Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jak przekazuje “Faktowi” rzeczniczka prokuratury, prok. Ewa Dziadczyk, śledczy wydali już postanowienie o przedstawieniu podejrzanemu dwóch zarzutów zabójstwa.
Podwójne zabójstwo w Koszalinie. Prokuratura mówi o szczególnym okrucieństwie
— Zostało wszczęte śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Zostało wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutów 53-letniemu Ryszardowi L. W czwartek (17 września) z jego udziałem będą wykonywane czynności — powiedziała prok. Ewa Dziadczyk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Dramat rodziny wyszedł na jaw we wtorek (14 września). Od soboty nikt nie miał kontaktu z parą mieszkańców koszalińskiego lokalu przy ul. Wyspiańskiego w Koszalinie. Bliscy coraz bardziej się niepokoili.
— Od soboty, od godzin popołudniowych, nikt nie widział Liliany L. i 63-letniego Jerzego N. Rodzina bardzo mocno dobijała się do nich i próbowała się skontaktować. W końcu wezwano policję, ale nikt nie otwierał drzwi. Poproszono o pomoc straż pożarną. Kiedy padła informacja, że drzwi zostaną siłowo wyważone, 53-letni Ryszard L. je w końcu otworzył i wpuścił służby do środka — ujawnia “Faktowi” prok. Ewa Dziadczyk.
W środku znaleziono zwłoki Lilianny L. i Jerzego N. Na ciałach ofiar stwierdzono rany cięte i kłute, zadane ostrym narzędziem. 53-letni Ryszard L. był ranny. Mężczyzna trafił do szpitala z poważnym urazem ręki.
— Prawdopodobnie gdzieś w trakcie tego zdarzenia sam siebie również okaleczył. Rana wymagała interwencji chirurgicznej. Z tego powodu mężczyzna nie został jeszcze przesłuchany — mówi rzeczniczka koszalińskiej prokuratury.
Ryszard L. mógł przebywać kilka dni ze zwłokami bliskich?
Śledczy twierdzą, że od soboty nie było kontaktu z ofiarami, a tragedię odkryto dopiero w we wtorek wieczorem ok. godz. 22.00. Oznacza to, że ciała mogły znajdować się w mieszkaniu przez kilka dni. Niewykluczone, że Ryszard L., któremu śledczy zamierzają przedstawić zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, mieszkał ze zwłokami tych osób nawet kilka dni.
Śledczy na razie nie przesądzają, kiedy dokładnie doszło do zbrodni. — Nie wiemy jeszcze, kiedy doszło do podwójnego morderstwa. Wiemy jedynie, że od soboty nie było kontaktu z lokatorami mieszkania przy ul. Wyspiańskiego. To wyjaśni sekcja zwłok — zaznacza prok. Ewa Dziadczyk.
Dopiero wyniki sekcji odpowiedzą na pytania o liczbę ran, ich rozmieszczenie oraz dokładny czas śmierci. Więcej szczegółów śledczy mają ujawnić po zaplanowanych na czwartek czynnościach z udziałem podejrzanego.
Z informacji, do których dotarł “Fakt”, wynika, że 53-letni Ryszard L. mieszkał od dawna razem ze swoją siostrą i jej partnerem. — Tam był jakiś konflikt rodzinny. Ten brat od kilku lat nigdzie nie pracował, tylko siedział w domu i grał na komputerze. Nie rozmawiał z sąsiadami — opowiada “Faktowi” pani Lila, jedna z mieszkanek kamienicy przy ul. Wyspiańskiego.
Gdy zakład pogrzebowy wynosił zwłoki małżeństwa, w całej kamienicy było czuć bardzo nieprzyjemny zapach. To może świadczyć o tym, że ciała były już w stanie daleko zaawansowanego rozkładu.
Koszalin. Rodzina nie mogła się dodzwonić. W mieszkaniu znaleziono zwłoki starszego małżeństwa
Ciało seniorki w mieszkaniu w Krakowie i ranny syn. Co się wydarzyło na ul. Fatimskiej?
/5
Gryń Przemysław / newspix.pl
W tej kamienicy przy ul. Wyspiańskiego doszło do podwójnej zbrodni ze szczególnym okrucieństwem.
/5
Gryń Przemysław / newspix.pl
Podwójne zabójstwo w Koszalinie. Policja zatrzymała 53-letniego Ryszarda L.





