Nagrała pumę przed swoją bramą. “Wydaje mi się, że jest głodna”

0
3

Od środy, 8 lipca, w gminie Polanów podniesiony jest alarm. Wszystko przez pumę, która niespodziewanie, w biały dzień, pojawiła się przed jedną z posesji w miejscowości Karsinka. Dziki kot w godzinach popołudniowych zawędrował przed bramę pani Moniki Żywanowskiej. I pewnie nikt by w to nie uwierzył, gdyby nie fakt, że kobieta zachowała na tyle przytomny umysł, by chwycić za telefon i zrobić zdjęcia.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Niedźwiedź grasował w nocy po Przemyślu. “To jest prawdziwe zgłoszenie”

Puma pojawiła się przed domem w Karsince. Niezwykłe zdjęcia

— Na zdjęciach jest puma, która przyszła pod mój dom, pod moją bramę. Moje psy zaczęły szczekać. Myślałam, że ktoś przyjechał po prostu. A to zobaczyłam właśnie dzikiego kota. Nie mogłam odgonić swoich psów, nie reagowały. Ona w sumie się nie bała. Stała sobie tak po prostu. Próbowałam ją odgonić, ale kompletnie się nie bała. Poczekaliśmy chwilę i sama odeszła — mówi w rozmowie z “Faktem” pani Monika.

Jak dodaje ze śmiechem, nie miała pojęcia, jak ją przegonić. Jedyne, co przyszło jej do głowy, to potraktowanie jej jak zwykłego kota. — Mówiłam po prostu: “Psik, psik!”. Myślałam, że to tak jak z kotem, ale niestety nie zadziałało — mówi.

“Nie była w ogóle agresywna”

Jak twierdzi, zwierzę było sporych rozmiarów, sięgało mniej więcej do kolan i budziło respekt. — Trochę się bałam, bo nie wiedziałam, jak zareaguje. Czy może stanowić zagrożenie dla ludzi? Szczerze powiem, że nie wiem. Nie była agresywna. Wydaje mi się, że jest głodna, bo tak jakby szukała czegoś po krzakach, że może coś znajdzie. Picie sobie znajdzie, bo teraz jest dużo kałuż. Ale jeśli to jest jakieś domowe zwierzę, to może nie umie polować i dlatego podchodzi pod domy — zastanawia się kobieta.

Rozmówczyni “Faktu” podejrzewa, że puma mogła uciec z prywatnej hodowli. — Nie była agresywna, a dzikie zwierzę chyba nie podchodziłoby do domów. Albo by było agresywne wobec zwierząt domowych. A ona nie była w ogóle agresywna — wspomina.

Gmina Polanów powołała sztab kryzysowy

Wcześniej pumę spacerującą pod amboną nagrał też jeden z okolicznych myśliwych. Po pojawieniu się w okolicy pumy burmistrz Polanowa wydał apel do mieszkańców gminy, by nie wchodzili do lasu i na tereny przyległe. Powołano także Gminny Sztab Kryzysowy, który ma się zająć zlokalizowaniem i odłowieniem pumy. Przypadki zaobserwowania drapieżnika należy zgłaszać pod numerami telefonów: 515 151 086, 519 195 848 lub alarmowy 112.

Mieszkańcy okolicznych miejscowości raczej nie boją się spotkania z pumą.

— Puma do naszych domów chyba nie przyjdzie? Tak sądzę. A jeśli tak, to mamy psa. Na pewno narobiłby dużo rabanu, bo jest bardzo czujny, to border collie. Ale raczej się nie boimy — mówi “Faktowi” pani Krystyna, mieszkanka Rekowa.

Ekspert: to kilkumiesięczne zwierzę

Jesienią ub. roku i w styczniu tego roku podobny alarm podniesiono w gminie Będzino, oddalonej od Karsinki o ok. 40 km. Wówczas w lesie fotopułapka uchwyciła dużego dzikiego kota, najprawdopodobniej właśnie pumę. Władze gminy natychmiast wydały pilny komunikat i zaapelowały, by nie wchodzić do lasów i nie wypuszczać zwierząt bez opieki. Czy zwierzę z Będzina i Karsinki to ten sam osobnik? Jak się okazuje, nie. Drapieżnik widziany w Będzinie to była dorosła puma, tymczasem w Karsince zaobserwowano młodego, kilkumiesięcznego kota.

— To kilkumiesięczne zwierzę, z pewnością nie starsze niż rok, o czym świadczą cętki, które u młodych pum zanikają zazwyczaj w wieku 6–8 miesięcy — powiedział “Polityce” prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Badania Ssaków PAN.

“Nie ma powodów do paniki”

Jak stwierdził, niewykluczone, że oba zwierzęta mogą mieć ze sobą coś wspólnego. Być może młody osobnik urodził się na wolności, a matką była samica nagrana w ubiegłym roku.

— Równie dobrze może to być uciekinier z jakiejś hodowli. Trudno w tym momencie powiedzieć cokolwiek pewnego — powiedział “Polityce” prof. Kowalczyk. Zdaniem eksperta nie ma jednak powodów do paniki.

— Zachowanie pumy, które widać na nagraniach, jest typowe dla niedoświadczonego i ciekawskiego osobnika. Nie jest to z pewnością zwierzę oswojone, ponieważ widać, że zachowuje się ostrożnie w obecności człowieka. Nie ucieka jednak od razu, ponieważ kotowate — w tym np. nasze rodzime rysie — nie stronią od ludzi tak jak wilki. Mogą nawet pozostać w pobliżu i ich obserwować — wyjaśnił naukowiec.

/8

Gryń Przemysław / newspix.pl

Drapieżnik pojawił się przed bramą pani Moniki.

/8

Gryń Przemysław / newspix.pl

Puma podeszła pod sam płot.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl