Policjant od zaginięcia Iwony Wieczorek wskazał najbardziej podejrzaną osobę. “Numer jeden”

0
3

Marek Siewert wystąpił w podcaście Aldony Szostak, wdowy po Januszu Szostaku, dziennikarzu śledczym, który napisał dwie książki o sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Policjant od zaginięcia Iwony Wieczorek. Wskazał najbardziej podejrzaną osobę

W ponad godzinnej rozmowie wrócił do sprawy, którą, jak mówi, zajmował się przez sześć lat jako analityk Komendy Głównej Policji.

— Miałem pomóc kolegom z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku — podkreśla.

Doskonale zna akta sprawy zgromadzone w niej do 2016 r. Analizował je i uczestniczył w najważniejszych przesłuchaniach, m.in. znajomych Iwony. Także tych, którzy feralnego wieczoru bawili się z nią w Krzywym Domku w Sopocie, ale nie tylko. Marek Siewert brał też udział w czwartym przesłuchaniu Patryka G. To chłopak, a zarazem daleki kuzyn Iwony. Tego dnia nie było go w Sopocie, ale dziewczyna od swojej koleżanki dowiedziała się, że bawi się w Parku Reagana z innymi dziewczynami.

Ta wiadomość miała zdenerwować Iwonę Wieczorek w dniu zaginięcia

Ta wiadomość, zdaniem Marka Siewerta, zdenerwowała Iwonę. Po niej wyszła z klubu i postanowiła sama wrócić do domu w Gdańsku.

Mama Iwony Wieczorek z przejmującym apelem. Nagle zwróciła się do pewnej osoby

— Patryk i Iwona ciągle się schodzili i rozchodzili. Kochali się, tęsknili za sobą. Byli o siebie zazdrośni — uważa były analityk KGP.

To jego podejrzewa Marek Siewert. “Potrafię rozpoznać czy ktoś jest zdenerwowany, spięty, czy mówi prawdę”

Marek Siewert mówi, że ta relacja to jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez dotyczących zaginięcia 19-letniej Gdańszczanki. W rozmowie z Aldoną Szostak kilka razy wraca do tego wątku. Patryk G. był wiele razy przesłuchiwany przez śledczych. W jednym z takich przesłuchań brał udział właśnie Siewert.

Przez te wszystkie lata, bodajże 27 lat pracy przy zabójstwach, wydaje mi się, że ja potrafię rozpoznać, czy ktoś jest zdenerwowany, spięty, czy mówi prawdę, czy kłamie. Czytałem trzy przesłuchania Patryka, przy czwartym uczestniczyłem osobiście

— przekazał były policjant.

Zaginięcie Iwony Wieczorek. “Patryk kłamał”

Marek Siewert zwraca uwagę, że analizował trzy przesłuchania Patryka i przygotowywał się do przesłuchania czwartego. Powiedział, że był on bardzo spięty i zdenerwowany.

Ogłosili przełom w sprawie Izy. “Nagle dostałam wiadomość w sprawie Iwony Wieczorek”

— Jego mimika i mięśnie twarzy, mięśnie dłoni, które miał spięte na fotelu, ja myślałem, że za chwilę połamie ten fotel, aczkolwiek już był przygotowany do odpowiedzi. Wyczułem, że do tego czwartego przesłuchania ktoś go przygotował. Ktoś mu powiedział, że będę na tym przesłuchaniu. Przygotował go, by nie kłamał jak we wcześniejszych przesłuchaniach, by sam wyszedł z inicjatywą i przyznał się i powiedział prawdę, by nie zostać zatrzymanym — podkreśla dawny analityk KGP.

Co się stało z Iwoną Wieczorek? Marek Siewert: dla mnie Patryk to osoba podejrzana numer jeden

Wyszło bowiem na jaw, że kłamał, że ok. godz. 1 w nocy poszedł do domu spać. Z analizy dokumentacji wynikało, że on nie poszedł spać. On jeszcze ok. godz. 4 funkcjonował w okolicach Parku Reagana. Z analizy połączeń telefonicznych wynika, że oprócz tego, że się przemieszczał na piechotę, to jeszcze musiał się przemieszczać jakimś środkiem lokomocji — do czego później przyznał się, że posiadali samochód i tym samochodem się przemieszczali. Siedzieli w okolicy jednej ze ścieżek, po której mogła iść później Iwona

— sugeruje Marek Siewert.

Po chwili mówi coś bardzo znaczącego.

Dla mnie Patryk to osoba podejrzana numer jeden. Uważam, że osoba, która kłamie, to kłamie dlatego, że się bardzo czegoś boi, chce coś ukryć. Kłamie też osoba, która ma defekt psychiczny, ale w przypadku tego chłopaka o takim defekcie nie możemy mówić. Aczkolwiek po zaginięciu Iwony wymagał konsultacji psychologicznej

— zaznacza Siewert.

Przełom w sprawie zabójstwa sprzed 15 lat. Tak zareagował tata Izy

Przywołuje też bardzo nietypową sytuację związaną z Patrykiem.

— Nie było go w dniu zaginięcia Iwony, nie było go w Sopocie ani w Gdańsku. Był prawdopodobnie gdzieś poza terenem i nie było go przez dwa dni, ale jego życie w tym czasie było bardzo dynamiczne, co wynikało z połączeń telefonicznych, które były w setkach. Nie wiem, być może na tym etapie prowadzonego śledztwa policjanci już to wiedzą, ale wtedy trudno było ustalić, gdzie był — mówi były analityk Komendy Głównej Policji.

Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. w Gdańsku. Wcześniej bawiła się ze znajomymi w sopockim klubie na popularnym Monciaku. Między młodymi ludźmi doszło do sprzeczki, po której Iwona postanowiła wyjść z lokalu i na piechotę wrócić do domu w Gdańsku. Do przejścia miała kilka kilometrów. Szła nadmorską promenadą. Monitoring po raz ostatni zarejestrował 19-letnią wtedy kobietę o godz. 4.12 przy wejściu na plażę nr 63 w Gdańsku Jelitkowie

/6

Materiały policyjne, Krzysztof Kuczyk/Forum, Katarzyna Naworska/newspix.pl

Marek Siewert był analitykiem Komendy Głównej policji i badał sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek. Wskazał podejrzanego.

/6

Krzysztof Kuczyk / Forum

Marek Siewert był analitykiem Komendy Głównej policji i badał sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek. Wskazał podejrzanego.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl