Do zdarzenia doszło pod koniec ubiegłego tygodnia w Gliwicach na Śląsku. Jak relacjonuje podkom. Marzena Szwed z gliwickiej policji, około trzyletnie dziecko bez opieki opuściło mieszkanie i znalazło się na zewnątrz budynku, niedaleko ruchliwej ulicy.
Trzylatek sam na ulicy. To, co służby zastały w jego mieszkaniu, szokuje
Na szczęście chłopca w porę zauważyli ludzie, którzy go znali i powiadomili służby.
— Dziecko wyszło z budynku, ale zostało zauważone przez osoby, które je znały. Od razu odprowadziły malca do mieszkania i zawiadomiły policję — przekazuje Marzena Szwed w rozmowie z “Faktem”.
Na miejsce przyjechał policyjny patrol. — W mieszkaniu funkcjonariusze zastali jeszcze dwoje kolejnych dzieci — niemowlę oraz dziecko w wieku wczesnoszkolnym. W lokalu znajdowała się również ich matka. Kobieta swoim zachowaniem utrudniała prowadzenie czynności. Okazało się, że była pijana. Badanie wykazało ponad 1,7 promila alkoholu — dodaje nadkomisarz Marzena Szwed.
Warunki panujące w mieszkaniu budziły ogromne zastrzeżenia. Dzieci były zaniedbane i brudne. W domu panował wszechobecny bałagan.
— Wezwaliśmy zespół ratownictwa medycznego i pracowników pomocy społecznej. Warunki wskazywały na to, że dzieci trzeba zabezpieczyć w inny sposób. Były bardzo zaniedbane — mówi Marzena Szwed.
Jak informuje policja, matka została przewieziona do izby wytrzeźwień. Po ocenie sytuacji służby podjęły decyzję o natychmiastowym odebraniu jej dzieci. Cała trójka została przekazana do pieczy zastępczej.
Nie tylko dzieci były zaniedbane. Nawet pies wymagał pomocy
Na tym nie koniec. W mieszkaniu znajdował się również pies. Kundelek miał problemy z poruszaniem się.
— Pies utykał, kuśtykał i również został zabezpieczony. Trafił do schroniska dla zwierząt — relacjonuje policjantka.
Teraz śledczy sprawdzają, czy zachowanie rodziców naraziło dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Od wyników postępowania zależy, czy usłyszą zarzuty.
Policja podkreśla, że kluczową rolę odegrali świadkowie, którzy nie byli obojętni, widząc spacerujące po ulicy dziecko. — Gdyby osoby postronne zlekceważyły sytuację, finał mógłby być tragiczny — podkreśla Marzena Szwed.
O włos od tragedii. 3-latek w pieluszce na parapecie w Łodzi. Był sam w domu
5-letni chłopczyk leżał na klatce i wołał o pomoc. Matka i jej partner nie reagowali
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





