Niepokojące zdjęcie z dworca w Starogardzie. “Realne zagrożenie życia”

0
3

Skrajnie niebezpieczną sytuację na starogardzkim dworcu nagłośniły w mediach społecznościowych działaczki Nowej Nadziei — Konfederacji.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Dwie dziewczynki stały na środku torów. Nie reagowały na sygnały ostrzegawcze

Zdjęcie ze Starogardu Gdańskiego. “Realne zagrożenie życia”

“Dziś na dworcu w Starogardzie Gdańskim widzieliśmy dzieci siedzące na samej krawędzi peronu. Niektóre miały słuchawki na uszach. Widać było, że nie jest to dla nich pierwszy raz. To nie jest niewinna zabawa. To realne zagrożenie życia. Wystarczy sekunda nieuwagi, potknięcie, żeby doszło do tragedii. Jeśli twoje dziecko korzysta z tego dworca, porozmawiaj z nim natychmiast. Nie czekajmy, aż wydarzy się tragedia, żeby zrozumieć, jak niebezpieczne jest to zachowanie” — napisała Natalia Kołc, publikując zdjęcie z peronu.

Autorką fotografii jest Beata Bassara. Jak mówi, zdjęcie zrobiła w piątek, 18 września, około godziny 14. Dzieci siedziały na krawędzi peronu z nogami zwieszonymi nad torami, niektóre wręcz na nich stały. Część miała założone słuchawki na uszach, inni zajęci byli rozmową. Nikt zdawał się nie zauważać, jak niebezpieczne jest to zachowanie.

Dzieci na torach

— Widziałam to tylko raz, ale już dostaję informacje, że to normalne. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek zwrócił na to uwagę, dzieciaki, młodzież siedzą, rozmawiają, akurat w tym momencie nie nadjeżdżał pociąg, jednak one kursują tam często, w tym towarowe. Wystarczy chwila, aby któreś się zagadało, usiadło tam samo z przyzwyczajenia ze słuchawkami na uszach albo podbiegł ktoś i w ramach żartu popchnął na tory. Teoretycznie można siedzieć na dworcu, są tam miejsca, ale jest ciepło, a pociągów nie ma na tyle dużo, nie jeżdżą często, więc młodzież siada gdziekolwiek. Dodam, że na dworcu jest siedziba Straży Miejskiej. Nie było nikogo — mówi “Faktowi” autorka zdjęcia.

O sprawę zapytaliśmy rzecznika Straży Miejskiej w Starogardzie Gdańskim st. insp. Leszka Żołądowskiego. Jak mówi, jeżeli takie sytuacje się dzieją, a strażnicy miejscy otrzymują w tej sprawie zgłoszenie, to zawsze na nie reagują.

“Apelujemy, by zgłaszać takie sytuacje”

— Dyspozytor wysyła na miejsce patrol i jest interwencja. Konkretnie jeśli chodzi o siedzenie na peronie, to nie spotkałem się z taką sytuacją. Jeżeli chodzi o sam budynek dworca, perony, to aktywni tam jesteśmy, mamy sporo zgłoszeń i podejmujemy interwencje, nie mogę powiedzieć, że ten teren jest zaniedbany. Natomiast teren torowisk to jest obszar, za który odpowiada wyłącznie Straż Ochrony Kolei. My oczywiście podejmujemy interwencje, żeby nie doszło do tragedii, ale głównym podmiotem, który odpowiada za to, to jest SOK — mówi “Faktowi” Żołądowski.

I dodaje: — Apelujemy, by zgłaszać, kiedy pasażerowie widzą takie sytuacje, zachowania niebezpieczne. My mamy 140 kamer w mieście i operatorzy nie są w stanie w każde miejsce zajrzeć i każdego miejsca dopilnować. Osoby, które zrobiły to zdjęcie, powinny były zgłosić to do nas.

O komentarz do sprawy zapytaliśmy też Straż Ochrony Kolei. Na odpowiedź czekamy.

/1

Natalia Kołc

Dzieci siedziały na skraju peronu.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl