Niektórzy uczestniczą w pielgrzymce każdego roku. Krystyna ma 75 lat i w pielgrzymce idzie już po raz 42. Oprócz tego jest wolontariuszką, więc ma do wykonania swoje zadania. — Od kilku lat służę w zaopatrzeniu. Świat bardzo się zmienił i pielgrzymowanie również. Przed transformacją ustrojową było znacznie trudniej. Nie było takiego dostępu do sprzętu czy odzieży przeciwdeszczowej. Dziś świeże produkty przewożone są w samochodzie-chłodni. Kiedyś nawet chleb nie był codziennością — wspomina uczestniczka pielgrzymki.
Każdego dnia pielgrzymi pokonują od 25 do 35 kilometrów. Dzień zaczyna się bardzo wcześnie.
— Około piątej rano pielgrzym wstaje. Musi złożyć namiot, umyć zęby, przygotować się i zjeść szybkie śniadanie z prowiantu, który ma ze sobą. Pakuje bagaże, które przejmują odpowiedzialne za to osoby i układają na tzw. bagażówce, obecnie ciężarówce z przyczepą. Bagaże jadą na miejsce kolejnego noclegu, a pielgrzym ma ze sobą tylko mały plecak z rzeczami niezbędnymi na dany dzień — opowiada “Faktowi” Maciej Rajfur, pielgrzym i rzecznik prasowy Archidiecezji Wrocławskiej.
Mieszkańcy karmią strudzonych drogą pielgrzymów
Trasa podzielona jest na odcinki liczące od pięciu do dziewięciu kilometrów. Po każdym z nich uczestnicy mogą odpocząć, zjeść posiłek, uzupełnić zapasy, skorzystać z toalety lub uzyskać pomoc medyczną.
Szczególnie wzruszająca jest gościnność mieszkańców miejscowości leżących na szlaku.
— Zazwyczaj na trasie karmią nas ludzie i to jest fantastyczne. Mieszkańcy czekają na nas z posiłkiem. Dzisiaj w Oleśnie czekał między innymi fantastyczny rosół. Ugotowali dla nas aż 150 litrów. Od lat idziemy tą samą trasą. Nic nie jest formalnie ustalone, ale miejscowi wiedzą, kiedy będziemy i czekają na nas z jedzeniem — mówi Rajfur.
Pilegrzymi śpią w namiotach
Wieczorem, po dotarciu do miejsca noclegu, pielgrzymi rozstawiają namioty, jedzą kolację i uczestniczą w apelach, które są czasem wspólnej modlitwy, ale także integracji.
— Od samego początku, od 46 lat, jesteśmy pielgrzymką namiotową. Tak wymyślił to ksiądz Stanisław Orzechowski, słynny “ksiądz Orzech”. Inne pielgrzymki często korzystają z noclegów w domach czy salach. My od zawsze śpimy pod namiotami i to jest nasz znak rozpoznawczy
— podkreśla rzecznik.
Ostatni dzień różni się od pozostałych. Wtedy pielgrzymi docierają na Jasną Górę, gdzie uczestniczą w kończącej wędrówkę mszy świętej. Wcześniej każda grupa odwiedza kaplicę Cudownego Obrazu Matki Bożej.
Bez wolontariuszy pielgrzymka nie dotarłaby na Jasną Górę
Na trasie jest około 1200 pielgrzymów, a aż blisko setka z nich pełni różnego rodzaju służby.
— Wszyscy, którzy zajmują się zapleczem, sami są pielgrzymami. Mamy medyków, służby porządkowe, informacyjne czy zaopatrzenie. Jednym z ciekawszych elementów jest bus będący mobilnym warsztatem. Na bieżąco serwisowane jest w nim nagłośnienie. Jest też grupa młodych ludzi odpowiedzialnych za obsługę medialną. Fotografują, filmują i publikują materiały w mediach społecznościowych — wylicza Rajfur.
— Od kilku lat służę w zaopatrzeniu. Świat bardzo się zmienił i pielgrzymowanie również. Przed transformacją ustrojową było znacznie trudniej. Nie było takiego dostępu do sprzętu czy odzieży przeciwdeszczowej. Dziś świeże produkty przewożone są w samochodzie chłodni. Kiedyś nawet chleb nie był codziennością
— opowiada 75-letnia Krystyna.
Za logistykę i bezpieczeństwo też odpowiadają służby porządkowe.
— Idziemy przy grupach, zwracamy uwagę na ruch samochodowy. Trasa i miejsca postojów są wcześniej dokładnie opracowane. Wielu z nas służy tutaj od lat. Ja jestem na pielgrzymce po raz 41. To jednocześnie służba i pielgrzymowanie. Człowiek ma swoje zadania, ale daje to ogromną satysfakcję — mówi Krzysztof Kosmulski, główny porządkowy pielgrzymki.
Zdrowiem pielgrzymów zajmują się medycy
Na każdym postoju dostępna jest pomoc medyczna. W kolumnie pielgrzymkowej jadą karetka oraz bus medyczny.
— W naszej grupie są lekarze, pielęgniarki, pielęgniarze i fizjoterapeuci. Pracujemy przez całą dobę w systemie dyżurów. Przez osiem dni funkcjonujemy na pełnych obrotach. Najczęściej pomagamy przy pęcherzach, otarciach stóp, tzw. asfaltówce, przegrzaniach czy ukąszeniach owadów
— opowiada Brygida, pielęgniarka uczestnicząca w pielgrzymce po raz trzeci.
Pielgrzymkowa kuchnia jest w przyczepie “Niewiadówce”
Niezwykle ważną rolę odgrywa również tzw. kuchnia. Choć nazwa może być myląca, jej zadaniem nie jest przygotowywanie posiłków.
Trzy samochody wraz z obsługą przewożą i przygotowują wrzątek. Po dotarciu do miejsca noclegu pielgrzymi mogą zaparzyć herbatę, przygotować zupę instant lub po prostu umyć się ciepłą wodą.
Swoje miejsce ma także punkt informacyjny mieszczący się w charakterystycznej przyczepie kempingowej marki Niewiadów.
— Obsługujemy osoby dołączające do pielgrzymki na trasie, pomagamy odnaleźć zagubione rzeczy. Jesteśmy potrzebni codziennie, ale najwięcej pracy mamy już na Jasnej Górze — mówi Zdzisław, który służy w punkcie informacyjnym po raz trzeci.
Choć dla wielu osób pielgrzymka kojarzy się przede wszystkim z modlitwą i wysiłkiem fizycznym, w praktyce jest również ogromnym przedsięwzięciem logistycznym. Za spokojnym marszem ponad tysiąca pątników stoją ludzie, którzy każdego dnia dbają o transport bagaży, bezpieczeństwo, opiekę medyczną, zaopatrzenie i informację. Bez ich pracy dotarcie na Jasną Górę byłoby po prostu niemożliwe.
Przeczytaj także:
“Traktorem podjechał, pług spuścił i ruszył” — Znamy kulisy akcji rolnika w Gliwicach
Adaś spod Biłgoraja walczy o życie. Złodzieje ukradli puszkę z datkami
Wulgarne hasła na grobie dziecka. Prawdziwy koszmar matki na cmentarzu
/16
Łukasz Woźnica/newspix.pl
W 46. Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę bierze udział ponad 1200 osób, które pokonują ponad 200 km w osiem dni.
/16
Łukasz Woźnica / newspix.pl
Każdego dnia uczestnicy pokonują od 25 do 35 km, korzystając z pomocy wolontariuszy odpowiedzialnych za logistykę, medycynę i zaopatrzenie.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





