Na rozmowę z “Faktem” zdecydowała się starsza siostra aresztowanego rolnika. Kobieta zastrzega jednak, by nie podawać jej danych. Siostra Józefa M. twierdzi, że źródła sporu sięgają jeszcze czasów jej dzieciństwa. Rodzina od pokoleń miała posiadać pole przy ul. Rybackiej, a problemy zaczęły się, gdy w okolicy powstało osiedle domów jednorodzinnych.
Rolnik z Gliwic i jego pole. “To był konflikt jak Kargul z Pawlakiem”
Według niej droga przy ul. Rybackiej prowadząca do gospodarstwa i pól od zawsze była związana z rodzinnymi gruntami. Kobieta uważa, że wraz z rozwojem zabudowy mieszkaniowej zaczęły się nieporozumienia dotyczące korzystania z przejazdu i dostępu do działek.
To osiedle powinno mieć swoją drogę, a my swoją. Wtedy nikt nikomu by nie przeszkadzał
— mówi “Faktowi”.
Jej zdaniem mieszkańcy osiedla i właściciele kolejnych działek coraz częściej korzystali z terenu, który Józef uważał za należący do rodziny.
Z jednym z sąsiadów brat szczególnie nie mógł się dogadać. Ci sąsiedzi postawili nową nieruchomość, mogli ją skomunikować z inną drogą, bez konieczności korzystania z przejazdu mojego brata. To był taki spór jak Kargula z Pawlakiem
— dodaje kobieta.
Według niej właśnie stąd miały brać się liczne awantury i wzajemne pretensje. Jak wspomina “Faktowi”, Józef M. miał ogromne pretensje o wysypywanie różnych odpadów na drogę prowadzącą do jego pól. Był przekonany, że utrudnia mu to korzystanie z własnej ziemi.
Co najbardziej rozgoryczyło rolnika z Gliwic? “On uważał, że został oszukany”
Najmocniejsze słowa padają, gdy kobieta tłumaczy emocje swojego brata. — On czuł się bardzo oszukany i nie chodziło tylko o sąsiadów — mówi siostra Józefa M. Gdy ją pytamy, czy prawdą jest, że pan Józef sam wystąpił do urzędów o wykup swoich działek, kobieta dodaje: — Powinien mnie i drugiej siostrze działkę dać, tak się zobowiązał przy przyjęciu tego gospodarstwa, ale tłumaczył, że są z tym jakieś problemy prawne. Mówił oględnie, nie wszystko wyjaśnił. Nam nie zależało na budowie, więc nie dociekaliśmy. Powiem pani, że brat miał poczucie, że został pozostawiony sam w sporze z urzędami i instytucjami. Za część działek dostał odszkodowanie, ale czuł się lekceważony przez państwo i urzędników.
Według niej rolnik był przekonany, że przez lata nie traktowano poważnie jego argumentów dotyczących ziemi i własności. Siostra pana Józefa wspomina również historię, która szczególnie utkwiła jej bratu w pamięci. Chodziło o odszkodowania wypłacane innym rolnikom przy budowie pobliskiej autostrady.
— On uważał, że niektórzy właściciele gruntów otrzymywali znacznie korzystniejsze rekompensaty, niż jemu zaproponowano. Mówił: — Jak oni nas traktują? My tu siedzimy od dziada pradziada — wspomina siostra pana Józefa.
To właśnie takie sytuacje miały utrwalać w nim przekonanie, że jest traktowany gorzej od innych. Kobieta nie zgadza się z opiniami sąsiadów, że jej brat był skonfliktowany z całym otoczeniem. — Z wieloma osobami Józek utrzymywał normalne relacje, z nami również. Odwiedzaliśmy go, korzystaliśmy z sadu — zapewnia nas siostra rolnika. Jej zdaniem określanie Józefa wyłącznie jako awanturnika jest krzywdzące.
Siostra broni Józefa M. “Cela to nie miejsce dla niego”
Po tym, jak jej brat w ubiegłym tygodniu wziął traktor i pługiem rozorał ul. Rybacką, twierdząc, że to jego własność, siostra rolnika podkreśla, że nie pochwala jego działania.
— Nie powinien tak zrobić. Bogu dziękuję, że on sobie ani innym ludziom krzywdy nie zrobił. Jestem przekonana, że brat działał pod wpływem narastającej przez lata frustracji. Był w sporze z urzędnikami, ale na ten moment nie chcę mówić o szczegółach — dodaje siostra aresztowanego rolnika.
— Józek nie powinien siedzieć w areszcie. On nikogo nie zabił. Cela to nie miejsce dla niego. Walczymy, aby go stamtąd wyciągnąć — dodaje kobieta.
Władze Gliwic uparcie stoją na stanowisku, że trzy sporne działki przy Rybackiej, które pan Józef sam zaoferował miastu w 2001 r., są od 25 lat własnością gminy. Za jedną rolnik przyjął odszkodowanie. Za dwie pozostałe (o nr 803 i 804), leżą w depozycie Sądu Rejonowego w Gliwicach.
Zaorał asfalt, bo twierdził, że to jego ziemia. Miasto pokazuje dokumenty. “Sam chciał je sprzedać”
/8
Katarzyna Kuczyńska-Budka prezydentka Gliwic/Facebook
W ub. tygodniu Józef M. przeorał asfalt przy swoim polu. Uważa, że ten kawałek ziemi należy do niego.
/8
Archiwum prywatne
Józef M. traktorem dokonał zniszczenia drogi, na której wylano świeży asfalt.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







