7-latek tonął w aquaparku. Wstrząsające szczegóły. “Nie czuję się winny”

0
3

Do dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 27 lipca, podczas półkolonii pływackich w aquaparku w Łodzi. 7-letni chłopiec — z nieznanych jak dotąd przyczyn — nagle zaczął tonąć, czego nie zauważyli ani ratownicy, ani opiekunowie, ani inne dzieci. Nieprzytomnego chłopca z dna basenu wyciągnął przypadkowy mężczyzna. Dziennikarzom “Uwagi” TVN udało się z nim porozmawiać.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dramat w łódzkim aquaparku. To on zauważył 7-letniego chłopca leżącego na dnie basenu

— Zauważyłem kątem oka, że leży dziecko w takiej nietypowej pozycji na dnie — opisuje pan Mieczysław. Tuż obok chłopca w wodzie miało bawić się troje lub czworo innych dzieci. — Podpłynąłem, pytam: czemu on jest pod wodą tak długo? Oni wzruszają ramionami, nie wiedzą. To szybko zanurkowałem i wyjąłem to dziecko — relacjonuje reporterom “Uwagi”.

Reanimacja dziecka trwała pół godziny. Chłopiec trafił do szpitala w skrajnie ciężkim stanie. Obecnie znajduje się w śpiączce farmakologicznej.

Ustalenia śledczych są wstrząsające — chłopiec z nieustalonych jak dotąd przyczyn przez około trzy minuty miał najpierw wynurzać się i zanurzać, a potem całkowicie zniknął pod wodą na około sześć minut. Jak to możliwe, że nikt tego nie zauważył?

Dlaczego nikt nie zauważył, co dzieje się z dzieckiem? Ratownicy mówią o “zbiegu niefortunnych zdarzeń”

Ratownicy w rozmowie z reporterami “Uwagi” mówią o “zbiegu niefortunnych zdarzeń”, który sprawił, że ani ratownik, ani instruktor, ani inne dzieci niczego nie zauważyły. — To działo się w mało widocznej części basenu, w którym było dużo osób — wskazuje jeden z anonimowych rozmówców.

Według ustaleń prokuratury miejsce, w którym doszło do wypadku, miało być widoczne z co najmniej dwóch stanowisk ratowniczych, a opiekę nad dziećmi sprawowała także instruktorka i praktykantka, która tego dnia była pierwszy dzień w pracy. Z materiału “Uwagi” wynika, że dla pracujących wówczas dwóch ratowników to też były jedne z pierwszych dyżurów.

Szef Akademii Pływania zabrał głos. “Nie czuję się winny”

— Ja na pewno mogę powiedzieć, że nie czuję się winny — mówi “Uwadze” Milan Wilhelmi z Akademii Pływania, która była organizatorem półkolonii pływackich, podczas których doszło do dramatu. To firma z ponad 20-letnim doświadczeniem.

Mam poczucie, że jako organizator dopełniłem wszelkich starań, zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, dobrą praktyką, z przepisami starałem się zorganizować tutaj ten system bezpieczeństwa

— zapewnia mężczyzna.

Wskazuje, że wnioski zostaną wyciągnięte po analizie wszystkich materiałów, w tym nagrań monitoringu. Akademia nie przerywa kursów pływania.

Milan Wilhelmi przyznaje, że ma świadomość tego, co mogą czuć rodzice poszkodowanego 7-latka, bo sam jest ojcem trójki dzieci. Jak opisuje, gdy ojciec chłopca przyjechał odebrać starszego z synów, nie byli w stanie zbyt długo rozmawiać.

(Źródło: “Uwaga” TVN)

/3

Mikołaj Zacharow / newspix.pl

Aquapark Fala w Łodzi. Tu doszło do dramatu.

/3

Grzegorz Niewiadomski / newspix.pl

Poszkodowany chłopiec trafił pod opiekę specjalistów z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl