“Głupi, bezgranicznie głupi”. Ojciec kierowcy nie przebiera w słowach po śmierci 9-latka

0
2

Jakub Sz. mieszka w Starokrzepicach, kilka kilometrów od miejsca tragedii. 30 lipca trafił do aresztu m.in. pod zarzutem spowodowania śmiertelnego wypadku i prowadzenia pod wpływem narkotyków oraz złamania sądowego orzeczenia. Okazało się, że od 8 lipca na Jakubie Sz. ciążył sądowy zakaz prowadzenia pojazdów na okres 5 lat. Powodem była kara wymierzona przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Jakub Sz. w ub. roku kierował pod wpływem narkotyków i uciekał przed policją. Sąd nie zamknął go do więzienia. Teraz grozi mu od 5 do 20 lat więzienia.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rodzice Jakuba Sz. są zdruzgotani wiadomościami, które napływają do nich od kilku dni. — Głupi, bezgranicznie głupi. Zmarnował sobie życie, nam, rodzinie chłopca, nie wyobrażam sobie tej matki ojca tego chłopca, nawet tych zdjęć z wypadku nie oglądam — mówi Zbigniew Sz. (75 l.). Ojciec kierowcy w rozmowie z “Faktem” nie może powstrzymać łez. Jakub Sz. jest najmłodszym z trójki dzieci. — W tej chwili mam dwoje dzieci, jego już nie mam — prostuje. Najstarszy syn ma 52 lata, od 15 lat w Anglii jest kierowcą tirów. Córka mieszka po sąsiedzku. Najmłodszy jest Jakub i to on przysparza rodzinie problemów.

Wypadek w Kuźnicy Starej. Ojciec kierowcy wyrzeka się syna

— O niego już mi nie chodzi, tylko o tego chłopczyka — bije się z myślami Zbigniew Sz. — Zapier… jak idiota, po narkotykach, co o takim człowieku można powiedzieć? — zawiesza głos. — Myślę o tym dziecku, co ono winne, skur…, stary idiota. Łatwo się z tego nie wywinie — dodaje. Po wypadku w Kuźnicy Starej późnym wieczorem policja przyjechała na przeszukanie domu. — Było ich trzech, jeden z drogówki i dwóch z kryminalnego. Szperali, szukali, nic nie znaleźli. Policjant zapytał mnie, czy nie poznałem, że syn brał narkotyki? Mam 75 lat, nawet jointa w ręce nie trzymałem. Jak miałem poznać, że jest naćpany? — przyznaje ze wstydem ojciec Jakuba Sz.

9-latek zginął pod kołami BMW. Rodzina liczyłą, że Jakuba Sz. się ustatkuje

Jakub Sz. pomieszkiwał u rodziców. Ojciec kierowcy mówi, że syn przychodził jak do hotelu. Najeść i przespać się. Nie było go całymi dniami. Niedawno wrócił z pracy w Niemczech. Przyznaje, że liczył na to, że jego syn wreszcie się ustatkuje. — Opiekował się na zmianę z kolegą starszym, schorowanym mężczyzną. Można powiedzieć posługa, odpowiedzialność za tego chorego człowieka. Umyć, ubrać i nakarmić. Syn ma dobre serce, dobry charakter, tylko jest głupi — uważa ojciec Jakuba Sz. Wspomina, że w maju kupił sobie BMW. Przyjechał autem z Niemiec. Pochwalił się. Ojciec po cichu liczył, że syn wreszcie ustatkuje się. Wynajmie w Niemczech mieszkanie i założy rodzinę. — Fajne auto, pewnie, że nie pierwszej młodości, ale na początek mogło być. Auto zostało zarejestrowane na mnie — dodaje. Nie chce jednak powiedzieć, czy to miało związek z toczącym się postępowaniem w sądzie za zdarzenie sprzed roku i niedawnym orzeczeniem o zakazie prowadzenia pojazdów. Mówi, że chodziło o ubezpieczenie.

Tragedia w Kuźnicy Starej. Ojciec kierowcy wprost: nie będę go odwiedzał

Zbigniew Sz. wspomina też o innych niepokojących incydentach. — Rozbił kiedyś moje auto. Kosztowało mnie to kupę kasy. Holowanie na policyjny parking, złomowanie, bo samochód do niczego się nie nadawał. Dostałem za nie 300 zł. Syn wtedy dachował. Jakoś szczęśliwie wychodził z każdej kraksy. Gdyby go przykuło do łóżka, może miałby jakąś refleksję. Jemu zawsze się udawało — relacjonuje.

Nie znajduje żadnych słów na usprawiedliwienie swego syna. — Zrobić taką krzywdę, tego nie mogę objąć umysłem. On miał zawsze takie ciągotki. Jemu imponowało takie środowisko. Szybki biznes, duże pieniądze, takie rzeczy kręciły go — dodaje. — Jak dostanie 10 lat, nie dożyję, gdy wyjdzie na wolność. Nie będę go odwiedzał w więzieniu. Nie chcę go znać — mówi roztrzęsiony.

“Ludzie palili się żywcem, nie mogliśmy nic zrobić”. Wstrząsające zeznania świadka w procesie Sebastiana M.

Mieli trafić do aresztu. Wiemy, co się stało z trzema kolegami Żaka

/12

Dawid Markysz / Edytor

Doprowadzenie Jakuba Sz. (39 l.) do prokuratury. Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty.

/12

Dawid Markysz / Edytor

Jakub Sz. (39 l.) przyznał się do zarzutu spowodowania śmiertelnego wypadku, jazdy pod wpływem środków odurzających. Złamał też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl