencie agresja może objąć wszystkich znajdujących się w otoczeniu sprawcy. Jeśli mamy do czynienia z bardzo silnym załamaniem, człowiek przestaje postrzegać rzeczywistość w sposób racjonalny. Jedna z hipotez mówi także o tzw. samobójstwie rozszerzonym o zabójstwo, gdy sprawca postanawia “wymazać” nie tylko siebie, ale również swoje najbliższe otoczenie.

“Fakt”: Czy z punktu widzenia psychologa wygląda to bardziej na zaplanowaną zbrodnię, czy nagły wybuch?

Jan Gołębiowski: Na podstawie znanych informacji bardziej prawdopodobny wydaje się impuls i gwałtowny wybuch emocji. Przy starannie zaplanowanej zbrodni sprawca zwykle przygotowuje sobie alibi, zaciera ślady, próbuje upozorować inne okoliczności zdarzenia. Tutaj bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz kryzysu, który nagle wymknął się spod kontroli.

Jak można dokonać zbrodni “w ciszy”? Ekspert tłumaczy zachowanie ofiar

“Fakt”: Wiemy, że ciosy, które zadano ofiarom, były bardzo drastyczne, sprawca użył ciężkiego przedmiotu i ostrych narzędzi. Zabił trzy osoby, to musiało zająć czas. Sąsiedzi mówią, że nie słyszeli wołania “ratunku” — jak to możliwe, by zabić “w ciszy”?

Jan Gołębiowski: Gdy już nastąpił wybuch, to kolejne czyny przychodzą, można powiedzieć, automatycznie. Punktem zapalnym mogła być interakcja z tą teściową. Nie wiemy, jaki przedmiot został użyty do zabójstwa, ale może to wskazywać na to, że to było coś przypadkowego, coś pod ręką. Teściowa mogła zostać zaskoczona przez sprawcę, a drugą ofiarę, która widziała, co się dzieje, mogło po prostu “zmrozić”. W silnym stresie czasem odbiera nam mowę, dlatego powiem tak: można dokonać zbrodni w “ciszy”.

“Fakt”: Po dokonaniu zbrodni sprawca również odebrał sobie życie. Jak można interpretować jego zachowanie?

Jan Gołębiowski: Jednym z możliwych wyjaśnień jest tak zwane samobójstwo “poagresyjne”. Człowiek dokonuje czynu pod wpływem silnych emocji, a później uświadamia sobie jego konsekwencje. Może wtedy dojść do przekonania, że nie jest w stanie dalej żyć z tym, co zrobił. Dochodzi także lęk przed reakcją otoczenia, poczucie winy, wstydu i konfrontacja z własnym czynem.

“Fakt”: Co czeka teraz bliskich ofiar i sprawcy, jak oni sobie z tym poradzą?

Jan Gołębiowski: Bardzo im współczuję. To jedna z najcięższych traum, jaka może spotkać człowieka. Utrata najbliższych w tak dramatycznych okolicznościach pozostawia ślad na całe życie. Te osoby będą potrzebowały długotrwałej pomocy psychologicznej, a być może także psychiatrycznej. Z czasem można nauczyć się funkcjonować z tą stratą, ale nie da się jej całkowicie usunąć. Taka rana pozostaje już na zawsze.

Rozmawialiśmy ze znajomymi ofiar tragedii w Skawinie. Aż trudno uwierzyć. “Taki dobry człowiek”

Zapalał znicz pod blokiem w Skawinie. Przyjaciel Gabrysi i Mateusza opowiedział ich historię


Jeśli potrzebujesz natychmiastowej pomocy, możesz się zgłosić do Ośrodków Interwencji Kryzysowej (OIK), które są w każdym większym mieście. Możesz tam otrzymać pomoc psychologiczną, prawną, materialną. Część OIK-ów jest czynna całą dobę i np. prowadzi noclegownie. POMOC jest bezpłatna! Nie musisz mieć ubezpieczenia.


Jeśli masz uporczywe i silne myśli samobójcze, możesz się także zgłosić do każdego szpitala psychiatrycznego. Tam również nie jest potrzebne ubezpieczenie zdrowotne. W sytuacjach nagłych (o ile powiesz, że to sprawa pilna), lekarz musi Cię przyjąć tego samego dnia.

Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (czynny całodobowo, 7 dni w tygodniu). Dorośli mogą korzystać z bezpłatnego kryzysowego telefonu zaufania 116 123 (czynny 7 dni w tygodniu od 14:00 do 22:00). Spis organizacji pomocowych i więcej informacji znajdziesz na stronie www.samobojstwo.pl.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl